Niezwyciężeni

Wojna secesyjna dobiega końca, lecz obie strony konfliktu nadal pozostają nieufne wobec siebie. Jednym z tych, którzy nie pogodzili się z wojną jest oficer Konfederacji, pułkownik James Langdon. Razem z rodziną oraz grupą zaufanych żołnierzy wyrusza do Meksyku, wesprzeć cesarza Maksymiliana. W tym samym kierunku zmierza emerytowany oficer Unii, pułkownik John Henry Thomas. On jednak chce sprzedać zebrane konie dla armii cesarza Meksyku.

niezwyciezeni2

Na hasło „western z Johnem Waynem” mniej więcej wiadomo, czego się należy spodziewać. To będzie raczej lekka rozrywka, pokazująca dość wyidealizowany obraz Dzikiego Zachodu. Lata się zmieniały, ale Duke nie zmienia się wcale. Nie inaczej jest zrobiony film Andrew McLaglena z 1969 roku, chociaż jest parę drobnych różnic. Przede wszystkim mamy tutaj zderzenie dwóch przeciwstawnych sił. Byli żołnierze Unii oraz żołnierze Konfederacji są niejako zmuszeni do wspólnego działania, zmierzając do jednego miejsca. Czuć tutaj (zwłaszcza po stronie szarych mundurów) pewne spięcia, mogące doprowadzić do siłowej konfrontacji. Nie liczcie jednak na to, bo dowódcy szybko znajdują wspólny język i zaprzyjaźniają się dość szybko. Od razu czuć klimat lekkiej przygody, gdzie zwaśnione strony łączą siły do wspólnego celu, pokonując wiele przeszkód.

niezwyciezeni1

Ku mojemu zdumieniu, „Niezwyciężeni” potrafią dostarczyć frajdy. Nie brakuje tu humoru, strzelanin, a nawet romansu czy romansów (trójkąt córka szefa Konfederatów/adoptowany syn pułkownika Unii/drobny chłopak lub pułkownik Thomas i wdowa po majorze Langdonie), poprowadzonych bardzo delikatne, z odrobiną ciętego humoru oraz docinków. Sama akcja też prezentuje się dobrze, z szerokimi ujęciami, dynamicznym montażem i napięciem. Nie brakuje paru niespodzianek po drodze (oddział Francuzów czy dowódca zapraszający Konfederatów do siebie) i te twisty nadal potrafią utrzymać uwagę.

niezwyciezeni3

Aktorsko jest solidnie, bez fajerwerków, ale też i bez poczucia wstydu. John Wayne pasuje do twardych, trzymających się zasad twardzieli. Prawych i sprawiedliwych. Jak ktoś lubi ten sposób grania, będzie zadowolony. Porządnie wypada też Rock Hudson jako niby antagonista, ale też mający pewne zasady oraz większe ryzyko na swoim koncie. Czuć tutaj chemię między tymi bohaterami oraz wzajemny respekt, który doprowadza do przełamania obaw i niechęci. Zaskakujący i nieoczywisty duet.

„Niezwyciężeni” to bardziej przygodowy film akcji czy klasyczny western niż dokonania w stylu Leone lub Peckinpaha. Ale czy każda taka opowieść musi być rozsadzeniem gatunku od środka? Lekka oraz przyjemna rozrywka w staroświeckim stylu.

7/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s