The Neal Morse Band – The Grand Experiment

The_Grand_Experiment

Neal Morse jest jednym z niezmordowanych twórców progresywnego brzmienia jako wokalista i multiinstrumentalista. Działając w takich zespołach jak Spock’s Beard, Transatlantic czy Flying Colors zbudował sobie reputację, jednak tym razem skrzyknął kilku sprawdzonych kumpli i postanowił nagrać album na „setkę” (jak się nagra, tak wyjdzie) i bez żadnych prób. Dlatego jest to wielki eksperyment. Co z tego wyszło?

Morse’a wsparli tutaj Mike Portnoy (perkusista znany z Dream Theater oraz bliższy współpracownik Morse’a), Randy George (basista z grupy Ajalon), Eric Gillette (gitara) i Bill Hubauer (klawisze). Wyszedł z tego pachnący latami 70. album garściami czerpiący z hard rocka i bluesa. Słychać to już w „The Call” zaczynającym się wielogłosem bez instrumentalnego wsparcia. Potem są dynamiczne popisy gitary i przede wszystkim perkusji, by w połowie odezwały się „chóralne” klawisze oraz „mechaniczny” bas. Podobna energia jest w epickim utworze tytułowym. Pewną zmyłką jest akustyczny wstęp w „Waterfall” oparty tylko na gitarze oraz wielogłosie, do którego dołączają się klawisze (troszkę kojarzy mi się to z Yes) oraz pięknymi wejściami smyczków oraz saksofonu. Inna jest mroczniejsza i brudniejsza „Agenda” z niemal garażową gitara oraz pomrukom elektronicznym. Największe wrażenie jednak robi ponad 20-minutowy kolos „Alive Again” – czego tam nie ma? Od delikatnych po agresywne i podniosłe riffy, popisy klawiszów ze smyczkami, wielogłosy, dęciaki, na pewno nie jest tutaj nudno.

Frajdy sporo daje tez drugi album, zawierający covery („MacArthur Park”), dwie kompozycje nie mieszczące się w podstawce (orientalne „New Jerusalem” oraz bardziej elektroniczno-gitarowe „Doomsday Destiny”) oraz dwa utwory w wersji koncertowej. To jest naprawdę wielki eksperyment czerpiący garściami z tradycji, jednak nie ograniczający się tylko do kopiowania. Brzmi to po prostu znakomicie i na chwilę obecna to jedna z najbarwniejszych płyt tego roku.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz