Siedmiu wspaniałych

Dawno, dawno temu był sobie taki film „Siedmiu wspaniałych”. To był pierwszy western jaki oglądałem i pierwszy jaki pamiętam. Sama historia była bardzo prosta: mieliśmy biedaków terroryzowanych przez bandytów. Ludzie ci decydują się (za bardzo skromne pieniądze) zatrudnić rewolwerowców do ochrony. Produkcja Johna Sturgesa do dziś uważana jest za klasykę westernu. Kiedy pojawiły się wieści o remake’u byłem przerażony i obawiałem się najgorszego – że to będzie tylko i wyłącznie skok na kasę. Ale po kolei.

Rose Creek jest małym, spokojnym miasteczkiem, gdzie ludzie próbują żyć sobie w spokoju, bez spięć i konfliktów. Ale wtedy pojawia się niejaki Bartholomiew Bogue – chciwy kapitalista, który chce wykupić cała dolinę, gdyż znajduje się tam złoto. Stosuje prostą zasadę, jak nie prośbą, to groźbą, a jak ktoś postawi opór, zostanie zabity. Wdowa po jednym z zamordowanych postanawia znaleźć kogoś, kto pomógłby w rozwiązaniu sprawy Bogue’a i jego ludzi. I właśnie wtedy pojawia się łowca głów Sam Chilsom, który zgadza się i decyduje się zebrać grupkę ludzi do pomocy. Niektórzy z nich to dawni znajomi: strzelec wyborowy Robicheaux i jego skośnooki przyjaciel-nożownik Billy, tropiciel Jack Horne, ale też przypadkowo poznani po drodze ludzie (irlandzki pijak-hazardzista, ścigany przez prawo Meksykanin, indiański wojownik).

7_wspaniaych1

Jak widać z fabuły, film Antoine’a Fuqua mocno trzyma się ścieżki wyznaczonej przez oryginał. Sama historia jest bardzo prosta, ale jednocześnie bardzo uniwersalna. Wiele było historii o ludziach, ryzykujących swoje życie kompletnie obcym ludziom. Dlaczego to robią? Motywacja jest różna: zemsta, poczucie przygody, skłonność do ryzyka, walka z własnymi demonami, dla zasad. Reżyser powoli, ale konsekwentnie opowiada, mocno zarysowując tło. Z jednej strony nie korzystający z broni mieszkańcy, z drugiej chciwy Bogue z armią zbirów do wynajęcia, a pośrodku tego starcia ta siódemka straceńców. Nie wszyscy dożyją końca i zobaczą zachód słońca, ale może było warto to zrobić? Wszystko przebiega według sprawdzonego szablonu: zbieranie zespołu, pierwsze starcie z siłami w mieście, przygotowania do ataku i szkolenie mieszkańców, wreszcie ostateczna potyczka na rewolwery, karabiny, działo i dynamit.

7_wspaniaych2

Jednak mimo przewidywalności oraz klasycznego sposobu opowiadania, „Siedmiu wspaniałych” potrafi poruszyć. Fuqua pokazuje jak silna zaczyna się tworzyć więź miedzy bohaterami, których pozornie nie łączy zbyt wiele. I właśnie ta chemia jest najmocniejszym punktem tego filmu. Jeśli dodamy do tego świetne zdjęcia, pełne pięknych plenerów oraz budującą napięcie muzykę Jamesa Hornera, a także fantastycznie zrealizowane strzelaniny, tak jak klasycy gatunku przystali. Czuć stawkę w tej grze, choć pojawia się czasami (wisielczy) humor, lecz nie łagodzi sytuacji.

7_wspaniaych3

No i wreszcie obsada, chociaż na pierwszy rzut oka wygląda jak zbieranina chłopaków z boys bandu. Nie do końca się z tym zgodzę. Owszem, każdy z siódemki wyróżnia się kolorem skóry, co jest tylko świadectwem naszych czasów, które nie są już tak jednowymiarowe pod względem bohaterów, co 50-60 lat temu. Każdy z nich ma kilka cech, chociaż nie wszyscy są w pełni rozbudowani i nie mają wiele czasu tylko dla siebie. Nie zawodzi Denzel Washington jako chłodny, opanowany Chisolm, czyli przywódca tej grupy szaleńców. Tuż za nim jest niby-śmieszek w postaci Chrisa Pratta, jednak nie zmienia kompletnie klimatu całości. Na drugim planie wyróżniają się świetni Ethan Hawke (skrywający mroczną tajemnicę Robicheaux) oraz Vincent D’Onofrio (obdarzony piskliwym głosem, wyglądem niedźwiedzia oraz silną wiarą Horne), dodający odrobinę głębi. Pochwalić też należy Petera Saarsgaarda w roli chciwego, bezwzględnego Bogue’a.

7_wspaniaych4

Wiele osób może powie, że remake „Siedmiu wspaniałych” nie jest potrzebny. Może i tak, ale tak dobrego, klasycznego westernu, trzymającego w napięciu nie było od dawna. Świetnie zrobione, pełne mroku i pazura kino rozrywkowe. Wystarczy osiodłać konia, naładować Colty i ruszyć na kolejną misję.

7/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s