Ułaskawienie

Rok 1946, Popielawy. Tutaj mieszka niemłode małżeństwo Szewczyków. Starszy syn wstąpił do klasztoru, zaś młodszy do partyzantki, gdzie działał jako Odrowąż. Niestety, wskutek zdrady konfidenta zostaje zastrzelony i pochowany na cmentarzu. Jednak o spokojnym odpoczynku nie ma mowy, gdyż trumna jest ciągle wykopywana i zakopywana, by władze miały pewność, że wróg państwa nie żyje. Po którym wykopywaniu małżonkowie wyruszają z trumną do Kalwarii Pacławskiej oddalonej o 500 km.

ulaskawienie1

Ktoś jeszcze pamięta poprzednie filmy Jana Jakuba Kolskiego, naznaczone realizmem magicznym? Wygląda na to, że te czasy już minęły. Po serii eksperymentów w rodzaju „Zabić bobra” oraz „Las, 4 rano” realizuje film bardziej przystępny, ale też ciekawszy. Opierając się na wydarzeniach z historii swojej rodziny, reżyser tworzy kino drogi osadzone w niebezpiecznych czasach. Jak nowa władza zaczynała się instalować, ale nadal po okolicy panoszą się niemieccy dezerterzy oraz czujący się niczym u siebie Sowieci. Więc wiadomo, że droga będzie wyboista i nie wiadomo, na kogo nasi bohaterowie trafią. Ale reżyserowi udaje się uniknąć zero-jedynkowego podziału, gdzie szlachetność i okrucieństwo przypisane jest do jednej nacji. Niemiec może być bezwzględny (wspomnienia z Auschwitz), ale też okazać się sojusznikiem jak dołączający do naszej pary Jurgen. Polacy też nie są święci – w końcu to oni reprezentują nową władzę, pracują w UB, zdradzają dawne ideały oraz znajomych. Ciężki to świat.

ulaskawienie2

Intrygującą koncepcją jest osadzenie narratora, którym jest… wnuk głównych bohaterów. Jego głos słyszymy na początku filmu, kiedy prolog pozwala poznać późniejsze losy Szewczyków (do lat 60., kiedy Janek zostaje na wsi) oraz w finale. Sekwencje te są zdominowane przez kadry kręcone na kamerze 16 mm, co dodaje pewien intymny charakter. Poza tymi momentami „Ułaskawienie” jest surowym, wręcz brudnym filmem drogi. Nawet przyroda (z daleka wyglądająca ładnie) wydaje się chropowata, nieprzyjazna.

ulaskawienie3

Pozornie fabuła wydaje się być prosta, ale reżyser nie wykłada wszystkiego wprost. Dużo rzeczy jest oparte na niedopowiedzeniach, spojrzeniach i gestach. Widać to mocno zarówno w relacji naszych bohaterów (zderzenie szorstkiego, stojącego na ziemi ojca oraz troszkę bardziej wierzącą matkę), jak i postaci Jurgena, o którym nie wiemy nic (poza sceną w kościele) i jego motywacja pozostaje zagadką do samego końca. Nawet wykorzystane symbole (puste tabernakulum, odwrócony Jezus na krzyżu) wydają się na miejscu i nie drażnią. Tak jak kilka refleksyjnych i mocnych dialogów.

ulaskawienie4

Kolski nadal potrafi prowadzić aktorów, dając spore pole do popisu. Ku mojemu zaskoczeniu mocne role stworzyli Grażyna Błęcka-Kolska oraz Jan Jankowski, tworząc bardzo wyraziste, a jednocześnie stonowane postacie. Na drugim planie wybija się Michał Kaleta jako Jurgen, tworząc bardziej enigmatyczną postać, pozornie mógłby być wrogiem. Warto też wspomnieć o epizodzie Krzysztofa Globisza jako jednego z zakonników.

„Ułaskawienie” to bardzo osobisty film Kolskiego, który – w porównaniu do „Las, 4 rano” – ma szansę na większe przebicie u widowni. Może wielu znużyć bardzo wolne tempo oraz oszczędność w dialogach, ale jednak film nie pozwala o sobie zapomnieć. Niby powrót do korzeni (Popielawy), ale w zupełnie nowych dekoracjach.

7/10

Radosław Ostrowski

Pograbek

Tytułowy bohater mieszka gdzieś na wsi, gdzie zabija zwierzęta (konie i krowy) za pieniądze. Ma żoną, z którą nie może mieć dziecka. Małżonkowie umówili się z ciężarną matką, że wykupią od niej dziecko, a do zebranej sumy brakuje bardzo niewiele. Lecz jak na złość, kobieta zmienia zdanie. Wtedy pojawia się inny, bardziej ryzykowny pomysł.

pograbek3

Telewizyjny film Jana Jakuba Kolskiego stworzył ten styl, z którym reżyser jest kojarzony aż do dnia dzisiejszego. Akcja niby toczy się tu i teraz, ale jednocześnie jest to bardzo umowny świat, gdzie nawet umarli potrafią nawiedzać żywych, nie brakuje symboliki i metafor, ale to wszystko nie odpycha, wręcz fascynuje. To bardzo delikatne, wręcz subtelne kino, chociaż dotykające bardzo poważnego tematu bezpłodności oraz „znalezienia” sobie dziecka. Reżyser jednak nie osądza swoich bohaterów, tylko przygląda się im, razem z pięknie sfotografowaną przyrodą i okraszając to wszystko miejscami bardzo czarnym humorem. Nawet dialogi, choć niepozbawione pewnego „ludowego” filozofowania, nie są zbyt poważne, potrafią parę razy rozbawić (nocne rozmowy Pograbka z Kuśtyczką), ale i zastanowić nad poważniejszymi sprawami. Kolski prostymi słowami pokazuje, czym jest miłość, szacunek, ale i przywiązanie do siebie.

pograbek1

Może się czepiać, że film jest taki krótki (nieco ponad godzinę), ale „Pograbek” potrafi oczarować swoją plastycznością, skoczną muzyką w tle. Także aktorsko jest tutaj zachowany bardzo wysoki poziom. Trudno oderwać oczy i uszy od Mariusza Saniternika, którego Pograbek wydaje się prostym, szczerym facetem, nie pozbawionym skłonności do rozmyślań. Równie wyborny jest Franciszek Pieczka, choć pojawia się tylko w jednej scenie na samym początku (planujący samobójstwo Kaczuba) czy uwodzący swoim wdziękiem Tadeusz Szymków. A jak sobie radzi Grażyna Błęcka-Kolska, czyli Kuśtyczka? Zazwyczaj najsłabsze ogniwo filmów Kolskiego tutaj prezentuje się nieźle, bez irytacji, co wcale nie jest takie oczywiste.

pograbek2

Choć to dopiero drugi film w dorobku Kolskiego, „Pograbek” stanie się podwaliną charakterystycznego stylu, pełnego baśni oraz ocierająca się o realizm magiczny. Tak rodzi się piękno.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Las, 4 rano

Cała historia skupia się na pewnym mężczyźnie. Gdy go poznajemy, jest on człowiekiem biznesu, czerpiącym garściami z życia. Bogaty, jeżdżący na motorze, bierze dragi i wyrywa kobiety. Parę minut filmu później ten sam mężczyzna mieszka w leśnej ziemiance, oddalony od całego świata, żywiąc się tym, co natura oferuje. Skąd ta nagła zmiana otoczenia? Wtedy w jego życiu pojawia się 13-letnia Madzia.

las_4_rano1

Jan Jakub Kolski to reżyser coraz bardziej nieobliczalny, który dawno opuścił swój baśniowy świat. Ostatnio przygląda się rzeczywistości tak, jak wygląda – burej, bardzo szarej, z postaciami skrywającymi mroczną tajemnicę. Tak w było w przypadku „Zabić bobra”, nie inaczej jest tutaj. Reżyser (i jednocześnie autor zdjęć) tworzy kino bardzo hermetyczne, oparte na szczątkowej fabule, małej ilości dialogów oraz tajemnicy. Wszystko jest skupione na postaci granej przez Krzysztofa Majchrzaka (powrót po 10 latach!), który dominuje na ekranie. Jaka trauma skrywa się pod tym wielkoludem o ciele niedźwiedzia? Ten odludek odcięty od cywilizacji, żywiący się tym, co znajdzie i upoluje, coraz bardziej zaczyna odlatywać (wykopanie dołu, w którym śpi), a jego relacja najpierw z prostytutką Natą (dobra Olga Bołądź) oraz pojawiającą się Madzią (niezła Maria Blandzi) pozostają równie zagadkowe. Skoro pierwsza mogłaby być jego kochanką (ale nie korzysta), a druga córką, czemu trzyma je na dystans, unika bliskości?

las_4_rano3

Pojawia się wiele pytań, lecz nie należy się spodziewać jakichkolwiek odpowiedzi (nawet cytaty z Księgi Hioba wydają się słabą poszlaką). Pewne sceny potrafią poruszyć jak nauka zastawiania pułapek czy bardzo smutny finał, jednak Kolski stawia na niedopowiedzenie, nie oferując zbyt wiele w zamian. Może poza niejednoznacznym finałem.

las_4_rano4

Wydaje się, że „Las, 4 rano” to historia o radzeniu (właściwie) nie radzeniu sobie z traumą, tylko że forma wybrana przez Kolskiego działa odpychająco i odbiłem się od niego. Rwany, szybki montaż, powolne kadry, dialogi jakby improwizowane. Tylko, że niewiele z tego wynika, a akcji jako takiej tu nie ma, przez co ogląda się to ciężko. Sama mocna rola Majchrzaka to za mało, by przebić się przez tą sferę.

