Bicz i ciało

Do zamku hrabiego Menhoffa powraca marnotrawny syn, Kurt. Mężczyzna ten rozkochał służącą i zostawił ją, przez co kobieta popełniła samobójstwo, zaś Kurt zostaje wygnany oraz pozbawiony własnego majątku, a także narzeczonej. Jednak dziedzic wraca niby pogodzić się, ale tak naprawdę odzyskać swoje. Cały jego plan zostaje wywrócony do góry nogami, gdy wieczorem zostaje zamordowany.

bicz_i_cialo1

Kolejny wygrzebany film Mario Bavy, który tym razem wraca do gotyckiego horroru. Jest obowiązkowy zamek, pełen ciemnych korytarzy, rodzinną tajemnicę i niepokojącą przeszłość, powoli odkrywając relacje między członkami rodziny oraz ich służbą. I kiedy dochodzi do pierwszej wolty, atmosfera robi się coraz bardziej gęsta, pojawia się duch (ale czy na pewno?) oraz kluczowe pytanie: kto zabił? Wiele osób miało motyw, a tajemnica coraz bardziej zaczyna przykuwać uwagę aż do przewrotnego finału. Mimo ponad 45 lat, „Bicz i ciało” nadal wygląda bardzo plastycznie, z nasyconymi kolorami oraz wręcz zbliżeniami na detale (niemal mocno obecny bicz – czy to jako klamka w drzwiach czy konar podczas burzy) czy szybkimi zbliżeniami na twarze. Do tego bardzo niepokojąca muzyka, okraszona ciepłym tematem lirycznym.

bicz_i_cialo2

Jednak najbardziej intrygującym wątkiem jest niejednoznaczna relacja między Kurtem a byłą narzeczoną Nevetką: od nienawiści aż po mroczną, wręcz perwersyjną miłość okraszoną masochizmem (uderzenia biczem). Dawne, głęboko stłumione emocje, wybuchają ze zdwojoną siłą, doprowadzając wręcz na skraj obłędu. I to staje się podwaliną całego suspensu, tylko pozornie korzystając z ogranych możliwości straszenia (dźwięk, brud na podłodze). Ale nadal skutecznie potrafi przerazić, konsekwentnie budującym klimatem.

bicz_i_cialo3

Równie mocne są dwie kreacje, wnoszące film na wyższy poziom. Po pierwsze, charyzmatyczny Christopher Lee, budujący niepokojącą postać Kurta – tajemniczego mężczyznę, pełnego magnetyzmu. Po drugie, Dalila Levi, pociągająca i posągowo piękna kobieta, skrywająca coś więcej niż tylko piękną twarz. I czuć tutaj silną chemię między tą parą, wywyższając całość na wyższy poziom.

„Bicz i ciało” to bardzo klasyczny, gotycki horror, stawiający przede wszystkim na klimat. Będziecie czuć ciarki na plecach, a niektóre wysmakowane ujęcia zostaną w pamięci na długo. Bava kolejny raz potwierdza klasę.

8/10

Radosław Ostrowski

nadrabiambave1024x3071

Czarne święto

Znamy muzyczne składanki, ale filmowcy też robią kompilacje, czyli filmy nowelowe. Są to historie, które łączy jeden temat, konwencja czy gatunek. Nie inaczej jest z „Czarnym świętem”, który jest zbiorem trzech opowieści grozy, opartych na opowiadaniach. Wszystkie te historie zrealizował Mario Bava i klimatem troszkę przypomina ekranizacje horrorów Edgara Poe przez Rogera Cormana, ale bardziej jest to wzięte w nawias, co zapowiada sam Boris Karloff.

czarne_swieto1

Każda z opowieści toczy się w innym czasie i dotyczy innych elementów grozy. Pierwsza opowieść to „Telefon” i jest zdecydowanie najbliżej naszych czasów. Bohaterką jest Rosa (kojarzona z serią o markizie Angelice Michelle Mercier), kobieta – jakby to ująć – udzielająca się społecznie. Kiedy ją poznajemy, wraca do domu i szykuje się do snu. Ale wtedy dzwoni telefon i ktoś grozi jej śmiercią. Tutaj reżyser bawi się tropami (czarne rękawiczki, oczy patrzące z okna), przez co zgrabnie prowadzi grę, zaś wyjaśnienie początkowo może wydawać się żartem. Gra elegancki jazz, doprowadzając do przewrotnego finału, którego nie zamierzam zdradzić.

