Kyle Eastwood – Timepieces

Timepieces

Znany jest nie tylko jako syn Clinta Eastwooda, ale jest też cenionym basistą i kontrabasistą jazzowym, odnoszącym spore sukcesy i nagrywający kolejne płyty. Po dwóch latach Kyle postanowił wrócić do swoich korzeni oraz inspiracji muzyką lat 50. oraz 60. w swoim najnowszym materiale „Timepieces”.

Kyle razem ze sprawdzonym składem (saksofonista Brandon Allen, trębacz Quentin Collins, pianista Andrew McCormack i perkusista Ernesto Simpson) tym razem z zmierzyli się z dziełami Herbiego Hancocka i Horace’a Silvera, naznaczając je swoim własnym piętnem. Lekko jest w otwierającej całość „Caiprihnie”, gdzie trąbka z saksofonem prowadzą zgrabną „rozmowę”, grając bardzo zgranie, a sam Kyle na basie elektrycznym płynnie faluje i nie czuć znużenia (choć utwór trwa 7 minut). Przyśpieszenie następuje w  „Blowin’ The Blues Away”, gdzie każdy z instrumentów ma swoje przysłowiowe pięć minut. Powrót do spowolnienia oraz bardziej chilloutowego klimatu jest w „Dolphin Dance”, gdzie znów muzycy robią swoje, od basisty przez dęciaki do fortepianu. Szybka gra dęciaków pojawia się także w „Processo Smile”, fortepian nadaje ton melancholijnej „Vista”, a przebojowy „Peace of Silver” w połowie zmienia tempo oraz klimat (fortepian), by pod koniec powrócić do początku.

Jednak im dalej, tym jest coraz lepiej, barwniej i interesująco. Filmowy temat z „Listów z Iwo Jimy” (wyciszona, niemal elegijna wersja grana tylko przez fortepian i bas), gitarowe „Nostalgique”, klasyczne w formie „Bullet Train” (szybkie tempo, popisówka trąbki i saksofonu). Fani jeszcze w wersji deluxe dostają dwa dodatkowe kawałki.

Co by było, gdyby Brudny Harry z aktorstwa przesiadłby się na jazz? Prawdopodobnie nagrywałby takie płyty jak Kyle – elegancki i staroświecki jazz przeniesiony w XXI wiek. Alleluja i do przodu. Czekam na następne płyty, Mr. Eastwood.

8/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz