Szklana pułapka 2

Wszyscy pamiętamy jak w 1988 roku porucznik John McClane w Święta spuścił łomot niemieckim terrorystom w Nakatomi Plaza. Wydawałoby się, że już będzie miał święty spokój i kolejne Boże Narodzenie spędzi tak, jak tradycja nakazuje. W domu, z żoną, dziećmi, choinką oraz prezentami. Tylko trzeba odebrać żonę z lotniska w Waszyngtonie. Problem w tym, że lotnisko zostaje opanowane przez grupę byłych wojskowych, a ich celem jest przewożony wojskowym samolotem generał Esperanza.

szklana pulapka2-1

Do realizacji tej części nie pojawił się John McTiernan, który w tym czasie realizował „Polowanie na Czerwony Październik”. Zamiast niego wskoczył fiński twórca Renny Harlin, dla którego był to pierwszy duży projekt. Muszę przyznać, że bardzo lubiłem oglądać dwójkę, choć nie byłem świadomy znajomości całej serii. Ale z dzisiejszej perspektywy muszę przyznać, iż ta część z każdym seansem zacząłem dostrzegać więcej wad. Sama historia to w zasadzie powtórka z rozrywki, tylko na większą skalę. Zamiast dużego budynku jest lotnisko, zamiast jednego głównego przeciwnika jest go aż trzech i żaden nie nazywa się Gruber. Nie mają tej charyzmy, a ich motywacja jest tak nudna, że zapomina się o niej od razu.

szklana pulapka2-2

Do tego wraca największy problem poprzedniej części, czyli niekompetentni, pozbawieni inteligencji policjanci. Zwłaszcza dowódca policji lotniskowej (Dennis Franz), który jest tak przekonany o swojej nieomylności, że staje się prawdziwym wrzodem na dupie. Sama akcja jest tutaj bardziej widowiskowa, nie pościgów (scenka ze skuterami), strzelaniny mają swoje tempo, a finałowa bijatyka na skrzydle samolotu dalej angażuje. Ale dla mnie największym problem w realizacji jest słabnące w połowie filmu napięcie. Nie pomaga także przeskakiwanie z lotniska w samolot z żoną Johna na pokładzie, co zwyczajnie dezorientuje.

szklana pulapka2-3

Nadal sytuację ratuje Bruce Willis, który jest wręcz nie do zdarcia. To nadal cyniczny twardziel, który pojawił się w złym miejscu i złym czasie, co nie przeszkadza mu walczyć do samego końca. Ciągle mu kibicowałem, choć próbuje dokonywać wyczynów godnych herosa (próba uratowania samolotu przez zniszczeniem), pozostaje szarym gościem i chce wykonać swoją robotę jak najlepiej. Reszta postaci prezentuje się solidnie, zarówno William Sadler (pułkownik Stuart), Franco Nero (generał Esperanza) czy Fred Dalton Thompson (Thudeau). Niemniej nie ma tutaj kogoś na tyle wyrazistego, by skupić na sobie uwagę.

Druga część „Szklanej pułapki” to solidne kino akcji, które jest dobrze wykonane i ma parę imponujących scen. Jest mocno wtórny i troszkę brakuje mu paru własnych pomysłów, jednak nadal stoi na własnych nogach oraz dostarcza wiele frajdy.

7,5/10

Radosław Ostrowski