czarne_swieto2

Jednak najbardziej rozbudowana jest historia druga, czyli kostiumowy „Wurdalak”. Tutaj trafiamy do małej wsi w Rosji, gdzie przypadkowo trafia pewien młodzieniec. I tam trafia do domostwa, wcześniej znajdując trupa ze sztyletem. Tutaj klimat zdecydowanie bardziej przypomina powstająca w tym samym czasie horrory Cormana, mimo pewnej umowności przestrzeni, jaką znamy z „Maski szatana”. Mimo to ten segment ma wiele uroku, powoli odkrywana jest tajemnica (powrót ojca, krwawa walka oraz trudne więzy rodzinne), pojawia się miłość oraz mroczne ruiny zamku. I ten fragment potrafi przerazić kilkoma scenami, bardziej przemawiając klimatem, a także grą Borisa Karloffa.

czarne_swieto3

Trzecia historia wydaje się najprostsza – mamy pielęgniarkę (dobra Jacqueline Pierreux), która pomaga przygotować zmarła kobietę. Decyduje się wykraść jej pierścionek, co wywołuje komplikacje. Powoli zaczynamy dochodzić do stanu obłędu, co podkreśla najpierw spotęgowany dźwięk odbijającej się wody, a następnie pojawienie się samej zmarłej. Jednak sama nowelka wydaje się prościutka i niestety, bardzo przewidywalna, chociaż Bava dwoi się i troi, by utrzymać napięcie.

czarne_swieto4

Trudno jednak odmówić „Czarnemu świętu” na poziomie technicznym. Kolory wydają się nasycone, efekty oświetleniowe oraz praca kamery bronią się przed upływem czasu, scenografia bywa bogata w szczegóły. I to wszystko ma taki swój specyficzny urok, taką wręcz klasyczną elegancję, pozbawioną makabrycznych zbrodni oraz stosowania ciągłego szoku, który jest wręcz nadużywany we współczesnych filmach z gatunku horror und groza. To jest paradoksalnie największa siła antologii Bavy, stawiającego tutaj bardziej na nastrój czy klasyczne sztuczki z arsenału szkoły straszenia. W dzisiejszych czasach jest to zaskakująco świeże doznanie dla fanów grozy.

7/10

Radosław Ostrowski

nadrabiambave1024x3071

Dziewczyna, która wiedziała za dużo

Wszystko zaczyna się dość niewinnie – młoda Amerykanka, Nora Davis przyjeżdża do Włoch, odwiedzić swoją ciotkę. Już przy lądowaniu jej sąsiad zostaje aresztowany za przemyt narkotyków, a na miejscu ciotka choruje i tej samej nocy umiera. Szok doprowadza do tego, że kobieta wychodzi z miasta nocą, zostaje okradziona oraz poturbowana. Uderzenie w głowę wywołuje dezorientację, którą potęguje fakt, że Nora widzi morderstwo. No właśnie, widzi czy to było urojenie?

dziewczyna_ktora_wiedziala_za_duzo1

Kryminał Mario Bavy rozpoczął trend filmów zwanych giallo – krwawych kryminałów zmieszanych z horrorem, gdzie zagadka coraz bardziej się gmatwa, a po drodze jest bardzo brutalnie. Reżyser jednak nie pokazuje za bardzo morderstw, unika też widoku krwi, dodatkowo Bava na początku podpuszcza i dezorientuje, nie wiedząc o czym tak naprawdę jest ten film: przemyt narkotyków, upozorowane zabójstwo czy urojone (chyba?) morderstwo. A im dalej w las, tym wszystko zaczyna się krystalizować, chociaż pojawiają się kolejne tajemnice, związane z niejakim „alfabetowym mordercą”. Z drugiej strony jest tu poprowadzony wątek między Norą a pewnym lekarzem, którego nigdy nie widzimy w szpitalu, co też jest ciekawym tropem, a jego motywacja pozostaje tajemnicą. Bava bardzo powoli buduje napięcie, w czym pomaga mu troszkę nachalna (z dzisiejszej perspektywy) muzyka, ale przede wszystkim praca kamery. Mistrzowsko jest tutaj wykorzystany światłocień (scena przygotowywania pułapki oraz oczekiwanie na wchodzącego do drzwi), powoli odkrywamy karty, zaś zagadka ma dość nieprzewidywalny finał. Choć ostatnia scena z papierosem może troszkę zmienić spojrzenie na całość ;). Nawet obecność narratora nie była problemem, wręcz uzupełniała historię, podkreślając stan emocjonalny naszej bohaterki, pozwalając łatwiej się z nią identyfikować.

dziewczyna_ktora_wiedziala_za_duzo2

To także zasługa naturalnie grającej Leticię Roman, przekonująco pokazując zagubienie, bezradność oraz strach kobiety w obcym mieście. Jednocześnie to fanka kryminałów, przez co parę razy wykorzystuje to w śledztwie. Partneruje jej kojarzony z „Wejścia smoka” John Saxon, który daje radę w roli lekarza, stającego się przyjacielem oraz przewodnikiem po Italii. Kilka wspólnych scen zwiedzania dodają troszkę lekkości do filmu. Z drugiego planu wybija się najbardziej Dante DiPaoli (dziennikarz Andrea Landini) oraz Valentina Cortese (Laura), dodając odrobinę kolorytu.

dziewczyna_ktora_wiedziala_za_duzo3

„Dziewczyna, która wiedziała za dużo” to zgrabnie poprowadzony kryminał, który godnie znosi próbę czasu. Intryga nadal potrafi wciągnąć, zaskoczyć, a rozwiązanie daje satysfakcję. Są pewne drobne minusy (nachalna muzyka, czasami logika szwankuje), ale nie jest w stanie zepsuć frajdy z seansu. Aż jestem ciekawy kolejnych dokonań Bavy.

7,5/10

Radosław Ostrowski

nadrabiambave1024x3071

Maska szatana

Sam początek filmu to proces nad czarownicą, księżną Asą oraz jej kochankiem. Inkwizycja, napiętnowanie, nałożenie maski Szatana (maska z kolcami w środku). wreszcie ma dojść do spalenia ciała, ale burza przerywa cały rytuał i kochankowie zostają pochowani – on na cmentarzu w niepoświęconej ziemi, ona w podziemnym sarkofagu. I nikomu by to nie przeszkadzało, gdyby nie dwieście lat później dwóch lekarzy zmierzających na sympozjum naukowe. Doktor Gorobec i profesor Kurajan utknęli po drodze w lesie, odwiedzili ruiny kaplicy, przez przypadek budząc czarownicę. Ta zaś zamierza się zemścić na przodkach tych, którzy ją skazali.

maska_szatana1

Samodzielny debiut Mario Bavy to klasyczny, wręcz gotycki horror, mocno inspirowany opowiadaniem Mikołaja Gogola. Jest mroczna tajemnica, ponure zamczysko, skrywające wiele sekretów oraz bardzo ponura atmosfera. Reżyser zaskakująco sprawnie opowiada tą opowieść o walce dobra ze złem, a wszystko bardzo w duchu znaków epoki romantyzmu – zderzenie nauki oraz świata racjonalnego z elementami nadprzyrodzonymi, grozą i poczuciem niepokoju. A czarno-białe zdjęcia tylko potęguje to wrażenie. Można odnieść wrażenie, że z dzisiejszej perspektywy nie wygląda to za bogato, ale jaki to tworzy klimat – bezcenne. Jest bardzo nastrojowo, mrocznie i chociaż poznajemy wszystkie elementy układanki, to Bava potrafi zaangażować, trzyma w napięciu do samego końca, podkręcając stawkę. Jest miłość, walka o duszę, zemsta, cmentarz, podniszczona krypta – wszystko odpowiednio wymierzone (jak w adaptacja Poego w reżyserii Cormana), zaskakująco wysmakowanie plastycznie, ze świetną scenografią. I nie miałem poczucia, ze to film z początku lat 60. – może poza zbyt mocno wchodzącą w uszy muzyką.

maska_szatana2

Aktorstwo jest zaskakująco niezłe, chociaż zdarzają się momenty nad ekspresyjne. Tutaj pod tym względem wybija się Barbara Steel (księżna Katja oraz Asa Vajda), ale jeszcze daje się ją oglądać bez bólu. Dobrze się zaprezentowali nasi naukowcy, czyli John Richardson (młody, troszkę naiwny, lecz oddany Andriej Gorobec) i Andrea Checchi (doświadczony profesor Kruvajan), tworząc zgrabny duet. Nawet drugi plan potrafi zapaść w pamięć, mając nawet kilka minut, co jest imponujące.

maska_szatana3

Ku mojemu wielkiemu zdumieniu „Maska szatana” nadal potrafi oddziaływać na kolejnych kinomanów. Klasyczny, bardzo nastrojowy horror, z rzadko spotykanym klimatem, co robi nadal imponujące wrażenie. Smakowity kąsek dla fanów kina grozy.

8/10

Radosław Ostrowski

nadrabiambave1024x3071

Wampiry

Paryż. Tam pracuje dziennika Pierre Martini, który zajmuje się tropieniem sensacji. W tym romantycznym mieście dochodzi do tajemniczych śmierci młodych kobiet. Nie ma żadnych śladów walki, zadrapań, blizn, niczego. Jakby kompletnie wyssano z nich życie, a poszukiwania zabójcy zwanego Wampirem nie przynoszą rezultatów. Mimo bezradności policji, reporter próbuje prowadzić własne śledztwo.

wampiry11

Ten film uznawany jest za pierwszy włoski film grozy. Realizujący go Riccardo Freda, wspierany przez operatora Mario Bavę (niewymieniony jako reżyser) próbują budować atmosferę niepokoju oraz strachu za pomocą powoli odkrywanej tajemnicy oraz tajemniczego zamczyska. Sama intryga toczy się dość powoli, a przebieg fabuły jest oparty na ogranych kliszach: uparty śledczy zderzający się z murem bezradności, pozornie niekompetentny detektyw, poszlaki prowadzące donikąd, zmuszanego do porwań narkomana oraz tajemnicze eksperymenty mające zapewnić wieczne życie. Te elementy niestety, nie potrafią połączyć się w sensowną całość. Zamiast przerażać, film zwyczajnie nuży, fabuła nie porywa, a im dalej w las, tym wszystko staje się bardzo przewidywalne. Dialogi też są takie sobie, a nadekspresyjna oraz barokowa muzyka, nachalnie wali po uszach swoimi intencjami, że staje się to nieznośne.

wampiry21

Jedyną rzeczą, która nadal się broni jest scenografia, ze szczególnym wskazaniem starego zamczyska. Te ponure mury, korytarze oraz to ukryte laboratorium wyglądają bardzo ładnie, także za sprawą sposobu fotografowania. To jednak za mało, by uznać „Wampiry” za godne uwagi.

Nawet aktorstwo wydaje się bardzo teatralne i mało przekonujące. Poza pociągającą i tajemniczą Gisele (powabna Gianna Maria Canale), skupiającą w pełni swoją uwagę, pozostałe postacie albo są mocno przerysowane jak Signoret (niby narkoman) czy kolejna ofiara, ograniczająca się do krzyków oraz roztrzęsienia. Nawet sceny śmierci wyglądają bardzo sztucznie.

wampiry31

Początki kariery Bavy jako reżyser trudno zaliczyć do udanych, choć jego wkład nie był zapewne zbyt wielki. „Wampiry” zostały przez czas potraktowane bardzo ostro i kompletnie zawodzi na każdym aspekcie. Omijać szerokim łukiem.

3/10

Radosław Ostrowski

nadrabiambave1024x3071

 

Kolejne wyzwanie – Mario Bava

 

Kolejne wyzwanie rzucone przez blog ponapisach.pl. Tym razem jego bohaterem jest włoski reżyser i operator filmowy Mario Bava (1917-1980). Jego ojciec był operatorem filmowym, a sam Mario początkowo uczył się w kierunku malarstwa. Swoją przygodę z kinem zaczął jako operator filmowy w 1939 roku przy filmach w La Vispa Teresa oraz Il Tacchino prepotente. Później pracował z tak uznanymi reżyserami jak Raoul Walsh, Jacques Tourneur czy Paolo Heusch. Zadebiutował jako reżyser w dość nietypowych okolicznościach. W 1956 r. z powodu konfliktu reżysera Richardo Fredy z producentami filmu „Wampiry”, filmowiec został zwolniony, a jego miejsce zajął odpowiedzialny za zdjęcia Bava, finalizując pracę zgodnie z harmonogramem.

Od tej pory Bava działał jako operator, reżyser oraz scenarzysta, mierząc się zarówno z kinem grozy, współtworząc nurt giallo, ale też realizował kryminały, fantasy czy westerny, nie bojąc się pokazywać przemoc czy nagość. Realizował swoje tytuły regularnie do 1974 roku, jednak z powodu ich chłodnego odbioru przeszedł na emeryturę. Ostatni film „Shocker”, zrealizował w 1977 roku w oparciu o scenariusz swojego syna, Lamberto. To on go przekonał do realizacji projektu.

Mario Bava zmarł 27 kwietnia 1980 roku na zawał serca.

Poniżej znajduje się spis filmów wyreżyserowanych samodzielnie lub dokończonych przez Bavę. Wyzwanie kończy się 31 lipca 2018 roku w rocznicę urodzin reżysera. Ile dam radę obejrzeć, to obejrzę, a resztę namawiam do podjęcia wyzwania.

I vampiri (1957)
Caltiki il mostro immortale (1959)
Maska szatana (1960)
Le meraviglie di Aladino (1961)
Ercole al centro della Terra (1961)
Gli invasori (1961)
La ragazza che sapeva troppo (1963)
Trzy oblicza strachu (1963)
Bicz i cialo (1963)
6 donne per l’assassino (1964)
La strada per Forte Alamo (1964)
Terror w kosmosie (1965)
I coltelli del vendicatore (1966)
Operacja strach (1966)
Le spie vengono dal semifreddo (1966)
Diabolik (1968)
5 bambole per la luna d’agosto (1978)
Il rosso segno della follia (1970)
Roy Colt & Winchester Jack (1970)
Quante volte… quella notte (1971)
Krwawy obóz (1971)
Gli orrori del castello di Norimberga (1972)
Lisa e il diavolo (1973)
Cani arrabbiati (1974)
Schock (1977)
I giochi del diavolo (1979) (na szóstkę!)

Recenzje będą pojawiać się na dniach. Więc do następnego spotkania. Jesteście gotowi?

nadrabiambave1024x3071