4/10

Radosław Ostrowski

Daleko od okna

Gdzieś w małym miasteczku mieszka młode małżeństwo – Barbara i Jan. On zajmuje się malowaniem, ona zajmuje się domem. Do szczęścia brakuje tylko dziecka, ale wtedy wybucha wojna – czas strachu i niepokoju. Jan wprowadza do swojego domu Żydówkę Reginę, którą ukrywają. Nie jest łatwo, a sytuację komplikuje fakt, iż między Reginą i Janem dochodzi do zbliżenia. Dziecko zostaje wychowane przez małżonków.

daleko_od_okna2

Jan Jakub Kolski jest reżyserem, który posiada swój własny świat oraz formę, którą można nazwać realizmem magicznym. Tym większym zaskoczeniem był film na podstawie utworu Hanny Krall i opowiadający o czasach wojny. „Daleko od okna” to film mroczny, ciężki i stawiający niełatwe pytania o człowieczeństwo w sytuacji ekstremalnej. Wojenne tło jest tutaj zaledwie zarysowane (granatowi policjanci, żołnierze), jest schowane za domem, jednak jej obecność jest namacalna, a zagrożenie denuncjacją jest realne. Niemal całość rozgrywa się w domu naszych bohaterów oraz w okolicy miasteczka, gdzie widać siłę niemieckiego narodu (w jednej ze scen Jan czyści krew po egzekucji), a każdy gest i niewypowiedziane słowo ma znaczenie. Odebranie dziecka w sytuacji ekstremalnej (była wojna, matka Żydówka, za ukrywanie której groziła śmierć) budzi pytania o kwestie moralne w czasach, gdzie najważniejsze było przetrwanie.

daleko_od_okna1

Niepokojąca atmosferę budują znakomite zdjęcia Arkadiusza Tomiaka – pełne mroku, gry światłocienia, a jedynym jasny elementem kolorystycznym są wspomnienia Reginy z dawnych czasów pełne mocnych kolorów, niemal malarskie oraz ujęcia nieba. Również oszczędna scenografia robi dobre wrażenie, a muzyka Michała Lorenca współgra z ekranowymi wydarzeniami. Także bardzo naturalne dialogi, budują autentyzm całej historii, bez fałszu, zadęcia i patosu.

daleko_od_okna3

Ale to wszystko by się nie udało, gdyby nie bardzo dobre aktorstwo, co zawsze było mocnym atutem filmów Kolskiego. Zarówno Dorota Landowska jak i Bartosz Opania świetnie odnajdują się jako młode małżeństwo, nie mogące mieć dziecka. Ich postawa zmienia się pod wpływem wydarzeń – kobieta przejmuje tutaj inicjatywę i staje się matką, którą zawsze chciała być, on wycofuje się i zatraca się w pracy oraz alkoholu. Zaskoczeniem jest dla mnie Dominika Ostałowska, który poradziła sobie z rolą kruchej Reginy, której udaje się zachować godność w trudnych czasach, ale płaci za to cenę. I zdecydowanie najlepszy z całej obsady Krzysztof Pieczyński – pozornie cyniczny i bezwzględny granatowy policjant Jodła, jednak w tajemnicy kocha Barbarę i chce ją chronić. Emocjonalny czworokąt jest tutaj silnie poprowadzony, grany na półtonach i drobnych gestach oraz spojrzeniach.

Kolski pozbawiony swojego „Jańciolandu” okazuje się być twórcą zaskakującym. Czasami na minus (nieudany „Zabić bobra”), ale także na plus, co pokazuje ten film. Niezwykłe, opowiadające w sposób daleki od szablonów i zmuszający do myślenia – tak się powinno robić kino.

