Potwory i spółka

Nie wiem czy wiecie, ale istnieje inny świat, gdzie zamieszkują go potwory pracujące dla filmy „Monsters, Inc.”. Ich zadaniem jest straszenie dzieci, bo dzięki temu otrzymują energię, niezbędna do przetrwania. A najlepszym straszakiem jest James P. Sullivan, któremu pomaga Mike Wazowski. Jednak pewnej nocy, przypadkowo do świata potworów trafia dziewczynka. James próbując zaprowadzić dziewczynkę z powrotem, trafia na spisek.

potwory1

Wiadomo, że jak coś kręci Pixar to „nie ma lipy”. Wszystko zaczęło się od „Toy Story”, zaś „Potwory i spółka” tylko to potwierdziły, że studio z Emeryville osiągnęło naprawdę wysoki pułap. Z jednej strony sam poziom animacji jest naprawdę imponujący i zachwyca detalami oraz takimi drobiazgami jak włosy na futrze Jamesa, cienie czy wygląd potworów, a każdy z nich jest wyjątkowy (w tym czasie tylko oni mogli podjąć rywalizację ze „Shrekiem” na tym polu). Mimo tego bardzo łatwo dostosować go do świata znanego nam – pracy w firmie, romanse biurowe czy niewypełnianie raportów, a całość okraszona jest naprawdę sporą ilością humoru (głównie sytuacyjnego i na tym polu przegrywa ze „Shrekiem”). Ale i tak powstała poruszająca opowieść o przyjaźni, co i tak jest wartością samą w sobie. Bez moralizowania czy patosu, za to z sympatią, emocjami oraz nieskrępowaną wyobraźnią. W dodatku całość okraszono naprawdę elegancką muzyką Randy’ego Newmana oraz dobrymi dialogami.

potwory2

Za to jednak wartością dodaną jest dubbing. W Polsce realizacją zajęło się studio Start International Polska, zaś reżyserią zajęła się Joanna Wizmur. I muszę przyznać, że wypadło to naprawdę dobrze, zaś tłumaczenie Bartosza Wierzbięty trzyma fason. A jeśli chodzi o aktorów, trudno się do kogokolwiek przyczepić. Najbardziej tutaj błyszczy duet Paweł Sanakiewicz (James Sullivan)/Wojciech Paszkowski (rozgadany Mike Wazowski), który nakręca się i na zasadzie kontrastów dosłownie iskrzy między nimi. Zaś ich przyjaźń jest pokazana naprawdę subtelnie. Poza nimi koniecznie trzeba wspomnieć Sławomira Packa (antypatyczny Randall), Aleksandra Bednarza (dyrektor Moczyknur) czy uroczą Małgorzatę Kożuchowską (sekretarka Celinka). Ale w pamięci pozostają też drobne epizody Agnieszki Kunikowskiej (instruktorka straszenia) czy jak zawsze wpadającego w ucho Jarosława Boberka (Fąflak, pomocnik Randalla).

potwory3

Co ja wam będę mówił, „Potwory” to znakomita animacja, gdzie wszystko od scenariusza i fabuły po animację i humor jest dopięte do najdrobniejszego detalu. Powinna spodobać się głównie dzieciom, ale i dorośli też znajdą coś dla siebie.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

PS. W trakcie napisów końcowych pojawiają się różne wpadki oraz dodatkowe scenki, które powinny też rozśmieszyć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s