blur – The Magic Whip

The_Magic_Whip

Legenda britpopu powraca. Damon Albarn, Graham Coxon, Alex James i Dave Rowntree, czyli zespół blur wraca po 12 latach przerwy. Nikt specjalnie w to nie wierzył – takie powroty zazwyczaj wzbudzają podejrzenie, że chodzi tylko i wyłącznie o wysępienie kasy z portfeli fanów, którzy kupią w ciemno wszystko, co zrobią ich idole. Powiem to wprost – blur nie jest mi zbyt dobrze znany, co na pewno będzie miało wpływ na ocenę. Zobaczmy ile jest magii w „The Magic Whip”.

To jest także powrót grupy do współpracy z producentem Stephenem Streetem. „Lonesome Street” zaczyna się łagodną grą gitary oraz dźwiękami tła (syreny, wypowiedzi mediów), by zmienić się w przebojową soft rockową piosenkę. I to poniekąd naprowadza na to, czym jest muzyka z płyty. Sporo elektronicznych pasaży („New World Towers” z oszczędną perkusją, łagodnym fortepianem na początku oraz „chóralnym” śpiewem czy szybkie „Ice Cream Man”), odzywa się też mocniej gitara (bardziej garażowa w singlowym „Go Out” czy dynamiczne „I Broadcast”). Cały album jest mocno podszyty melancholijnym klimatem, które nie są w stanie przełamać potencjalne przeboje jak pachnący latami 70. „Ghost Ship” (m. in. słychać tam gwizd czajnika). Smaczków w brzmieniu jest sporo i ubarwiają i tak bogatą płytę.

Damon Albarn zarówno jako autor tekstów, jak i wokalista sprawdza się bez zarzutu. Opowiada głównie o życiu w Azji, jednak robi to in English way jak to śpiewa David Gilmour w utworze „Time” Pink Floyd. Nie trzeba się łudzić, że fani na bank łykną nowy blur. Nie jest to stricte rockowy album, ale to na pewno dobra i intrygująca muzyka.

8/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s