Małżowina

Zdarzają się takie filmy, które znają tylko najbardziej zatwardziali fani konkretnego reżysera. Może wynikać z faktu, że dany tytuł powstał zanim filmowiec osiągnął rozpoznawalność i sukces. Albo miał tak wąską, ograniczoną dystrybucję, że nikt o nim kompletnie nie słyszał. Ciężko to sobie wyobrazić, ale taki film ma w swoim dorobku Wojciech Smarzowski. Ale jak to, o czym opowiadasz? A słyszeliście o „Małżowinie”? Nie? Była to produkcja telewizyjna, która nie jest zbyt często pokazywana.

malzowina1

Bohaterem film jest mężczyzna, który parę lat temu napisał powieść. Odniosła ona wielki sukces, ale w tej chwili próbuje stworzyć nowe dzieło. Dlatego właśnie przenosi się na warszawską Pragę i nowego mieszkania. Ale każda jego próba jest dość problematyczna z powodu sąsiadów. Chce o nich pisać, ale są strasznie hałaśliwi. Kłótnie, awantury, wrzaski, chlanie – jak pracować przy czymś takim. A to nie jedyny problem dla bohatera.

malzowina2

„Małżowina” jest bardzo skromna, wręcz kameralna, przez co czuć telewizyjny sznyt. Całość toczy się niemal w jednym pomieszczeniu, które jest w stanie znaleźć się w ujęciu kamery. Historii w zasadzie trudno tu znaleźć, bo widzimy niemal cały czas bohatera w mieszkaniu. Niby chce pisać, ale jakoś mu się nie chce, co troszkę przypomina sytuację z „Bartona Finka”. Samo mieszkanie ze zlewem, ciągle otwierającą się szafą wygląda jakby jeszcze było w trakcie remontu. Brudne, lepkie, ciasne, zaś w tle mamy miejscami punkową muzę, jakieś rozmowy o niczym, a świat spoza mieszkania widzimy tylko przez judasza. I to wywołuje pewne wrażenie nierzeczywistości, gdzie nie wiadomo co jest prawdą, a co tylko zmyślone przez autora. Pod koniec pojawiają się pewne montażowe przebitki, doprowadzając do spustoszenia w głowie. Problem w tym, że ta eksperymentalna forma zwyczajnie męczy. Dialogi, mimo przebłysków, wydają się prowadzić donikąd.

malzowina3

Wygląda to amatorsko, a grający główną rolę zagrał Marcin Świetlicki i prezentuje się bardzo dobrze ze swoim zachrypniętym głosem. Z drugiego planu wybija się Marian Dziędziel, choć głównie słychać go za ścianę oraz Maciej Maleńczuk jako lubiący wypić Nowy.

„Małżowina” to najbardziej eksperymentalny film w dorobku Smarzowskiego, gdzie zaczyna się powoli kształtować jego styl. Skupienie się na polskich przywarach, chlaniu i chropowatej rzeczywistości już jest obecne, choć następne filmy są bardziej przystępne.

6/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s