Walter Hill – 10.01

hill_walter

Reżyser, scenarzysta i producent filmowy, specjalizujący się w szeroko pojętym kinie akcji. Urodził się 10 stycznia 1942 roku w Long Beach jako najmłodszy syn nitowacza stoczniowego. Nie chodził jako dziecko do szkoły ze względu na astmę, dlatego czas spędzał czytając komiksy i słuchając słuchowiska radiowe. Choroba ustała w wieku 15 lat i wtedy zaczął naukę, pracując jednocześnie przy odwiertach ropy w Signal Hill. Jako nastolatek chciał być rysownikiem komiksów i dlatego chciał studiować sztukę na uniwersytecie w Mexico City, jednak nie było go na to stać. Zamiast tego ukończył historię na uniwersytecie w Michigan. Po ukończeniu nauki w 1964 roku zaczął pracę w Los Angeles dla firmy przygotowującej materiały dla Encyklopedii Britannica.

Od tej pory Hill chce zostać reżyserem i zaczyna pisać scenariusze. Zaczyna swoją przygodę z kinem w Universalu jako goniec. Wreszcie uczestniczy w kursie organizowanym przez Amerykańską Gildię Reżyserów, dzięki czemu obserwuje realizację seriali telewizyjnych („Bonanza”, „Wild Wild West”, „Gunsmoke”). W 1967 zostaje drugim asystentem reżysera przy „Aferze Thomasa Crowna” Normana Jewisona, następnie rozwija warsztat asystując m.in. przy „Bullicie” oraz „Bierz forsę i w nogi”. Wreszcie jego scenariusze zaczynają przykuwać uwagę środowiska, chociaż z realizacją różnie bywa, aż dostaje szansę od Petera Bogdanovicha przy „Ucieczce gangstera” ze Steve’m McQueenem. Ostatecznie Bogdanovich został zwolniony przez gwiazdora i zastąpiony przez Sama Peckinpaha, ale film okazał się wielkim kasowym hitem. Poznaje też producenta Lawrence’a Gordona, którego przekonuje do realizacji swojego własnego scenariusza jako reżyser.

Specjalnością Hilla stało się kino sensacyjne, mocno inspirowane westernowymi schematami, pełne przemocy, czarnego humoru, prostego podziału na dobro i zło, z niezbyt skomplikowaną intrygą oraz interesująco sfotografowaną (chociaż głównie surową) miejską przestrzenią, pełną zaułków i brudu. Jeden z tych filmowców, którzy robili furorę w czasach VHS i na razie nie zamierza odpuszczać.

Najczęściej współpracował z: producentami Lawrencem Gordonem, Joelem Silverem, Mae Woods, montażystą Freemanem A. Daviesem, kompozytorami Ry Cooderem i Jamesem Hornerem, operatorem Lloydem Ahernem II, kostiumologiem Danem Moorem, scenarzystą Larrym Grossem i Davidem Gilerem oraz aktorami charakterystycznymi jak Allen Graf, James Remar, Brion James, Powers Boothe, Keith Carradine, Sonny Landham, Bruce Dern, Nick Nolte.

Do tej pory otrzymał nominację do Złotej Palmy, nominację do Saturna, nagrodę Emmy (i dwie nominacje) oraz nominację do Złotej Maliny.

Oto ranking obejrzanych przeze mnie filmów Waltera Hilla. Trzy, dwa, jeden, jazda!

Miejsce 14. – Mścicielka (2016) – 3/10

Michelle Rodriguez w tym filmie gra Franka Kitchena – płatnego mordercę. Mężczyzna zabija brata pewnej lekarki, która z zemsty decyduje się na… zmianę płci naszego bohatera. Sama intryga jest po prostu idiotyczna, pozbawiona sensu i pełna pretensjonalnego bełkotu w wykonaniu  Sigourney Weaver, zaś sceny akcji po prostu wyglądają bardzo archaicznie. Szkoda czasu, a Hill chyba powinien przejść na emeryturę. Recenzja tutaj.

Miejsce 13. – Kula w łeb (2012) – 5/10

Na chwilę obecną ostatnie dokonanie Hilla, które miało prosty pomysł, ale nie zagrało. Płatny zabójca i gliniarz łączą siły, by zabić morderców swoich kumpli. Pierwszego gra Sylvester Stallone, drugiego niejaki Sung Kwon. Efekt jest jednak średni. Intryga wolno się rozkręca, jest strasznie przewidywalna, a ze scen akcji pamięta się najbardziej finałową konfrontację między Stallonem i Jasonem Momoa.

Miejsce 12. – Johnny Przystojniak (1989) – 6/10

Tytułowy bohater to jeden z najlepszych speców od planowania skoków, tylko ma strasznie szpetną twarz. Podczas ostatniego skoku zostaje zdradzony, a jego mentor zamordowany. W więzieniu zostaje poddany nietypowej resocjalizacji – zabieg chirurgiczny pozwala zmienić twarz, dostaje nowe nazwisko i zwolnienie warunkowe. Wydaje się, że wszystko wraca do normy, ale przeszłość i zemsta nie pozwala zapomnieć o sobie. Utrzymany w noirowej estetyce kryminał jest solidnie zrealizowany, ma niezłe tempo oraz dynamicznie zainscenizowane sceny akcji, ale wszystko psuje zakończenie. Nie zawodzi za to świetny Mickey Rourke w roli tytułowej wspierany m.in. przez Forresta Whitakera, Morgana Freemana czy Lance’a Henricksena.

Miejsce 11. – Ostatni sprawiedliwy (1996) – 6/10

Trzecie spotkanie z „Krwawym żniwem” Dashiella Hammetta, które najpierw przeniósł Akira Kurosawa („Straż przyboczna”) i Sergio Leone („Za garść dolarów”). Teraz zmierzył się z tym Hill i chociaż najwierniej zaadaptował tekst, to wypadł najsłabiej w tej konfrontacji. Sprawa jest prosta: jedno miasteczko, dwa zwalczające się gangi oraz tajemniczy nieznajomy, zatrudniający się dla obydwu stron. Gra go Bruce Willis i radzi sobie naprawdę przyzwoicie, czuć tu westernowy klimat, ale jak się oglądało jeden z w/w. nie robi takiego wrażenia.

Miejsce 10. – Miliony Brewstera (1985) – 6/10

Pozornie połączenie Hilla z komedią wydaje się abstrakcyjne. Wyszło sympatycznie, chociaż bajkowo. Monty Brewster jest zwykłym baseballistą, który otrzymuje ogromny spadek – 300 mln dolarów. Jest jednak jeden haczyk, mężczyzna musi w 30 dni wydać 10% tej sumy, ale nie może nikomu o tym powiedzieć. Reżyser próbuje szalonych pomysłów (kupno drużyny, stadionu, nawet kampania wyborcza na burmistrza), a Richard Pryor odnajduje się w tym jak ryba w wodzie.

Miejsce 9. – Wstęp wzbroniony (1992) – 6,5/10

Prosta ballada o chciwości. Dwóch strażaków wyrusza do opuszczonej fabryki w St. Louis, gdzie ma się znajdować skarb. Problem w tym, że także tam dochodzi do gangsterskich porachunków. Reżyserowi udaje się zbudować klimat osaczenia, a wewnętrzne spory między bohaterami (zarówno strażakami, jak i gangsterami) tylko podsycają temperaturę. Zagrane nieźle, może troszkę przewidywalne, ale seans jest w stanie dać wiele satysfakcji. Recenzja tutaj.

Miejsce 8. – Wojownicy (1979) – 7/10

W Stanach to kultowe dzieło uznane za opus magnum. U nas to praktycznie zapomniany film akcji, który ma dobre tempo, klimat nocnego miasta oraz poczucia zagrożenia. Tytułowi Wojownicy to gang  Coney Island, który przybywa na zjazd do Nowego Jorku. W jego trakcie zostaje zamordowany przywódca Cyrus, nawołujący do zjednoczenia, a podejrzenie pada na Wojowników, którzy muszą uciekać. Wszystko w stylistyce disco z lekko kiczowatą muzyką, komiksową konwencją oraz dobrze zrobionymi bijatykami. W wersji reżyserskiej pojawiają się komiksowe wstawki, które pasują do klimatu opowieści. Recenzja tutaj.

Miejsce 7. – Czerwona gorączka (1988) – 7/10

Rosyjski milicjant na amerykańskiej ziemi. Ivan Danko tropi zbiegłego handlarza narkotyków, który uciekł z kraju i zabił jego kumpla. Pomagać ma chicagowski glina, Art Ridzik. Pomysł na amerykańsko-radziecki duet w tamtych czasach wydawał się świetnym polem dla żartów i przechwałek, które dodają lekkości dla tego mrocznego, niepozbawionego przemocy klasyka ery video. Strzałem w dziesiątkę było obsadzenie w roli antagonistów zmuszonych do współpracy Arnolda Schwarzeneggera i Jamesa Belushiego.  Do tego mamy niezapomnianą obławę w Moskwie, pościg autobusowy, a Ed O’Ross jako czarny charakter pasuje wybornie. Recenzja tutaj.

Miejsce 6. – Następne 48 godzin (1990) – 7/10 

Gates i Hammond znowu muszą w ciągu dwóch dób rozwikłać zagadkę, by wyjść cało z tarapatów. Brat Ganza, razem z gangiem bikerów, chce się na nich zemścić. Dodatkowo gliniarz tropi tajemniczego Icemana, który wrabia go w morderstwo. Niby jest więcej tego samego (już początek w knajpie z bikerami), klimat jest mroczniejszy, z finałową strzelaniną w chińskim klubie go-go. Nawet jeśli czuć zmęczenie materiału, to skomplikowana intryga, niezłe dialogi oraz duet Nolte-Murphy nadal rozkręcają całą imprezę. Recenzja tutaj.

Miejsce 5. – 48 godzin (1982) – 7/10

Najsłynniejszy film Hilla, który rozpoczął nurt zwany buddy movies. Bohaterem jest Jack Gates. Razem z kumplami idą do hotelu, gdzie przebywa zbiegły z więzienia Ganz. Dochodzi do strzelaniny, którą przeżył Gates. By dorwać Ganza, mężczyzna wypuszcza na dwie doby skazańca, Reggiego Hammonda, który ma na pieńku z bandytą. Jest sporo humoru, bijatyk, strzelanin, pościgów (najlepszy w metrze i autobusowy), wszystko podlane mrocznymi zdjęciami (finał w Chinatown) oraz dynamiczną muzyką Jamesa Hornera. A najmocniejsza jest chemia między grającymi główne role Nickiem Nolte (Gates), a debiutującym na ekranie Eddie Murphym.

Miejsce 4. – Nienawiść (1987) – 7,5/10

Ubrany w realia westernu współczesny film akcji, którego bohaterem jest strażnik Teksasu Jack Beenten. Kiedyś on i Cash Bailey byli prawdziwymi kumplami, ale teraz stają po przeciwnych stronach barykady. Sytuacja rozkręca się, gdy w okolicy pojawia się oddział najemników, uznanych za zmarłych. Hill podkręca klimat pachnący Dzikim Zachodem, dodaje świetnie zrealizowaną scenę napadu na bank oraz finałową konfrontację w Meksyku, gdzie kule świszczą mocno i gęsto. Plus niezawodny Nick Nolte w roli tytułowej, wspierany przez Powersa Boothe oraz Michaela Ironside’a. Recenzja tutaj.

Miejsce 3. – Ulice w ogniu (1984) – 7,5/10

Kompletnie odjechany i najdziwniejszy film Hilla, w którym estetyka lat 50. miesza się z kiczem lat 80. Przepiękny wizualnie, z czaderską muzyką rockową opowiada historię Toma Cody’ego, który wraca do swojego rodzinnego miasteczka. Jego była dziewczyna, wokalistka rockowa zostaje porwana przez gang motocyklowy. Prosta historia, z one-linerami, świetnym klimatem, pięknymi zdjęciami oraz tajemniczym Michaelem Pare w roli głównej. Czyste szaleństwo. Recenzja tutaj.

Miejsce 2. – Ciężkie czasy (1975) – 8/10

Debiut i to od razu widać rękę reżysera, stawiającego na klimat. Tutaj bohaterem jest niejaki Chaney (ciągle dobry Charles Bronson), który zaczyna uczestniczyć w nielegalnych walkach pięściarskich. Broni się to klimatem Nowego Orleanu i lat 30., świetnymi dialogami oraz krótkimi, lecz intensywnymi scenami bijatyk (troszkę podobnymi do tych  „Podziemnego kręgu”). Mimo upływu lat, ogląda się znakomicie, co jest sporą zasługą Bronsona oraz Jamesa Coburna. Recenzja tutaj.

Miejsce 1. – Kierowca (1978) – 8/10

Prosta, ale niesamowicie zrealizowana sensacja, skupiona wokół trójki bohaterów: Kierowcy, Gracza i Detektywa. Dialogi są oszczędne, a liczą się dwie rzeczy: klimat nocnego miasta oraz świetne pościgi samochodowe. Film będący inspiracją dla „Drive”, „Transportera” i „Złodzieja”, gdzie intryga zaskakuje ciągłymi woltami, mamy świetną muzykę oraz będącego w wysokiej formie Ryana O’Neilla w roli tytułowej. Do tej pory nie zestarzał się, stając się wzorcem dla kina akcji. Recenzja tutaj.

Nieobejrzane:

Tutaj lista filmów jest strasznie długa i obfituje w różne gatunkowo dzieła: od thrillerów po westerny i kino akcji.
Straceńcy (1980), Śmiertelne manewry (1981), Na rozdrożu (1986), Geronimo: Amerykańska legenda (1993), Dziki Bill (1995), Supernova (2000), Champion (2002), Przerwany szlak (2006)

A jakie są wasze ulubione filmy Waltera Hilla? Zapraszam serdecznie do komentowania i czekam na wasze opinie.

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s