8/10

Radosław Ostrowski

Serce, serduszko

Jesteśmy na Bieszczadach w bidulu, gdzie trafia wyglądająca jak kosmitka Kordula, by podjąć tam pracę. I to właśnie tam poznaje Maszeńkę – młoda dziewczynkę, która marzy o zostaniu baletnicą. Wskutek dość niefortunnego zbiegu okoliczności, obie panie uciekają i wyruszają na egzamin do Gdyni. W ślad za nimi rusza policja oraz ojciec dziewczynki, który jest nałogowym alkoholikiem.

serce_serduszko2

Jan Jakub Kolski ostatnio próbował pójść w kino gatunkowe, jednak „Zabić bobra” było porażką. Jego nowe kino jest produkcją familijną oraz kinem drogi, w którym zdarzy się wszystko, z czego znamy tego typu produkcje – podróż staje się okazją do weryfikacji swojego życia, relacja ulega dynamice i dojdzie po poważnych zmian. Wydaje się to tak kliszowe, że już bardziej się nie da? Jednak reżyser nie unika schematów, jednak stara się je ubarwić i unika jak ognia jednoznaczności oraz prostych odpowiedzi. W dodatku łagodzi to bardzo ciepłym humorem (rysowane wstawki Maszeńki – proste i kolorowe, ale rozbrajające), barwnymi ujęciami okolicy oraz barwnymi postaciami drugoplanowymi, dzięki czemu film ogląda się całkiem nieźle. Może zakończenie wielu może odstraszyć (piosenka finałowa), jednak to jest jedyna poważna wada, a kilka pomysłów pozytywnie zaskakuje (taneczny pojedynek Maszeńki z chłopakiem breakdancerem – nieźle zmontowane).

serce_serduszko1

Kolski nie tylko zgrabnie bawi się konwencją, ale tez aktorzy wczuli się w swoje postacie. Świetnie wypadła Julia Kijowska – Kordula w jej wykonaniu to buntowniczka, nie potrafiąca nigdzie zagrać miejsca na dłużej. W dodatku lubi tatuaże i słucha metalu, ale o wszystko jest maską, pod którą ukrywa się wrażliwa i samotna kobieta. Swój wizerunek przełamuje też Marcin Dorociński w roli ojca Maszeńki, alkoholika i jest wiarygodny. Podobną niespodzianka jest Borys Szyc, który przypomina się z dobrej strony jako… ksiądz, który jest otwarty wobec swoich parafian wykorzystując nowoczesne wynalazki (jego nawijka na videoblogu – perełka) i jest obdziergany Matkami Boskimi na swoim ciele. Jednak wszyscy oni bledną wobec debiutującej Marysi Blendzi grającej typową postać dla Kolskiego – nadwrażliwą istotę, która widzi więcej niż reszta i jest dojrzalsza od wszystkich. Naturalna, szczera i urocza, kradnie ten film. Jeśli będzie chciała iść dalej ta drogą, to będę czekał na jej następne role.

serce_serduszko3

Jan Jakub Kolski powoli wraca do dobrej formy i mam nadzieję, że następny film będzie lepszy od „Serca, serduszka”. To pogodne, łagodne i ciepłe kino – może i nie zaskakuje, ale po nim poczułem się lepiej. A to i tak sporo.

serce_serduszko4

6,5/10

Radosław Ostrowski

Zabić bobra

Eryk to wojskowy, który zaszył się w swojej samotni i czeka na nowe zadanie, do którego się solidnie przygotowuje. Wtedy odkrywa, że w jego samotni znajduje się sublokatorka, która uciekła z domu. I powoli między nimi zaczyna się tworzyć dość dziwna relacja. Niestety, dowództwo nie jest z tego powodu zadowolone.

bobr1

Jan Jakub Kolski tym razem postanowił zrobić dość dziwny film jak na siebie. Żadnego realizmu magicznego, ale ponury i „brudny” thriller nakręcony cyfrową kamerą. Jest mrocznie, tajemniczo i zagadkowo. O ile jeszcze początek jest w stanie przykuć uwagę tajemnicą oraz postacią Eryka, o tyle dalej robi się zwyczajnie nudno, gdyż nie dowiadujemy się dalej zbyt wiele, retrospekcje pokazujące przeszłość Eryka działają sennie i brakuje w tym wszystkim napięcia. Wyjątkiem jest trening, podczas którego Eryk strzela do tarcz. A dalej jest trochę strzelania, zabijania, seks i dziwaczna, nieprzekonująca relacja między Erykiem a nastoletnią Bezi. Niby jest to miłość, ale zarówno dialogi ani postacie nie przekonują. Swoje próbują zrobić cyfrowe zdjęcia Michała Pakulskiego, który daje tutaj radę i tworzy dość brudną okolicę, jednak to jest trochę za mało. Także grający główną rolę Eryk Lubos, będący w wysokiej dyspozycji nie jest w stanie uratować tego średniaka. przykuć uwagi na dłużej. I nawet żadnego bobra tutaj nie pokazują. Nuda panie, jak to w polskim filmie.

5/10

bobr2

Radosław Ostrowski