Ernest i Celestyna

Kolejna animacja, tym razem z Francji. Poznajcie dwójkę naszych bohaterów. Ernest jest misiem, który zamiast pełnić poważną profesję (sędzia, sklepikarz), próbuje spełnić się jako artysta. Tylko, że to nie przynosi mu żadnego dochodu. Z kolei Celestyna jest mała myszką, której przyszłość dawno zaplanowano (ma być dentystką i zbierać zęby), a sama woli malować i nie wierzy w historie o złych niedźwiedziach. Ale podczas akcji dochodzi do spotkania tej dwójki, co wywraca życie do góry nogami.

ernest_celestyna2

Sama historia może wydawać się mało zaskakująca, jednak twórcy potrafią zaangażować. Twórcy bardzo uważnie pokazują jak wielką siłę mają uprzedzenia, stereotypy i zwykły strach. A wyjście ponad to dla każdej ze stron jest ogromnym wysiłkiem, tylko czy komuś tak naprawdę chce się go podjąć. Kimś takim wydaje się nasza para – osoby idące mocno pod prąd, uznawane za raczej aberrację, dziwadła, ale nie dający się tak łatwo stłamsić. Ale oboje też początkowo traktują się z pewną nieufnością (oniryczne sceny koszmarów), które jednak udaje się przełamać dzięki… sztuce oraz empatii Celestyny. I te relacja czyni ich nie tylko silniejszymi, mimo ostracyzmu, ale wręcz samowystarczalni, nawzajem się uzupełniają. Może i opowieść jest dość przewidywalna, jednak film po prostu angażuje, wciąga, porusza.

ernest_celestyna1

Za to sama animacja jest zaskakująco archaiczna. Może inaczej, jest to klasyczna, wręcz ręcznie rysowana kreska, jaką wykorzystywano w tym gatunku jakieś 30-40 lat temu. Wykorzystanie tego zabiegu, tworzącego dość oszczędną, wręcz ascetyczną formę, staje się najmocniejszym atutem, wyróżniając ją z tłumu komputerowej animacji. „Ernest i Celestyna” mają dzięki temu swój własny charakter, choć jest to skierowane do zdecydowanie młodego odbiorcy. Nie jest to jednak kino naiwne, infantylne czy głupie, ale bardzo szczere, pełne ciepła oraz empatii. Tak samo jak bardzo „francuska” jest muzyka, budująca klimat.

ernest_celestyna3

Także do polskiego dubbingu nie można mieć zastrzeżeń, a duet Miłogost Reczek (Ernest)/Julia Kołakowska (Celestyna) wznosi całość na wyższy poziom. Pozornie dość oschły i wycofany miś w zderzeniu z bardzo serdeczną myszką, tworzy bardzo intrygujący, kapitalny duet. Tak samo na drugim planie błyszczy grający dwie role Grzegorz Pawlak (szef mysiej kliniki oraz niedźwiedzi sędzia), pokazując swoją wokalną wszechstronność.

Ja jestem zwyczajnie oczarowany „Ernestem i Celestyną”, który jest przykładem szlachetnej animacji dla dzieci w starym, dobrym stylu. Prosty, szczery, szlachetny, poruszający, ciepły – mógłbym wymieniać kolejne przymiotniki, ale miejsca by nie starczyło. Absolutnie godny polecenia.

8/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s