Skunk Anansie – Anarchytecture

skunkanansieanarchy

Skunk Anansie to jeden z najbardziej znanych brytyjskich zespołów lat 90., co było zasługą charyzmatycznego wokalu Skin. Po prawie 10-letnie przerwie wrócili w 2009 roku i od tego czasu co 2-3 lata wydają nowy album. „Anarchytecture” to płyta numer 6, za której produkcję odpowiada Tom Dalgety (współpraca m.in. z Royal Blood, The Maccabees, Killing Joke czy Simple Minds).

I tak jak poprzednik („Black Traffic” z 2012) to przebojowy, alternatywny rock. Jednak tutaj coraz silniejszy jest wpływ elektroniki, co słychać w „pobrudzonym” singlowym „Love Someone Else”, z równą sekcją rytmiczną i gitarą schowaną w tle, ale efekt jest co najwyżej średni. Podobnie ma się z pulsującym „Victim”, gdzie w środku mocniej odzywa się gitara, tworząc psychodeliczny nastrój. Ciekawszy jest bardziej rockowy „Beauty Is Your Curse”, pachnący grunge’m i pod koniec idący w bardziej „kosmiczne” dźwięki. Ale najlepszy w zestawie pozostaje minimalistyczny, pełen elektroniki oraz cichy „Death to the Lovers”, gdzie głos Skin po prostu dominuje nad resztą. Z pozostałych jeszcze broni się rozkręcający się „In the Back Room” (ten bas i ta nakręcona gitara), metaliczne „Bullets” i instrumentalne „Suckers!”, bo reszta tak naprawdę nie zaskakuje niczym, a wielu starszych fanów odrzuci nadmiarem „brudzenia” brzmienia.

Nadal broni się świetny wokal Skin, bez której nie jestem w stanie sobie wyobrazić tej grupy. Szukającej ciągle nowego języka dla swojej muzyki. Chociaż nie jest to moja bajka, to słuchało się tego przyzwoicie. Wierzę, że jeszcze Skin i spółka pokażą ogień, który tu lekko zgasł. Ale może tak już jest, że z wiekiem zwiększa się popyt na wyciszenie oraz spokój?

6,5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz