Queen – Queen Forever

Queen_Forever

Czy jest jakikolwiek sens przedstawiania zespołu Queen? Choć kapela działa (bez Freddy’ego Mercury na wokalu, co budzi wątpliwości) 0 nie wiem po co, postanowiła o sobie przypomnieć wydają kompilację ze swoimi przebojami. Ktoś zapyta po jaką cholerę? Ano po takę, że jest tu kilka nieznanych wcześniej kawałków, także z czasów, gdy grał z nimi basista John Deacon.

Zaczynają te utwory tą kompilację. „Let Me In Your Heart Again” ma prostą melodię, świetny aranż (chóralne śpiewy, delikatny fortepian, May na gitarze gra jak to on, a fortepian nadaje pewnej elegancji). Drugim numerem jest „Love Kills” wyprodukowane przez Giorgio Morodera – mistrza muzyki dyskotekowej lat 70. oraz 80., a brzmi to jak ballada a’la Queen, czyli z żywymi instrumentami (delikatna gitara akustyczna, chwytliwy bas, do którego dołącza mocniejsza perkusja oraz gitara elektryczna), choć elektronika jest delikatna. I trzeci „premierowy” utwór to „There Must Be More To Life Than This”, gdzie pojawia się obok Freddie’ego sam Michael Jackson (obydwa głosy zgrano już pośmiertnie) i brzmi to naprawdę świetnie.

Reszta to są utwory mniej lub bardziej znane (tych drugich troszkę mniej, ale są „Friends Will be Friends”, „Who Wants to Live Forever”, “I Was Born to Love You” w bardziej rockowej stylistyce czy „These Are the Days of Our Lives”). Nie brakuje tu zarówno nastrojowych ballad (“Love of My Life” z pięknym wstępem fortepianowym czy „You Take My Breathe Away”), bardziej rockowego grania („Drowse” z wokalem Rogera Taylora czy „Bijou”, będące instrumentalnym popisem Maya). Choć spora część utworów może nic nie mówić, nie są one kompozycjami słabymi czy nieudanymi, potwierdzają tylko klasę takiego zespołu jak Queen.  Absolutnie trzeba to mieć.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz