Małżeńskie porachunki

Ib i Edward mieszkają w małym miasteczku Nibe, gdzie pracują jako budowlańcy. Powiedzmy, że pracują, bo bardziej to działa na zasadzie szantażu (drobnego i dyskretnego), robiąc troszkę na boku. Panowie czują się sfrustrowani, niespełnieni w sypialni, bo żony wolą salsę (oraz instruktora – szkoda, ze gej!) i wydawać ich kasę. Dlatego nasi poczciwi panowie chcą się rozwieść. Tylko, że oddanie połowy majątku (włącznie z kasą na boku) jest dość drogie. Dlatego pod wpływem alkoholu postanawiają zatrudnić wysokiej klasy specjalistę do spraw rozwodowych z Rosji – Igora Ladpolny’ego, która pomaga uszczęśliwiać ludzi.

malzenskie_porachunki1

Duńska czarna komedia z wątkiem kryminalnym – jak można przejść obojętnie wobec takiego smakowitego dania. Ole Bornedal w tej pozornie prostej historii robi wszystko, by pokazać trudności życia małżeńskiego. Czy jest jeszcze szansa na przywrócenie dawnego ognia oraz odzyskania energii? Nasze dwie małżeńskie pierdoły próbują cała sytuację odkręcić, tylko że to nie jest takie proste, zwłaszcza iż małżonki poznają ich plan. I wtedy się wszystko zaczyna pier…, znaczy się rozpada się niczym domek z kart. Jeden cyngiel, drugi cyngiel – przepraszam, specjaliści od problemów małżeńskich. Wiele rzeczy się dzieje dzięki niesamowitym splotom okoliczności, ale jak to wciąga i pokazuje, że zwyczajnie wystarczy w pełni się otworzyć i szczerze, w cztery oczy pogadać. Ale wtedy „Małżeńskie porachunki” by nie powstały.

malzenskie_porachunki2

Czasem poczucie humoru siada, idąc we wręcz „brodate” dowcipy w rodzaju przebieranek facetów w kobiety czy troszkę seksistowskich tekstów, ale to nie psuje odbioru. Ale kiedy rzuca różne zabawy stereotypami oraz siarczystymi bluzgami (scena jazdy taksówką z kierowcą-Arabem – perełka). Polane miejscami absurdem daje wręcz prawdziwego kopa oraz test dla naszych przepon (finałowa „terapia” czy wszelkie zgony), ale trzeba lubić takie miejscami smoliste żarty.

malzenskie_porachunki3

I jeszcze jak to jest zagrane. Zarówno nasz pierdołowaty duet Urlich Thomsen/Nicholas Bro, jak i bardziej zawzięte kobitki Lene Maria Christensen/Mia Lyhne, doprowadza do iskier, mocnych spięć oraz kilku ostrych tekstów. Ale to wszystko blaknie z jednego, prostego powodu – świetnego Marcina Dorocińskiego w roli Igora. Kiedy wchodzi, to tak, by wszyscy słyszeli (scena na lotnisku) i zawsze z gorzałą w ręku. I ten piękny akcent – cudownie się tego słucha.

malzenskie_porachunki4

„Małżeńskie porachunki” to typowa skandynawska czarna komedia, dająca wiele świeżości oraz frajdy w trakcie oglądania. Inteligentne, dowcipne, czasami chamskie, czasem prostackie – zawsze trafiające w punkt.

7/10

Radosław Ostrowski

Kronika opętania

Clyde i Stephanie Brenekowie dawno się rozwiedli, bo on trochę nie sprawdzał się jako ojciec, jednak ma prawo odwiedzać swoje córki w weekend. Podczas drogi do jego domu, dziewczyny zauważają wyprzedaż i wśród przedmiotów trafia do ich rąk pewna skrzynia. Emily po jej otwarciu zaczyna mieć obsesję na jej punkcie. Matka podejrzewa, że córka jest chora psychicznie, ale ojciec przyczynę widzi gdzie indziej. Zwłaszcza, że w skrzynce znajdował się dybuk. A to oznacza, że najgorsze dopiero przed nimi.

opetanie_300x300

Na pierwszy rzut oka, fabuła filmu Ole Bornedala kojarzy się z klasyką horroru – „Egzorcystą”. Bo temat opętania jest bardzo klasycznym motywem wykorzystywanym przez horrory odkąd one istnieją. Jednak reżyser nie stawia na straszenie za wszelką cenę, choć trzeba przyznać, że sceny mające wywołać strach i przerażenie naprawdę jej wywołują. Jednak dla mnie film jest bardziej dramatem obyczajowym z elementami grozy i co najciekawsze, nie gryzie się to ze sobą. I pokazuje też, że gdy nie skupiasz dużej uwagi na dziecku, może się to skończyć źle. Także technicznie jest to solidna robota (zwłaszcza finał w szpitalu, gdzie odprawiany jest rytuał – jest świetna).

opetanie2_300x300

Jeśli coś wyróżnia ten film od innych horrorów to naprawdę dobre aktorstwo. Najlepiej prezentuje się Jeffrey Dean Morgan w roli Clyde’a – czyli ojca, który zawsze był nieobecny i stawiał własną karierę trenerską wyżej nad rodzinę. Jednak w sytuacji nawiedzenia, podejmuje się wielkiego wysiłku, by ratować swoją córkę. Także Natasha Calis jako nawiedzona Emily jest świetna, ją się kupuje. Z drugiego planu zapada w pamięć Kyra Sedgwick (Stephanie, równie nieporadna matka) oraz raper Matisyahu (rabin Tzadok).

Wreszcie coś świeżego w Hollywood. „Kronika opętania” to nie jest może najlepszy horror jaki ostatnio widziałem, ale ogląda się go naprawdę nieźle.

6/10

Radosław Ostrowski