Łydka Grubasa – Perpetuum Debile

Perpetuum_Debile

Dawno nie słyszałem muzyki z okolic mojego region (czyli Warmii i Mazur). Ta kapela jest znana z humorystycznych tekstów, mieszania rocka ze ska, cięższymi brzmieniami oraz hip-hopem. Pochodzą z Olsztyna, grają ponad dziesięć i właśnie wydali swój drugi album. A zwą się Łydka Grubasa.

Pięciu wariatów z Olsztyna na „Perpetuum Debile” robi to, co zawsze, zaś ten album nagrano w Enej Studio. I po prostu robią swoje, mieszając wszystko co się da (nawet w jednym utworze), serwując naprawdę potężne granie. Nie brakuje tutaj reggae’owych skrętów („Dub czy tam dancehall”), „azjatycko” brzmiącą elektronikę („Chiny”), mocniejszego uderzenia gitary oraz sekcji rytmicznej („Nie lubię to”). Oczywiście nie brakuje tutaj chwytliwych melodii z punkową energią  („Lato” z wręcz metalową końcówką), hip-hopowej nawijki („Moja fujara” okraszona bardzo rockowym podkładem), nawet country (początek „MTV”) i każdy utwór to kompletna jazda po bandzie, pełna czystego szaleństwa i zgrywy.

Zaś teksty to już w ogóle wyższy poziom, gdzie z dużym przymrużeniem oka opowiadają m.in. o wadach wakacji, krytycznie patrzą na współczesną telewizje („MTV” z zabójczym refrenem: „Jestem podobny do gówna, jestem podobny do gówna/Do ostatniej kropli krwi, będę słuchać MTV”), podają też sposób na pokonanie Chińczyków i próbują ustalić gdzie jest krzyż. Mało wam? To jeszcze jest parę słów na temat Facebooka, o wygrywaniu różnych imprez muzycznych w Polsce, a nawet odniesienie do afery Polańskiego („Romańsky”). Ale ostrzegam: poczucie humoru bywa tutaj prostackie, ale nie przekracza granicy dobrego smaku.

To najbardziej popieprzona płyta jaką kiedykolwiek słuchałem. I to dowodzi, że Łydka Grubasa ze swoim szaleństwem na pewno jeszcze nie raz zaskoczy. Nie wiem jak wy, ale ja czekam na następną płytę. Jakakolwiek ona będzie.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Poparzeni Kawą Trzy – Musculus Cremaster

musculus_cremaster

Takiego zespołu nie ma chyba na świecie. Założyli go dziennikarze radiowi, z Radia Zet i RMF FM. Choć powstali w 2005 roku w korytarzach Sejmu, na ich płytę trzeba było poczekać pięć lat. W końcu wyszedł album „Musculus Cremaster” – pytanie czy należy to traktować jako ciekawostkę czy zawodowy zespół?

Po kolei jednak. Członkami tego pokręconego składu są: Roman Osica (wokal i saksofon), Krzysztof Zasada (gitara, wokal) – obaj z RMF FM; Marian Hilla (saksofon tenorowy i wokal ) – Radio Eska, Wojciech Jagielski (perkusja), Mariusz Gierszewski (bas) – obaj z Radia Zet, Krzysztof Tomaszewski (trąbka) oraz Jacek Kret (puzon) – brat bliźniak Jarosława Kreta, prezentera pogody z TVP. Najpierw zaczęli śpiewać covery rosyjskiego zespołu undergroundowego Leningrad. Ale potem zaczęli własne utwory, które też pojawiły się na debiucie.

Muzyka, którą grają panowie określa się jako ska. Ze spokojną gitarką oraz świetną sekcją dętą, której słucha się z wielką frajdą, chociaż nie brakuje żywszych kawałków jak punkowa „Feministka” czy „Życie ułożysz” z zapętlającą się i przyśpieszającą sekcją dętą, przypominającą bardziej muzykę Gorana Bregovica. Ale dominuje spokojniejsze tempo jak w „Dziwce z naprzeciwka” czy „Kawałku do tańca”. Na albumie pojawiły się też trzy piosenki rosyjskie „Super good”, kultowy „Soldat”, „Prognoz pogody” (z wplecionym tematem z „Emmanuelle” zagranym na dęciaki) oraz „Banany”. Niemniej całość wypada fantastycznie i świeżo, zaś wokal Romana Osicy prezntuje całkiem niezły poziom.

Za to teksty (poza rosyjskimi piosenkami) napisane przez Rafała Bryndala to przykład jak o poważnych sprawach opowiadać w lekki sposób, zarówno o miłości („Życie ułożyć”, „Chyba się zakochałem”), polityce („Jarosław Ka”), pijaństwie („Trzeba się napić”) oraz zabawie („Kawałek do tańca”).

Po raz pierwszy o nich usłyszałem, gdy wystartowali w konkursie na przebój Euro 2012 (super kawałek „PiłkarSKA”), a panowie już zapowiadają nowy materiał. „Musculus Cremaster” to lekki, świeży i kapitalnie brzmiący debiut jakiego u nas nie było od czasów Elektrycznych Gitar. Świetna zabawa i super sprawa.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski