Fismoll – Box of Feathers

20402_bf5ecfdd

Arkadiusza Gienska zwanego Fimollem poznałem dwa lata temu, gdy przesłuchałem jego debiutancki album „At Glade” sprzed 2 lat. Teraz wychodzi jego drugi album wydany przez Nextpop, a za produkcję znów odpowiada Robert Amirian razem z artystą.

Nadal jest to bardzo wyciszone, niemal akustyczne brzmienie przypominające muzykę skandynawską. Tym razem piosenek jest tylko osiem, ale nadal są one piękne i śpiewane po angielsku. Podstawowym narzędziem muzyka jest gitara, która nadaje rytm i tempo całości. Słychać to w wybranym na singla „Eager Boy”, gdzie potem dołączają gitara elektryczna oraz mocniej uderzająca perkusja. Cieplejsze i bardziej dynamiczne są „Tales” z chwytliwym motywem gitarowym. Wspomaga go mandolina oraz wolna perkusja, która tworzy potencjalny przebój radiowy. „Soldier” jest bardziej stonowany, ale ma ładne (nawet bardzo) smyczki w tle oraz zapętlone solo elektryczne w drugiej połowie, zmieniając kompletnie brzmienie całości. „Holy Ground” zaczyna się dość sennie, wolno grającą gitarą, ale po półtorej minucie pojawiają się „wiosenne” smyczki, pełne radości oraz ciepła. Dołączenie perkusji tylko podtrzymuje ten klimat i nadal działa silnie na słuchacza.

Taktyka sennego początku i wzbogacania każdej sekundy dodatkowymi instrumentami działa też w „Let Me Breathe My Skin” (marszowa perkusja oraz duet gitarowo-smyczkowy) czy lekko orientalnym „Made of Clouds” (ciepły fortepian w tle). I mimo dość spokojnego, niemal wyciszonego klimatu, ta muzyka wciąga i pochłania całkowicie.

Późna jesień i wczesna zima to najlepsza pora na takie albumy jak nowego Fismolla. Nie trzeba się spieszyć, ciesząc się każdym pojedynczym dźwiękiem oraz tym intrygującym głosem. Jeszcze nie raz usłyszymy o tym chłopaku, a album bardzo gorąco polecam.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz