Dorwać Gunthera

Poznajcie Blake’a – to zwykły leszcz, który chce być najlepszym kilerem. Ostro się szkolił i postanowił zebrać ekipę, by zabić najlepszego zabójcę świata, by zająć jego miejsce. Jest nim niejaki Gunther – prawdziwa legenda w swojej profesji. Jest tak świetny, że nikt nie wie, jak wygląda, jak się naprawdę nazywa i gdzie przebywa. Blake zbiera ekipę profesjonalistów, by dokonać swoje zadanie oraz sfilmować wszystko, by mieć dowód. Problem w tym, że od początku wszystko idzie pod górkę.

gunther3

Debiutujący reżyser Taran Killam postawił na dość ryzykowne połączenie kina akcji z konwencją mockumentary, dzięki czemu łatwiej było zakamuflować skromny budżet. „Dorwać Gunthera” miało być żartem zrobionym na poważnie, igrającego z konwencją. Są strzelaniny, wybuchy, jednak to wszystko jest gdzieś w tle, ma kilka niezłych scen (pościg za Guntherem w korporacji), a wszystko ma być próbą udowodnienia sobie swojej wartości. Problem w tym, że tempo jest dość nierówne, a realizacja jest miejscami chaotyczna. Niby są próby pogłębienia psychologii postaci (skomplikowana relacja z byłą żoną), ale to wszystko wydaje się bardzo na siłę, nieprzekonujące oraz sztuczne. Humor też wydaje się dość prostacki (chociaż galeria dość ekscentrycznych postaci wydaje się plusem), chociaż samo nakreślenie postaci Gunthera, czyli przeciwnika nie do wytropienia, robi duże wrażenie. Tak jak choreografia niektórych scen akcji czy finałowa wolta związana z ostateczną konfrontacją, doprowadzając do przewrotnego finału.

gunther1

Killam obsadził siebie w roli Blake’a i nawet daje sobie radę jako buc z dużym ego, większymi ambicjami. Za to sprytnym zabiegiem okazał się Gunther, czyli… Arnold Schwarzenegger, dający sobie wiele luzu, dystansu do swojego wizerunku, co jest autentycznie zabawne. Pozostałe postaci (zabójczyni żyjąca w cieniu ojca, piroman, spec od trucizn, rodzeństwo z Rosji oraz informatyk) wybijają się mocno, a interakcje między nimi dodają troszkę rumieńców.

gunther2

„Dorwać Gunthera” miało potencjał na całkiem lekki, niezobowiązujący seans, ale przez większość czasu średnio angażuje. Jest troszkę zabawnych scen (popis pirotechniczny przed szpitalem czy ostatnia scena), jednak wycisnąć można było z tego coś więcej.

5/10

Radosław Ostrowski

Jess i chłopaki – seria 1

Jessica Day jest nauczycielką, która ma dość pokręcony charakter. Po rozstaniu ze swoim chłopakiem, próbuje znaleźć nowe mieszkanie. W końcu odpowiada na ogłoszenie zawarte przez trzech facetów: podrywacza Schmidta, przeżywającego rozstanie barmana Nicka oraz wysportowanego Trenera, którego potem zastąpi były koszykarz Winston. I ona wniesie sporo zamieszania w ich życie.

jess_i_chlopaki1

Za ten sitcom od Foxa odpowiada Elizabeth Merriweather, scenarzystka komedii „Sex Story”. I trzema przyznać, że jest to całkiem sympatyczna propozycja. Po pierwsze, brak śmiechu z puszki, co ostatnio jest standardem. Po drugie, krótkie (20-minutowe) odcinki sprawdzają się naprawdę porządnie, a humor jest dość wyważony. Owszem, bywa trochę popijawy i seksualnych aluzji, jednak nie jest to ani wulgarne ani chamskie. Nie brakuje też i poważniejszych refleksji na temat związków, przyjaźni i miłości. Każdy odcinek to osobna historia, a wyraziste charaktery tylko nakręcają tą produkcje. Bo czy można nie przejąć się podrywami Schmidta, który jest maksymalnie napalony na piękne laski? Czy łatwo łamiącego się Nicka? Nie są to może gwałtowne i doprowadzające do ostrego bólu brzucha ze śmiechu, ale to się zaskakująco dobrze sprawdza.

jess_i_chlopaki2

Jednak i tak wszystkich przebija Jessica (urocza Zooey Deschanel). Jaka ona jest? Naiwna, postrzelona, pogodna i… niezdecydowana. W dodatku niemal ciągle śpiewa, zachowując sie lekko niedojrzale I doprowadzając wielu do szewskiej pasji. Całość ma odrobinę szaleństwa (gra w „Prawdziwego Amerykanina” – gra pijacka, próby znalezienia pracy u Winstona czy retrospekcje dotyczące poszczególnych postaci), ogląda się lekko, a panowie (zwłaszcza Max Greenfield – Schmidt, przywiązany do bogactwa oraz porządku podrywacz i Jake Johnson – będący jego kompletnym przeciwieństwem Nick) ładnie wspierają Jess, stając się jej kumplami. I jeszcze jest Cece (apetyczna Hannah Simone), która jest jej powiernicą. Taka paczka namiesza mocno.

jess_i_chlopaki3

Pierwsza seria jest dość spokojna i sympatyczna, miejscami idąc w absurd. Jeśli macie trochę wolnego czasu, możecie miło spędzić czas. Pod warunkiem, że lubicie Zooey Deschanel. W innym wypadku nie podchodźcie.

jess_i_chlopaki4

7/10

Radosław Ostrowski