Zwierzogród

Czym jest Zwierzogród? To takie miasto, gdzie zwierzęta (wszelkiej maści) żyją ze sobą w zgodzie, a każdy może być kimkolwiek się to żywnie podoba. Właśnie tam trafia młoda króliczka, czyli Judy Hobs. Króliczek, bardzo chce zostać policjantką i marzy, by prowadzić bardzo poważne i ważne sprawy. Ale na miejscu wszystko zostaje bardzo mocno zderzone z rzeczywistością. Zamiast wielkiej sprawy: mandaty. I tak przypadkowo poznaje pewnego cwanego lisa, Nicka Bajera – gościu robi troszkę na lewo i zostaje zaszantażowany. Niejako wskutek okoliczności nasz króliczek prowadzi śledztwo w sprawie zaginięcia kilkunastu zwierząt, ale skupia się na wydrze, w czym pomaga (niejako wbrew sobie) lisiur Bajer.

zwierzogrd1

Disney postanowił przypomnieć sobie, za co kochaliśmy te studio, gdy tacy ludzie jak ja byli bardzo małymi szkrabami, oglądającymi „Króla Lwa” czy „Piękną i Bestię”. Tutaj twórcy w konwencji kryminalnej komedii, próbują opowiedzieć o inności oraz przełamywaniu stereotypowego spojrzenia na innych. A co może pomóc przełamać bariery jak pokazanie bohaterów jako zwierzęta? I jest tutaj bardzo bogata galeria: komendantem jest byk, ochroniarzami gangstera syberyjskie misie, burmistrzem jest lew, a w urzędach pracują wolne jak nigdy leniwce. No i kontrastowy duet królik/lis, który musi też przełamać swoje lęki i nieufność.

zwierzogrd3

Sama intryga jest bardzo zgrabnie poprowadzona, serwując w odpowiedniej ilości powagę i humor. Wystarczy wspomnieć brawurowy pościg za bandytą w Chomiczówce (miastu małych zwierzątek) czy ucieczkę przed tygrysem. Do tego twórcy zgrabnie rzucają okiem dla sprawniejszych kinomanów, bo jak inaczej nazwać spotkanie z panem B., który jest… krecim ojcem chrzestnym (i głos ma niski niczym don Corleone). Więc jest wiele dla każdego: i do śmiechu, do płaczu, ale i do refleksji. Wszystko w odpowiednich proporcjach, ale bardziej skierowane jest to dla dzieci. Sama animacja jest po prostu cudowna, kreska przyjemna dla oka, a muzyka odpowiednio buduje napięcie, mieszając stylami.

zwierzogrd2

I jeszcze polski dubbing, który jest wartością dodaną, co w przypadku animacji jest pewnym standardem. Nie inaczej jest w „Zwierzogrodzie”, gdzie nakręca całość świetny duet Julia Kamińska/Paweł Domagała. Idealnie połączenie wrażliwości, cwaniactwa, słodkości oraz umiejętnego wychodzenia z każdych tarapatów, ale tak naprawdę oboje łączy pewna nieufność, zmieniająca się w zaufanie oraz wzajemne wsparcie w najtrudniejszych momentach. Na drugim planie jest wiele ciekawych postaci, z których najbardziej zapada w pamięć delikatny Pazurian (Sebastian Perdek), groźny pan B. (kompletnie nie do poznania Wojciech Paszkowski), leniwiec Flash (tak wolno Grzegorz Pawlak nigdy nie mówił) czy bardzo surowy komendant Pogo (Krzysztof Stelmaszyk).

zwierzogrd4

„Zwierzogród” to jedna z ciekawszych i sympatyczniejszych animacji jakie powstały w ostatnim czasie. Świetna gatunkowa rozrywka, jak i trafny portret współczesnego świata, gdzie może dojść do różnych konfliktów oraz zwarć. Jednak w tym bogatym i różnym świecie da się znaleźć nic porozumienia, a to naprawdę dużo.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Kraina jutra

Wyobraźcie sobie świat niezwykły, pełen magii oraz tak rozwiniętej technologii, w której wszystko jest możliwe. Zamieszkują go wynalazcy, naukowcy, wizjonerzy, a dobro człowieka jest najcenniejszą wartością. Taka jest Kraina Jutra, gdzie mieszkał niejaki Frank Walker. Mieszkał, bo został wygnany przez rządzącego okolicą Davida Nixa. Ale Frank musi wrócić, a to z powodu pewnej młodej dziewczyny – Casey Newton, które może odmienić świat.

kraina_jutra1

Brad Bird był mistrzem animacji, na czym poznał się Pixar. Jednak reżyser doszedł do wniosku, że animacja to za mało i 4 lata temu zadebiutował w fabule. „Mission: Impossible 4” było wielką niespodzianką i najlepszą częścią serii. Tutaj nie jest aż tak fajnie. Sama historia jest bardzo pogmatwana (zwłaszcza początek, gdzie mamy retrospekcję z życia Franka, by trafić do zbuntowanej Casey. Dziewczyna przypadkowo dostaje znaczek, pozwalający zobaczyć tytułową Krainę Jutra. Widzi ja tylko ona i znajduje się ona w świecie równoległym do naszego. Ale im dalej w las, tym bardziej logika szwankuje. Dlaczego tak działa ten znaczek? Czemu Casey została zwerbowana? I o co tak naprawdę tu chodzi? No i gdzie te 200 milionów baksów, które wydano? Nie wiadomo. Jest kilka widowiskowych ujęć (ucieczka z domu Franka czy lot z rakiety znajdującej się w… wieży Eiffla – wtf?), porywająca muzyka Michaela Giacchino, wyrastającego na następcę Johna Williamsa i nie brakuje akcji, jednak to wszystko zamotane, zaplątane i większość rzeczy trzeba przyjmować na wiarę. Sam wygład Krainy (przynajmniej na początku) jest imponujący, jednak pod koniec to jest zaledwie hangar podniszczony, a finał rozczarowuje.

kraina_jutra2

Bird próbował tak bardzo zaspokoić młodszych i starszych odbiorców, że wyszedł z tego misz masz. I ani George Clooney (dobry jak zwykle) ani Hugh Laurie (zmarnowano charyzmę tego aktora) nie są w stanie tego uratować. Dodatkowo jeszcze dostajemy koszmarny polski dubbing (pomysł, by Clooney i Laurie mówili głosami Żmijewskiego i Frycza jest słaby).

kraina_jutra3

Gdyby nie to mógłby być nawet dobry film, a wyszło zaledwie niezłe widowisko.

6/10

Radosław Ostrowski

W ciemność. Star Trek

USS Enterprise po wykonaniu zadania obserwacji planety (niestety, nie udało się nie pokazać innej cywilizacji) zostaje pozbawiony dowództwa Kirka. W tym samym czasie w Londynie, dochodzi do wysadzenia biblioteki Gwiezdnej Floty, zebrana zostaje narada dowódców, gdzie także dochodzi do ataku. Odpowiedzialny za to John Harrison ucieka na teren Klingonów, którzy mają dość napięte relacje z Flotą. Kirk razem z załogą Enterprise wyrusza się zemścić.

st2

Kiedy cztery lata temu J.J. Abrams zrestartował cały cykl (film nr 11), nikt nie podziewał się tak dużego sukcesu, otwierając uniwersum nawet dla osób, które nie znały poprzednich filmów. Tutaj intryga pozornie wydaje się taka sama jak 4 lata temu, jednak tak naprawdę jest aż dwóch czarnych charakterów, zaś od zachowania Enterprise zależą losy całego kosmosu. Jest to efektowne (nawet efekciarskie), choć już nie robi to aż takiego wrażenia. Jest mroczniej, poważniej i dłużej. Strzelaniny i pościgi są dynamiczne, jest masa wybuchów, czasami jest to przewidywalne, nie brakuje też humoru (Scotty rządzi!), ale jako całość ogląda się to naprawdę dobrze, zaś nie brakuje tutaj pomysłowych zagrań. Może trochę za mało jest tutaj obcych ras, ale może następnym razem się uda.

st1

Aktorsko młodzicy 4 lata temu zrobili zamieszanie i nadal sobie dobrze radzą. Między Chrisem Pinem (łobuzerski kapitan Kirk) a Zacharym Quinto (sztywny i trzymający się regulaminu Spock) iskrzy, zaś sprzeczność charakterów dorzuca odrobinkę humoru. Cała załoga Enterpirse radzi obie dobrze (ze szczególnym wskazaniem na Karla Urbana czyli dra Bonesa oraz Simona Pegga – Scotty’ego). Jednak najmocniejszym atutem jest Benedict Cumberbatch, czyli główny zły. Mówi z brytyjskim akcentem, szarżuje i naprawdę budzi respekt. To samo można powiedzieć o Peterze Wellerze (dążący do wojny admirał Marcus).

Niby nie jest to coś nowego, ale ogląda się to dobrze i jest to kawał porządnie zrobionego kina SF. Może bardziej efekciarskie niż poprzednik, jednak trudno odmówić Abramsowi pomysłu na odświeżenie cyklu.

7,5/10

Radosław Ostrowski