Strategia mistrza

Żadna postać w historii sportu nie wywołała takich skrajnych emocji jak Lance Armstrong. Kolarz, który siedem razy wygrał Tour de France, pokonał raka i założył fundację walcząca z rakiem, a także oszust, twórca wielkiego programu dopingowego, który szprycował się oraz innych. Były od lat przygotowywane plany filmu o tej postaci, jednak oskarżenia oraz – co jeszcze bardziej zaskakuje – przyznanie się do dopingu, wywróciło wszelkie koncepcje do góry nogami. Jak sobie z tą postacią poradził reżyser Stephen Frears?

„Strategia mistrza” zaczyna się w roku 1992, gdy Lance zaczyna drogę w Tour de France, mając niewiele doświadczenia. Zdarza mu się wygrywać pojedyncze etapy, ale chce więcej: chce wygrywać, zwyciężać. Wtedy zaczyna brać doping, jednak przełom następuje, gdy zostaje wykryty nowotwór. Udaje się go pokonać i od tej pory obiecuje, że „nigdy nie będzie blisko porażki”. Dołącza do mało znanej grupy US Postal, zmieniając reguły gry oraz dzięki pomocy dr Michele Ferrari staje się bardzo twardym zawodnikiem.

strategia_mistrza1

Frears stara się dość mocno trzymać się faktów, skupiając się na tej ciemnej stronie – oszukiwaniu testów antydopingowych, szprycowaniu się zakazanymi substancjami (EPO, testosteron, krew, woda), ale też szantażowaniu ludzi mogących coś wygadać. Problem w tym, że cała ta historia jest pokazana bardzo skrótowo (życie prywatne Lance’a – w jednej scenie poznaje piękną blondwłosą kobietę, w następnej bierze z nią ślub czy działalność fundacji), zaś same zawody kolarskie pełnią rolę tylko tła, chociaż wyglądają naprawdę nieźle. Pewnym plusem jest dwutorowość narracji: historia kolarza przeplata się z dziennikarskim śledztwem Davida Walsha, przekonanego o stosowaniu dopingu przez sportowca. Tylko, że film nie do końca wykorzystuje materiał i jest tak stronniczy.

strategia_mistrza2

Najciekawsze pytania pozostają bez odpowiedzi: dlaczego w kolarstwie (w ogóle w sportach wytrzymałościowych) jest tyle dopingu? Dlaczego sportowcy biorą? Bo nie tylko Armstrong, który stał się twarzą, lecz praktycznie każdy wtedy zażywał jakieś substancje, tylko że niewielu dało się złapać (trener jednej z drużyn na początku filmu). Samo śledztwo, czyli rozmowy z dawnymi współpracownikami nie działają (wyjątkiem jest wątek Floyda Landisa) też nie mają do końca pazura.

Jeśli coś podnosi ten film na wyższy poziom, to jest to kreacja Bena Fostera. Aktor, próbuje pokazać Lance’a Armstronga nie tylko jako koksującego skurwysyna czy szantażystę. Tutaj facet jest także świetnym biznesmenem, konsekwentnie trzymającym się swojego wizerunku „wygrywającego” człowieka. Jednak coraz bardziej widać, jak bardzo zaczyna się wikłać w kolejne kłamstwa, oszustwa z dużą pewnością siebie oraz butą. W kontrze do niego jest Chris O’Dowd, czyli dziennikarz Walsh, niemal od początku podejrzewającego Lance’a, którego trudno polubić: oskarża nie mając dowodów (na początku), jest absolutnie przekonany wobec swoich tez i jest zbyt jednowymiarowy. Drugi plan za to kradnie wyrazisty Lee Pace (cwany prawnik Bill Stapleton), świetny Guillaume Canet (dr Ferrari) oraz Jesse Plemons (Floyd Landis), dodając sporo kolorytu.

strategia_mistrza3

Doceniam to, że Frears nie próbuje wybielić Lance’a Armstronga, jednak „Strategia mistrza” pokazuje tylko jedną twarz sportowca: jako oszusta, szprycera oraz cwaniaka. Tylko w filmach (oraz podręcznikach historii) bohaterowie są jednowymiarowi. Tu prosiło się o więcej, a temat dopingu nie zostaje w pełni wykorzystany (lepiej zobaczyć „Ikara” od Netflixa).

6,5/10

Radosław Ostrowski

Więzy krwi

Nowy Jork, rok 1974. W mieście żyje dwóch braci. Frank jest policjantem, który próbuje wrócić do swojej byłej dziewczyny, związanej z cynglem mafii. Chris wychodzi z więzienia po odsiadce i próbuje poukładać swoje życie, a jego była żona pracuje jako prostytutka i narkomanka. Frank próbuje pomóc bratu i załatwia mu pracę jako mechanik, gdzie poznaje tam Natalie, z którą wiążę pewną przyszłość. Ale zerwanie z przeszłością łatwe nie będzie, a więzy krwi braci będą wystawione na ciężką próbę.

wiezy_krwi1

Tradycja kryminału jest znana w wielu krajach od dawna. Amerykanie też byli mistrzami w swoim gatunku, zwłaszcza w latach 70. I to tej estetyki próbuje wrócić francuski aktor i reżyser Guillaume Canet, dla którego jest to pierwsza amerykańska produkcja. I jest to przede wszystkim bardzo kameralne i stonowane kino. Sama intryga kryminalna jest w zasadzie prowadzona przy okazji, stoi gdzieś w tle, a najważniejsze są relacje międzyludzkie – zawsze skomplikowane i pogmatwane, będące źródłem różnych spięć, konfliktów i moralnych dylematów. Te kameralne sceny, gdzie wnikliwie obserwuje ludzi są właśnie najciekawsze, aczkolwiek sceny akcji są naprawdę dobrze poprowadzone i pokazane, każdy szczegół jest istotny, realia lat 70. zachowane (kostiumy, samochody, muzyka), tempo jest bardzo spokojne, ale pnie brakuje tutaj emocji. Wszystko to przypomina stylem jednego amerykańskiego reżysera – Jamesa Greya, który też się skupiał na ludziach. Ale to spokojne tempo jest rekompensowane przez naprawdę mocnym finałem, jednak więcej nie powiem więcej.

wiezy_krwi2

A jeśli chodzi o obsadę, to jest ona naprawdę gwiazdorska i w dodatku naprawdę bardzo dobrze poprowadzone. Świetnie sobie radzą Clive Owen i Billy Crudup, czyli dwaj bracia będący po obu stronach barykady, którzy czasami potrafią powiedzieć więcej niż to robią. Widać, że jeden dla drugiego zrobiłby wszystko, choć dzieli ich naprawdę wszystko. Widać to w każdym geście i spojrzeniu, wręcz namacalne. Panie także odgrywają tutaj istotne role – czasami potrafią być ostre i bezwzględne (Monica, czyli Marion Cotillard – walczące o swoją godność, świadoma swojej wartości), inne są zmęczone życiem (taka jest Vanessa Zoe Saldany), po przejściach, szukające normalności (zaskakująca Mila Kunis). Poza nimi jeszcze na drugim planie jest niezawodny James Caan (ojciec braci), który dominuje każdą scenę.

wiezy_krwi3

Może nie jest to film, będący na takim gangsterskim poziomie jak „Życie Carlita” czy „Donnie Brasco”, może nie jest on efekciarską rozwałką, ale ogląda się to naprawdę dobrze, a każdy detal jest istotny i rozkręca się z każdą minutą. Porządna robota i czekamy na więcej.

7/10

Radosław Ostrowski