Suzanne Vega – Tales from the Realm of the Queen of Pentacles

z66t4ez4

Dla wielu pozostała artystka jednego przeboju – „Luka”, ale jej dorobek jest znacznie bogatszy i ciekawszy. Do tej pory nagrała aż 8 płyt, cztery kompilacje (seria „Close-Up” z jej utworami w wersjach akustycznych) i kazała czekać aż siedem lat na nowy materiał. Jedno mogę wam powiedzieć – nie ma tutaj potencjalnych hiciorów, ale nie można powiedzieć, że czas został zmarnowany.

Za produkcję „Tales from the Realm of the Queen of Pentacles” (nie wiem jak wam, ale dla mnie to za długi ten tytuł) odpowiada znany ze współpracy z Davidem Bowie Gerry Leonard. I uderza tutaj bardziej delikatne, wręcz akustyczne brzmienie, choć parę razy pojawia się gitara elektryczna. Udało się stworzyć różnorodne piosenki, które bywają albo folkowe (skoczne „Fool’s Complaint” czy prawie akustyczne „Portrait of the Knight of Wands” z ciekawie wpleciona elektroniką), czasami skręcają w stronę bluesa (najlepsze na płycie „I Never Wear White”). Jest jeden dość porażający utwór, czyli „Don’t Uncork What You Can’t Contain” ze smyczkami (początek tego utworu brzmi naprawdę znajomo, mimo „orientalnego” brzmienia) czy klaskany „Jacob and the Angel”, ale dalej jest równie zaskakująco i ciekawie. Więcej nie zdradzę – sorry, taki klimat.

Jednak sam głos Vegi nie zmienił się specjalnie i nadal potrafi oczarować. Tak samo teksty, opowiadające raczej proste historie, ale też pełne dość zaskakujących obserwacji („I Never Wear White”). I nie ma tutaj miejsca na dość banalne historie miłosne, co to to nie.

Mówiąc już bez zbędnego pitolenia, baśnie od Suzanne Vegi są naprawdę dobrym i atrakcyjnym materiałem, który słucha się z naprawdę duża przyjemnością oraz poczuciem miłego spędzenia czasu.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz