Czarna suknia

Joanna jest bardzo młoda, a gdy ją poznajemy nosi czarną suknię. I powoli zaczyna opowiadać swoją historię. W czasie wojny razem z mężem trafiła do Francji, jednak kraj został zajęty przez Niemców. Podczas ucieczki Jerzy zostaje zastrzelony, a Joanna aresztowana i trafia do obozu. Tylko jak powiedzieć o tym jego matce, która wojnę przeżyła? Młoda kobieta decyduje się na mistyfikację.

czarna_suknia1

Na początku swojej artystycznej drogi Janusz Majewski nakręcił wiele filmów krótkometrażowych, przeznaczonych dla stawiającej pierwsze poważne kroki telewizji. „Czarna suknia” według opowiadania Stanisława Wygodzkiego już raz była adaptowana dla Teatru Telewizji przez… Janusza Majewskiego z niemal tą samą obsadą. Czy jest drugi raz wskakiwać do tej samej rzeki? Jak najbardziej tak. Ta kameralna psychodrama pokazuje bardzo trudną relację matki z synową. Coraz bardziej buduje kolejne kłamstwa, fałszywe informacje i zdarzenia, ale to wszystko nie sprawia wrażenie wydumanego problemu czy nieprawdopodobnej bzdury. Zaczynamy odkrywać kolejne nieprawdziwe wersje (rozstanie, żona, dzieci, praca, brak adresu, telefonu), które muszą doprowadzić do bardzo dramatycznego i oczywistego finału. Wrażenie niepokoju potęgują krótkie momenty, gdzie odzywa się muzyka.

czarna_suknia2

Reżyser nie próbuje ukryć faktów czy na siłę komplikować całą układankę – my wiemy, co się naprawdę wydarzyło, tylko próby dojścia matki (świetna Ida Kamińska) do prawdy – kobiety zaniepokojonej, nierozumiejącej i nabierającej podejrzeń. Ale Joanna (fantastyczna Aleksandra Śląska) coraz bardzo kluczy, mataczy i pilnuje, by się to nie wymknęło spod kontroli. Jednocześnie chce mieć ulgę, a coraz bardziej brnie w drogę kłamstwa. I te sprzeczności są wygrywane drobnymi gestami oraz spojrzeniami – absolutnie intrygująca postać.

Ta kameralna opowieść potrafi wciągnąć, nie jest przeciągnięta na siłę (a się troszkę o to prosiło) i mimo dość krótkiego czasu trwania (niecałe 45 minut) nie wywołuje znużenia ani niedosytu. Wszystko poukładane, bardzo delikatnie przedstawione oraz kapitalnie zagrane. A to była dla reżysera dopiero przygrywka do kolejnych tytułów.

8/10

Radosław Ostrowski

Pasażerka

Dziwny to film i niełatwy do opowiedzenia. Bo jak opowiedzieć o historii, która jest urwana? Na statku pasażerskim płynie Lisa razem z mężem. Niby spokojny rejs, jednak wtedy pojawia się pewna kobieta. Niby nikt taki, jednak przypomina ona pewną osobę z przeszłości. Przeszłości, o której chciałaby zapomnieć, naznaczona Auschwitz.

pasazerka1

Film Andrzeja Munka to urwany fragment całości, który nigdy nie zostanie dokończony. Reżyser zginął w wypadku samochodowym podczas pracy nad tym filmem, przez co znamy tylko część materiału, a resztę (krótkie fotosy) przeplatają się ze scenami retrospekcji. Tam poznajemy jej losy jako szefowej komanda zajmującego się dobrami więźniów. Wtedy pojawia się nowa pomocnica, Marta. Ta dziwna relacja oparta na próbie złamania kobiety przez surową, pozbawioną wręcz emocji Lisę. Zaczynamy odkrywać tajemnicę oraz tą skomplikowaną relację z Martą. Upokorzenie, szacunek za pomocą uległości, próba złamania charakteru, a jednocześnie w tle przewija się piekło obozu. Sceny biegu kobieta oraz łapania przez hak, co doprowadza panie do „zamkniętego” kobiecego koła, czytanie grepsu na apelu czy wrzucanie Cyklonu B robi piorunujące wrażenie.

pasazerka2

Cała ta opowieść miała potencjał na moment zderzenia z przeszłością oraz konsekwencjami swoich decyzji. Surowa realizacja może trafić, a wpleciona narracja z kadru wyjaśnia dlaczego film wygląda jak wygląda. Nikt nie chciał kontynuować dzieła Munka, zaś jego najbliższy współpracownik zdecydował się skleić fragmenty w spójną całość. A najmocniejszym punktem jest mocna Aleksandra Śląska – chłodna, do bólu opanowana i bezwzględna, zapada w pamięć. To, co mówi i to, co widzimy pokazuje mechanizm działania kata oraz działania ludzkiej pamięci. Kontrastem dla niej jest Anna Ciepielewska w roli Marty, która jest bardzo wycofana, choć kilka scen zapada w pamięć.

pasazerka3

Szkoda, że nie poznajemy części współczesnej, bo można było z tego wycisnąć więcej. Rozumiem decyzję o tej wersji filmu jaka jest, ale chciałbym poznać dalszy ciąg. Mimo to warto zapoznać się z „Pasażerką”.

6/10

Radosław Ostrowski