Artur Dutkiewicz Trio – Traveller

Traveller

Artur Dutkiewicz uważany jest za jednego z najwybitniejszych pianistów jazzowych swojego pokolenia. Razem ze swoim triem (perkusista Łukasz Żyta i kontrabasista Michał Barański) powraca z nowym wydawnictwem, będącym mieszanką jazzu z muzyką świata oraz polskimi dźwiękami ludowymi. W końcu „Traveller”, czyli Podróżnik zobowiązuje.

Ale początek tej wędrówki jest poprzedzony krótkim wstępem w postaci nieco ponad półminutowego „Ra”, gdzie fortepian wręcz płynie w szybkim tempie galopującego konia. To jednak wprawka przed rozbudowanym „A&B”. Na początku bardzo rytmicznie i stonowanie uderza perkusja, do której przypałęta się kontrabas, próbujący robić swoje oraz pojedyncze dźwięki fortepianu. Pół minuty później to fortepian przejmuje inicjatywę swoją improwizacją, kompletnie zmieniając rytm i skręcając ku pustynnym klimatom, by na chwilę ostać się klasycznym rejonom jazzu. Ładne, efektowne i stylowe. Podobnie jak bardzo spokojne „Drops of Innocence”, gdzie fortepian płynie niczym woda w rzece, tworząc przyjemną, wręcz rześką aurę (na majówkę idealne) czy epickie (ponad 8-minutowe) „Best Time”, gdzie wszyscy powoli rozkręcają swoje instrumenty, by pod koniec wyciszyć się.

A im dalej, tym ciekawiej, bo jest i przerobiony na jazzową modłę mazur („Sattvic Mazurka” i „Pińczów Mazurka”), jest też nawet zgrabny taniec słonia („Elephant Dance”), monumentalny utwór tytułowy z niemal zapętlonym, jakby tańczącym fortepianem (m.in. pierwsza minuta oraz 2:10) wobec płynnych ruchów sekcji rytmicznej. Pojawi się nawet miejsce dla smyczków (wyciszona „Ma”, przechodząca płynnie do „Neti Neti”). Sam Dudtkiewicz błyszczy praktycznie w każdej kompozycji, a na fortepianie gra tak, jakby niczego innego w życiu nie robił. I to ten instrument (co nie znaczy, ze reszta tria była nieciekawa) rozsadza, nakręca i intryguje.

Godzina upłynęła mi bardzo szybko, przez co „Traveller” okazał się albumem pozwalającym się wyciszyć, ukoić i pomyśleć o jakimś cieplejszym miejscu niż pokryta deszczem i masą chmur Polska (chociaż to ma się na dniach zmienić). Nie pożałujecie czasu przy tym lekkim dziele.

8/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz