Niesamowite przygody skarpetek

Zastanawialiście się czasem, dlaczego macie tylko jedną skarpetkę z dwóch par? Czyżby pralka się uparła i postanowiła ją zjeść? Odpowiedź wcale nie wydaje się taka oczywista, co pokazuje nowa polsko-portugalska animacja „Niesamowite przygody skarpetek”. Niby film, ale tak… nie do końca.

Dlaczego? Ponieważ jest to pokazywany na dużym ekranie serial składający się z 6 odcinków po około 10 minut. Historie nie są ze sobą w żaden sposób powiązanie, tworzy je inny reżyser. Każda skarpetka przeżywa własną przygodę, wychodząc z kosza z praniem i trafiając na zewnątrz. Jak? Przez dziurę znajdującą się za pralką. Ale za każdym razem ta dziura prowadzi w zupełnie inne miejsca, jakby układ tuneli pod nią za każdym razem zmienia swój układ.

Całość jest oparta na powieści Justyny Bednarek, która także odpowiada za scenariusz. Dzieło jest bardzo popularne i nawet trafiło do listy lektur szkolnych. Do tego twórcy filmowi zatrudnili ilustratora powieści, Daniela de Latoura, jako szefa ekipy animatorów. Ta prosta kreska może wydawać się dość archaiczna, bo ręcznie rysowana, niemal żywcem wzięta z książek. Niemniej może się podobać i ma w sobie coś z dziecięcych rysunków. Historyjki są proste, ale jednocześnie bardzo pokręcone: raz skarpetka trafia do czasów prehistorycznych, innym razem skarpeta szuka wiosny, by się w końcu pojawiła, znajduje się w jakimś arabskim kraju, próbując rozśmieszyć córkę sułtana czy pomaga… duchowi w nawiedzonym hotelu. Same pomysły narracyjne są kreatywne, dialogi mają odrobinkę humoru, zaś w tle gra absolutnie świetna muzyka Andrzeja Krauze. Z kolei polskie głosy wypadają nieźle, nie są to rozpoznawalne postaci sceny dubbingowej, jednak nie jest to problem. Nikt nie wypada słabo i nie wybija z seansu.

Problem jednak dla mnie był jeden: „Niesamowite przygody skarpetek” są skierowane dla najmłodszego widza. Takiego w wieku 6-7 lat, który zaczyna swoją przygodę z dużym ekranem. Ich rodzice albo dużo starci widzowie (jak ja) nie będą pod wielkim wrażeniem. Widziałem lepsze i ładniejsze animacje, nawet w formie ręcznie rysowanej. Niemniej to nadal sympatyczna produkcja, niepozbawiona uroku oraz zgrabnych morałów.

6/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz