Feist – Pleasure

Pleasure_-_Feist

Ta pochodząca z Kanady dziewczyna z gitarą kazała sześć lat czekać na nowe wydawnictwo. Dałem się zwieść okładce, która zapowiadała bardzo skoczną i barwną muzykę. Jeszcze nigdy tak się nie pomyliłem jak w tym przypadku.

Początek jednak okazał się dla mnie zwodniczy, gdyż tytułowa piosenka wprowadza w bardzo błogi nastrój (ta troszkę niedostrojona gitara i elektroniczne tło), podtrzymywany przez czarujące i zwiewne flety. To jednak tylko kamuflaż, gdyż dalej będzie błogo, niemal spokojnie (może za spokojnie) z brzmieniem jakby ze starej płyty wyciągniętej po latach ze strychu. Tak jest z „I Wish I Didn’t Miss You” (w połowie dochodzi do dziwnego „szumu” głosowego) czy „I’m Not Running Away”, jednak artystka próbuje robić wszystko, by utrzymać nasza uwagę. Dlatego pojawia się tamburyn z perkusją (zmienny „Get Not High, Get Not Low” z coraz głośniejszą perkusją), podnoszący atmosferę bas („Lost Dreams”), mocniejsze wejście gitary (energetyczny „Any Party”, kończący się wspólnym śpiewem oraz… odjeżdżającym samochodem, z radia którego leci „Pleasure”) czy… cykanie świerszczy i potężnie brzmiącego chórku (cudny „A Man Is Not His Song”, gdzie końcówka idzie w stronę cięższego rocka). Dochodzi czasami do głosu delikatna elektronika (półfolkowe „The Wind” z pianistycznym finałem) czy niemal strzelająca perkusja („Century” z gościnnym udziałem Jarvisa Cockera, melorecytującego pod koniec utwory).

To jednak tak naprawdę tylko drobne wyrwy ze spokojnego, wręcz sielskiego klimatu jaki przebija się do samego końca. „Baby Be Simple” może wielu znudzić swoim tempem (sześć minut akustycznej gitary). „I’m Not Running Away” jest troszkę żywsze (gitara elektryczna), ale bez jakiejś ostrej zadymy – taki lżejszy blues. By na sam koniec dodać cudne „Young Up”.

„Pleasure” potrafi dać wiele przyjemności i sporo frajdy z odsłuchu, ale jest jeden warunek: wyciszenie i skupienie. W biegu nie wychwycicie ani jednej melodii. Sama Feist swoim czarująco-eterycznym głosem robi świetną robotę, dopełniając całej reszty. Na rześkie dni w sam raz.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz