Sneaky Pete – seria 2

Pewnie wszyscy pamiętają Mariusa Josepovica – drobnego cwaniaka, który podszywa się pod kolegę z celi i odwiedza jego rodzinę. Druga seria zaczyna się tu po wydarzenia z 1 serii, gdy Marius zostaje porwany przez dwóch oprychów, którzy żądają od niego zwrotu 11 milionów (ciągle go biorą za Pete’a) oraz znalezienie jego matki. Wszystko jest tu powiązane z napadem, dokonanym przez Pete’a (tego prawdziwego), który był zasłoną dymną przed napadem na magazyn. Z kolei w rodzinie Berhnardów pojawiają się kolejne problemy związane z zabójstwem skorumpowanego detektywa Winslowa. Poza tym normalka: próba prania pieniędzy przez Julię, pojawia się młody chłopaka szukającego auta swojego starego, no i bardzo dociekliwa Carly, próbująca poznać prawdę na temat śmierci swoich rodziców.

sneaky_pete21

Powrócił „Sneaky Pete”, czyli kryminalno-obyczajowy serial z tajemnicami, przekrętami oraz groźnymi bandziorami. Cała tajemnica wokół głównego wątku odkrywana jest bardzo powoli, bo od początku nie wiemy, kto jest nowym przeciwnikiem, jak wygląda matka Pete’a oraz jak to wszystko odbije się na całej familii. Jest tu sporo wątków pobocznych, które coraz bardziej zaczynają się zazębiać i prowadzą do miejscami dość nieoczywistych sytuacji, jak sprawa pewnej „klientki” do poręczenia, którą – jak się okazuje – jej szef chce sprzątnąć czy pojawienie się detektyw z Nowego Jorku i jej śledztwo w sprawie Winslowa. Tutaj pojawia się parę zaskoczeń, odrobina napięcia, ale także i humoru, jakże potrzebnego w tym mrocznym świecie (sceny w miasteczku, będącym centrum mediów spirytualistycznych – perełki). To przejście z wątku na wątek jest poprowadzone bardzo płynnie, zaś główna opowieść potrafi parę razy wyciąć kilka numerów. Ale tym razem stawka jest o wiele większa, bo i główny zły to – w porównaniu z Vince’m – prawdziwy psychopata, który uwielbia wykorzystywać kwas.

sneaky_pete22

Jednak najbardziej zaskoczyły mnie w tej serii dwie rzeczy. Że te wszystkie kłopoty pozwalają scementować całą rodzinę, która wspólnymi siłami jest w stanie zmierzyć się ze wszystkimi problemami. No i że nie wszystko naszemu Mariusowi się poukładało, zwłaszcza że wiele tutaj zależy od Pete’a (rozbrajająca scena rozmowy z kierowniczką kasyna), a także jego matki – równie przebiegłej jak Josepovic oszustki, do tego będącej medium. I muszę przyznać, że prowadzenie intrygi nadal dostarcza masę frajdy. Kant jest zrobiony z ciągłymi przerzutkami, wiele zostaje później odkryte, a kwestia zaufania zawsze jest tutaj podważana. I to podkręca całe napięcie (dwa ostatnie odcinki pod tym względem są bardzo mocne), a jednocześnie stawia pytanie: kto kogo wykiwa.

sneaky_pete23

I nadal jest to kapitalnie zagrany, a Giovanni Ribisi zwyczajnie błyszczy z każdą sceną. Marius/Pete to prawdziwa petarda oraz przykład antybohatera, którego nie da się nie lubić. Niby oszust i krętacz, ale mocno ukrywający w sobie pewną cząstkę dobra, jaką w sobie posiada. Potrafi sprytnie manipulować, lecz czasami trafia na równych sobie. Z nowych postaci zdecydowanie wybija się Jane Adams, czyli Maggie Murphy. Jeśli myśleliście, że Marius był prawdziwym artystą wśród kanciarzy, to ta kobieta jest na wyższym poziomie, chociaż w przeciwieństwie do mężczyzny, nie próbuje działać wbrew swoim zasadom. Także więcej czasu dostaje Ethan Embry, czyli prawdziwy Pete, niejako wpakowany wbrew sobie w całą kabałę. Niby z nerwami w strzępach, ale w decydującej chwili potrafi stanąć na wysokości zadania. No i ma wsparcie swojej matki, co na pewno mu pomaga. Nasi starzy sprawdzeni znajomi nadal prezentują wysoki poziom (zwłaszcza Marin Ireland oraz duet Peter Gererty/Jay O. Sanders), zaś ich losy ciągle mnie obchodziły. Pod tym względem nie mam się do kogo przyczepić.

sneaky_pete24

Druga seria „Sneaky Pete” nadal trzyma poziom i ogląda się ją po prostu świetnie. Samo zakończenie sugeruje, że Marius może zostać „spalony” przez rodzinę i parę tajemnic pozostało do odkrycia. Ale o tym opowie nowa seria, która już została zamówiona przez Amazon. Nie mogę się doczekać dalszego rozwoju wypadków.

8,5/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Sneaky Pete – seria 1

Pete Murphy wydaje się zwykłym, przeciętnym gościem. Kiedy go poznajemy, opowiada o swoim pobycie u dziadków. I wtedy okazuje się, że Pete siedzi w więzieniu za napad na strzelnicę, a wszystko słychy jego współwięzień, Marius Josepovic – drobny cwaniak i oszust. Mężczyzna właśnie wychodzi z aresztu, a Pete ma jeszcze rok odsiadki. A ponieważ Mariusa ściga pewien gangster, którego próbował okantować i jest mu winien hajs, decyduje się podszyć pod Pete’a Murphy’ego i wyruszyć do domu dziadków prawdziwego Pete’a. Cel jest prosty: zdobyć sto tysięcy dolców albo brat Mariusa, przetrzymywany przez gangstera Vince’a, zacznie tracić kolejne kończyny.

sneaky_pete11

Amazon próbuje zrobić kolejny hit, a zrobiony 3 lata temu pilot spotkał się z tak ciepłym przyjęciem, że po roku zaczęto realizować „Sneaky Pete”. To bardzo gęsty, pełen tajemnic, mroku oraz oszustw kryminał. Co tym bardziej zaskakuje, że twórcami serialu są David Shore („Dr House”) i… Bryan Cranston aka Walter White. Jednak klimatem bliżej jest do „Breaking Bad”, gdzie zaczynamy coraz bardziej odkrywać kolejne sekrety rodziny Bernhardtów, będącej bardzo zwichrowaną familią, a Marius próbuje odkryć relacje między nimi, spięcia i dramaty. A obecność naszego protagonisty przychodzi jak zbawienie, bo familia ma spore tarapaty z powodu pewnego kantu.

sneaky_pete12

Do tego jeszcze mamy bardzo inteligentnie poprowadzony wątek kryminalny a’la „Żądło”, gdzie mamy coraz bardziej pomysłowe operację: od drobnych kradzieży i podmianek aż do finałowej operacji, odkrywającej kolejne elementy przebiegu, zmieniając perspektywę. A jednocześnie coraz bardziej komplikująca się akcja zdobycia długu potrafi zaangażować, bywa miejscami nieprzewidywalnie. Podmianka zegarka, próba otwarcia sejfu czy drobne „poduczenie” młodych kanciarzy robią świetną robotę. Ale największy suspens związany jest z próbą odegrania się na gangsterze, gdzie wydaje się, że wszystko pójdzie w łeb, a tu wszystko okazało się częścią planu. Z kolei zakończenie sugeruje, że to dopiero początek kłopotów.

sneaky_pete13

I jak to jest jeszcze zagrane. Błyszczy tutaj genialny Giovanni Ribisi jako Marius. Bardzo śliski, opanowany, może czasem sprawiający rozedrganego faceta, który zawsze ma oczy dookoła głowy. Do tego ma niesamowity talent manipulatorski, nawijkę godną mistrzów, chociaż jego motywacja jest bardzo jasna. Po drugiej stronie jest Bryan Cranston jako Vince – były glina, obecnie szef nielegalnego domu gry. Opanowany, inteligentny (te monologi w jego wykonaniu – perełki) facet, nie dający sobie w kaszę dmuchać. Ale cały drugi plan jest przebogaty: od pozornie ciepłej, lecz bardzo ostrej babci Audrey (rewelacyjna Margo Martindale) przez zadziornego i upartego Otto (świetny Peter Gerety) aż po wręcz prostodusznego gliniarza Taylora (mocny Shane McRae) oraz samotnie wychowującej dzieci Julie (Marin Ireland).

Sama realizacja jest prowadzona bez fajerwerków, jednak scenariusz i reżyser jest tak świetna, iż nie stanowi to problemu. Kolejne przewrotki, czarny humor, mocne dialogi oraz budowane napięcie to najmocniejsze atuty. Do tego jeszcze mamy kapitalne aktorstwo, piętrową intrygę i galerię wyrazistych postaci. Taka współczesna parada oszustów zrobiona z gracją akrobaty oraz precyzją snajpera. Nie mogę się doczekać drugiej serii.

8,5/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Aż do piekła

Gdzieś na teksańskim wygwizdowie mieszka dwóch braci. Toby jest rozwiedziony, ma dwóch synów i długi do spłacenia, z kolei Tanner niedawno wyszedł z więzienia za napad na bank. Bracia mają jeszcze jeden poważny problem – ranczo, które należało do ich zmarłej matki jest obciążone tak dużą hipoteką, że może dojść do przejęcia przez bank. Jak to spłacić skoro na ranczu nie ma nic cennego? Toby wpada na prosty plan – spłacić bandycki bank, okradając ich filie i płacąc ich forsą. Na ich trop wpada policja.

az_do_smierci1

Pozornie wydaje się być to kolejną kryminalną opowiastką z banksterami w tle. Ale David MacKenzie jest za sprytny i za cwany, by dać nam taką prostą historyjkę. Wszystko jest ubrane w westernowy sztafaż – mamy piękne plenery Teksasu, pełne równin i nizin, starych wiatraków, kowbojskie stroje (strażnicy Teksasu) oraz ludzi mówiących z charakterystycznym akcentem Południa USA. Ale ten świat nie daje żadnej nadziei na lepsze jutro, bo wszystko jest zabierane przez banki – chciwe jak zawsze. Bieda niczym grzech przekazywana jest z pokolenia na pokolenia, a amerykański sen jest dla naiwniaków. I wtedy by upomnieć się o swoje, starając się zapewnić byt, stajesz się wyjętym spod prawa. Wszystko toczy się dość spokojnym, wręcz wolnym rytmem. Reżyser dość szybko odkrywa karty, ale nie oznacza to kompletnego braku zainteresowania – na dzień dobry dostajemy napad, chociaż sam jego przebieg nie zostanie nam pokazany. Z drugiej strony trwa pościg Strażnika Teksasu Marcusa Hamiltona, zbliżającego się na emeryturę, wspieranego przez zastępcę, pół-Indianina, pół-Meksykanina, Alberto. Te sceny nie są pozbawione docinków i ironicznego poczucia humoru.

az_do_smierci2

Z jednej strony reżyser krytykuje system i chciwość banków, ale także ostrzega: od momentu przejścia na ciemną stronę ponosisz odpowiedzialność za wszystko, co z tego wyrośnie. Nawet jeśli nie pociągnąłeś za spust. Obydwaj bracia będą musieli się z tym zmierzyć, zwłaszcza podczas ostatniego napadu, gdy dochodzi do strzelaniny oraz pościgu. MacKenzie konsekwentnie buduje napięcie, by w finale doprowadzić do gwałtownej eksplozji. To także, a może przede wszystkim opowieść o braterstwie oraz męskiej przyjaźni.

az_do_smierci3

Wszystko to jest oparte także na fantastycznym aktorstwie. Film bezczelnie zawłaszcza sobie Jeff Bridges w roli szeryfa – pozornie zmęczonego życiem, ale doświadczonego i piekielnie inteligentnego człowieka, próbującego powoli oswoić się z nowym życiem. Fason trzyma niezawodny Ben Foster, którego ikry pozazdrościłby niejeden twardziel. I jeszcze Chris Pine kojarzony raczej z rolami ładnych chłopaczków, zrywa ze swoim emploi, budując bardzo wiarygodną postać spokojnego, opanowanego Toby’ego.

az_do_smierci4

Pozornie „Aż do piekła” to kolejny portret mało znanego oblicza USA, gdzie sen stał się koszmarem i walką o przetrwanie. Westernowy sztafaż z jednej strony wyraża tęsknotę za dawnymi, prostymi czasami, z drugiej pokazuje siłę męskiej przyjaźni. Mocna rzecz i niegłupie kino.

7,5/10

Radosław Ostrowski