Bonson – Postanawia umrzeć

cd_bonson_postanawia_umrzec_1

Znany i lubiany Bonson coraz bardziej przebija się do świadomości rap-gry. Ale tym razem postanowił zdecydować się na dramatyczny krok. Okładka wyglądająca niczym nagrobek, data urodzin i śmierci, litery takie jak na grobie. No i tytuł “Bonson postanawia umrzeć”. Co się stało? Dlaczego? A może to jest jednak żart?

Tym razem za bity i podkłady odpowiada KPSN. Jest mrocznie, bardzo ponuro i nieprzyjemnie (tytuł zobowiązuje), ale nie brakuje bardziej melodyjnych fragmentów. Sam początek jest bardzo nieprzyjemny, a Bonson chwyt za gardło historią swoich początków oraz przedstawia siebie jako troszkę zmęczonego i pustego w środku, robiącego dobrą minę do złej gry (“z szafki biorąc uśmiech numer 3”), zaś podkład staje się coraz mocniejszy, by uderzyć słowami “nagle postanowiłem umrzeć”. Kolejny utwory to droga ku coraz bardziej postępujemy upadkowi oraz mroczna wyprawa po najciemniejszej stronie człowieka. “Pozory” potrafią zwieść początkiem z ciepłymi klawiszami, gdzie nasz gospodarz opowiada o tym, że jest już dobrze, jak odmieniło się jego życie. Ale to wszystko okazuje się pułapką, zaczynającą się wysamplowaną, “brudną” gitarą, by dokonać oskarżenia, pokazać prawdziwe oblicze, a i bit jest bardziej bezwzględny (wypalenie, powrót do dragów, relacje na portalach społecznościowych). Także surowo-melancholijne “Razy” walą razami zadanymi przez perkusją, gdzie zaczynamy poznawać demony przeszłości: alkohol, “odziedziczony” po ojcu i narkotyki, powoli wsiąkające do życia Bonsona. Linia “W dół” niby wydaje się taka bardzo taneczna, ale to kolejna zmyłka. Tutaj mamy trójkąt emocjonalny: on-ona (z głosem Marysi Starosty)-gorzała, a finał nie może być zbyt dobry. Podobnym tropem idzie “Martwy król”, gdzie dalej widzimy te demony oraz początki drogi artystycznej, gdzie nie brakuje wnikliwej obserwacji. Pojawia się pewna refleksja (“Border”, gdzie dochodzi do pewnego rozszczepienia bohatera czy oniryczny “To tylko wstyd”, ale też bardzo mroczne, zapętlone gitarą “Moi idole nie żyją” ze wspominaniem klubem 27 oraz świetnie śpiewającym Cywinskym), nawet okraszona trapowym podkładem (“Rano”) czy bardzo wnikliwe, niemal rockowe “Chcesz mnie poznać” (tutaj szaleje Roma), ale pozostaje po ostatnim utworze pytanie: co dalej? Zwłaszcza, że ostatnim utworem jest “W dół”, gdzie tym razem słyszymy Justynę Kuśmierczyk (jej słowa są zmienione).

Sam Bonson jest bardzo, wręcz brutalnie szczery, nie pozwalając sobie na jakiekolwiek słodzenie. Nie jest to w zadnym przypadku ekshibicjonizm,ale bardzo inteligentnie poprowadzona wiwisekcja, pełna wyrazistych fraz, które zostaną w pamięci na długo. Technicznie jest bardzo mocny, silny emocjonalnie, zawsze trafiający w punkt, nawet goście są świetni (poza Justyną Kuśmierczyk, mocno odstającą od reszty), dopełniając wizji gospodarza. I pozostaje mieć nadzieję, że “Postanawia umrzeć” nie będzie ostatnim dokonaniem rapera.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s