
Fismoll znany jest z tego, ze tworzy spokojne, wyciszone piosenki grane na gitarę akustyczną i pachnące Skandynawią. Po wydaniu dwóch płyt (ostatnia w 2015 roku) wyszła pod koniec zeszłego roku EP-ka zawierająca utwory, które zostały nagrane do longplay’ów, ale się nie zmieściły i zostały dokończone w listopadzie.
Utworów jest tylko pięć, ale ilość poszła w jakość. Zaczyna się od mroczniejszych smyczków, zastępowanych przez gitarę akustyczną w „April Sun”, a kiedy dochodzi perkusja i delikatniejsze smyki, robi się po prostu cieplej i przyjemniej, włącznie z zapętlającą się melodią pod koniec. Równie przejmujące jest „Skin”, gdzie znowu wybijają się wolne skrzypce, przewijające się w tle. Smyki i gitara to tak naprawdę odstawa każdego utworu w tym zestawie: czy to słodko-gorzkie „Forget What She Said” (ładnie plumkają i „mechanicznie” brzmią te smyki), jedyny polski utwór „Jaśnienie” – bardziej perkusyjny ze zgrabnymi klawiszami (dziwnie brzmi Fismoll śpiewający po polsku, ale to kwestia osłuchu) oraz niemal instrumentalny „Herbs Overblown”.
Skromny zestaw (przecież to EP-ka) wspiera bardo ciepły i dojrzały głos Fismolla, idealnie współgrający oraz współtworzący klimat tej płyty, bardzo zimowo-jesiennej. Ale jednocześnie bardzo pięknej, lirycznej i pozornie tylko nudnej. Troszkę za krótka, ale to jedyna wada.
8/10
Radosław Ostrowski
