Bez snu

Główny bohater, Vincent jest gliniarzem, który ma wiele rzeczy na sumieniu. Z powodu pracy zaniedbał swoją rodzinę, z którą ma coraz słabszy kontakt. Ale gdy go poznajemy, dokonuje napadu i kranie dużo towaru. Problem w tym, że należy on do wpływowego gangstera, który w odwecie porywa jego syna. Vincent ma godzinę na dowiezienie narkotyków, lecz za nim podąża policjantka z wydziału wewnętrznego.

bez_snu1

„Bez snu” to sensacyjniak od niejakiego Barana bo Odara – szwajcarskiego filmowca, tworzącego w Niemczech. I, niestety, jest to klasyczna produkcja w iście hollywoodzkim stylu. Mamy niemal niezniszczalnego gliniarza (nawet raniony w brzuch nożem, naparza się jakby to nie było żadnym problemem), coraz bardziej gmatwaną (lecz prostą do sklejenia) intrygą, gdzie zaufanie jest wartością względną, na jaką trzeba sobie zwyczajnie zasłużyć. Jesteśmy w świecie zdegenerowanym przez skorumpowanych gliniarzy, bezwzględnych gangsterów oraz prawdziwych psychopatów, nie znających słowa lojalność. Wszystko osadzone w jednej przestrzeni, czyli kasynie działa na plus, budując klimat niepokoju. Chociaż same bijatyki wyglądają nieźle, to same strzelaniny pod koniec robią się coraz bardziej efekciarskie, zbyt widowiskowe, przez co początkowo budowany realizm trafia szlag. I jeszcze to zakończenie, gdzie wszystko musi się skończyć dobrze, chociaż ostatnia scena może sugerować ciąg dalszy (wolałbym nie).

bez_snu2

Zrealizowane jest to solidnie, lecz reżyser partaczy swoją robotę, osłabiając napięcie z każdą sekundą, a logika niektórych działań (żona jadąca do kasyna) zadziwia. Sytuację próbują ratować aktorzy i tworzą bardzo solidne kreacje, lecz bez jakiegoś błysku. Dotyczy to zarówno grającego główną rolę Jamiego Foxxa, jak i partnerującego mu duetu Michelle Monaghan/David Harbour (gliniarze z wewnętrznego).

bez_snu3

„Bez snu” – o czym nie wspomniałem – to remake francuskiego thrillera „Biała noc”. Nie widziałem oryginału, lecz jestem absolutnie pewny, że byłby lepszy. Klisze serwowane są aż za często, wiemy jak się to wszystko skończy, brakuje napięcia, suspensu. Hollywood znowu dało ciała, co mnie znowu boli.

5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz