Najgorsze filmy roku 2018

Zawsze jest tak, że obok tych filmów, co w zachwyt moją duszę (i nie tylko) wprawiają, znajduje się grupa tytułów, po obejrzeniu których chce się je jak najszybciej zapomnieć. Niewypały, gnioty, paździerze, g***a – można obrzucić je różnymi inwektywami, zaś przyczyn porażek zawsze jest kilka: bezczelna żądza pieniądza, brak doświadczenia, brak talentu, lenistwo, przerost ambicji. A czasami po prostu to, co na papierze wydaje się świetnym pomysłem, w trakcie realizacji zostaje brutalnie zweryfikowane i już nie można tej maszyny zatrzymać. Najsmutniejsze jest to, że na tym polu dominują filmowcy z pewnego kraju nad Wisłą, choć parę pułapek udało mi się ominąć (tak, panie Vega, mówię o panu oraz twórcach tzw. polskich komedii romantycznych, będącymi zbiorem reklam, pozbawionym tak prostych elementów jak scenariusz czy reżyseria). Ale niestety, nie wszystkie. Oto filmy, jakich powinniście omijać szerokim łukiem i/lub takie, które kompletnie rozminęły się ze mną. I tak jak w przypadku filmów najlepszych, umieszczam je w kolejności chronologicznej, bez lokat, miejsc czy wyróżniania czegokolwiek:

  1. Assassin’s Creed, reż. Justin Kurzel (2016)
  2. Królewicz Olch, reż. Kuba Czekaj (2017)
  3. Outsider, reż. Martin Zandvliet (2018)
  4. Ptaki śpiewają w Kigali, reż. Joanna Kos-Krauze (2017)
  5. Totem, reż. Jakub Charon (2017)
  6. Reakcja łańcuchowa, reż. Jakub Pączek (2017)
  7. Soyer, reż. Łukasz Barczyk (2017)
  8. Pewnego razu w listopadzie, reż. Andrzej Jakimowski (2017)
  9. Pilecki, reż. Mirosław Krzyszkowski (2015)
  10. Nigdy cię tu nie było, reż. Lynne Ramsey (2017)
  11. 15:17 do Paryża, reż. Clint Eastwood (2018)
  12. Cudowna lampa Aladyna, reż. Mario Bava (1961)
  13. Dr Goldfoot i bombowe dziewczyny, reż. Mario Bava (1966)
  14. Krępujące zdjęcia z rodzinnego albumu, czyli zniszczona wątroba i złamane serce, reż. Paweł Nowak (2018)
  15. Prawdziwa historia, reż. Roman Polański (2018)
  16. Kochankowie roku tygrysa, reż. Jacek Bromski (2005)
  17. Czuwaj, reż. Robert Gliński (2017)
  18. Prawdziwe zbrodnie, reż. Alexandros Avranos (2016)
  19. Nadzieja, reż. Stanisław Mucha (2006)
  20. Pułapki czasu, reż. Ava DuVarney (2017)
  21. Zabicie świętego jelenia, rez. Yorgos Lanthimos (2017)
  22. Serce na dłoni, reż. Krzysztof Zanussi (2008)
  23. Łowcy wampirów, reż. John Carpenter (1998)
  24. Circus of Fear, reż. John Llewelyn Moxley (1966)
  25. Mścicielka, reż. Walter Hill (2016)
  26. Sejf, reż. Dan Bush (2017)
  27. Szron, reż. Sharunas Bartas (2017)
  28. Grupa wsparcia, reż. Zoe Lister-Jones (2017)

I tak jak w przypadku podsumowania najlepszych filmów, także tutaj pojawią się wyróżnienia. Nie będą to jednak filmy wyciągnięte z największej otchłani piekła, lecz moje największe rozczarowania tego roku. Czyli tytuły, po których liczyłem na wiele (może nawet na zbyt wiele), a okazały się zawodem. To niekoniecznie są filmy złe, ale czegoś mi tu zabrakło. Wyjątkowo krótki spis:

  1. Twarz, reż. Małgorzata Szumowska – po „Body/Ciało” przez chwilę liczyłem, że Szumowska mnie zaskoczy. Niestety, ale reżyserka chciała za bardzo zrobić film w stylu Smarzowskiego, czyli napiętnować nasze „grzechy narodowe”. Klisza goni klisze (ksiądz-erotoman, wojna o spadek podczas pogrzebu) i poczucie wtórności strasznie boli. Szkoda mi tutaj Mateusza Kościukiewicza oraz Agnieszki Podsiadlik, bo robią świetną robotę, tworząc bardzo wyraziste postaci. Tylko, że reżyserka od połowy filmu ma ich głęboko w dupie i już przestaje się na nich skupiać.
  2. Kler, reż. Wojciech Smarzowski – już słyszę te głosy, że autora chyba Bóg opuścił i herezje rozpowiada. Prawda jest taka, że bardzo lubię, szanuję i cenię sobie filmy Smarzowskiego. Problem jednak w tym, że sam temat Kościoła oraz księży nie zostaje do końca wykorzystany. Owszem, zagrane jest to świetnie (zwłaszcza przez Jakubika i rewelacyjnego Braciaka jako duchownego-gangstera, który przewiduje na kilka ruchów do przodu), jest kilka naprawdę mocnych scen („przesłuchanie” jednej z ofiar księdza-pedofila), ale całość zwyczajnie nudzi (jedną trzecią filmu – głównie ostatni akt – można było spokojnie wyciąć). Reżyser nie sięga głębiej, pozostawiając dość oczywiste wnioski i nie prowokuje do większej dyskusji, zaś zakończenie drażni symboliką.
  3. Predator, reż. Shane Black – do tej pory nie rozumiem, co Black tutaj odpierdolił. Pierwszy „Predator” to był zajebisty film akcji, zmieszany z horrorem. Tutaj reżyser postanowił pójść w komedię akcji, gdzie nie brakuje krwawej rzezi. Tylko, że zamiast napięcia, poczucia zagrożenia, jest zbyt wiele pajacowania, fabuła nie ma sensu, jest za dużo zbiegów okoliczności. No i to jest k***a „Predator”, jakiego mi obiecano. Szkoda aktorów, bo jest całkiem niezła chemia między grupą świrniętych wojaków, ale to troszkę za mało, by uznać seans za udany. Panie Black, wracaj pan do buddy movies, bo to pan czuje najlepiej.
  4. Venom, reż. Ruben Fleischer – tu chciwość producentów sprawiła, że powstał kompletny pierdolnik. Początkowo to miał być skromny, tani horror, skupiający się na relacji Eddiego Brocka z symbiontem Veniusiem 😉 Ale wytwórnia odebrała kontrolę reżyserowi, zaczęła pompować hajs i robić duży blockbuster, będący sztampowym origin story, dodatkowo zamiast R-ki zrobiono PG-13 („Cieniasy”). Do tego masa nierozwiniętych wątków (relacja Brocka z Venomem oraz jej destrukcyjny wpływ na organizm protagonisty, kompletnie niepotrzebna Michelle Williams jako była dziewczyna, walka z kompletnie nijakim złolem oraz koszmarna scena po napisach). Gdyby nie obecność Toma Hardy’ego, który kompletnie wyciska ze swojej postaci maksimum i odnajduje się w każdej konwencji, „Venom” rozpadłby się w drobny mak. Mam nadzieję, że pojawi się jakiś director’s cut, bo inaczej będzie wiocha.

No i jeśli chodzi o podsumowanie to w zasadzie tyle. Mam nadzieję, że nie popełniliście moich błędów i omijaliście te filmy szerokim łukiem. A może Wam się podobały i uważacie tą listę za gigantyczną pomyłkę. Piszcie w komentarzach pod postem. No i niech się zacznie rok 2019. Do poczytania w przyszłości.

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s