
Ta amerykańska kapela bluesowa działa już 20 lat i na razie nie zamierza odpuścić. Ten nowy album zawiera zapis koncertu z Tower Theater w Filadelfii w 2009 roku, gdzie zespół zagrał własne wersje piosenek The Rolling Stones. Jak sobie z tym poradził Warren Haynes i spółka?
Zagrali je na swoją modłę, z mocniejsza gitara oraz wszelkimi ubarwiaczami jak cymbałki („Under My Thumb”), sitaru („Paint It Black”), saksofon („Ventilator Blues”, gdzie szaleje tez fortepian i harmonijka ustna) czy fortepian („Monkey Man” i „Angie”). Piosenek nie ma zbyt wiele, ale tutaj liczy się jakość niż ilość. Panowie znają się na rzeczy i grają naprawdę dobrze oraz ostro, jak zachodzi taka potrzeba, Haynes ma rasowy, bluesowy wokal, a na żywo tez daje sobie radę. Może sam zestaw jest dość oczywisty (jest parę znanych hitów, ale nie wszystkie), jednak jest to jedyna wada tej EP-ki. Wiec dajcie się ponieść i poczujcie bluesa. Album dostępny jest także na winylu.
Radosław Ostrowski
