Tamagochi – Soma 0,5 mg

fab1_1000

Co się stanie, jeśli dwóch popularnych oraz bardzo zdolnych raperów postanowi połączyć siły? Sukces komercyjny na pewno, reklama też zrobi swoje. A jak sama nawijka, flow i chemia? Współpracę podjęli ze sobą Quebonafide – jeden z bardziej postrzelonych raperów oraz Taco Hemingway, czyli ten bardziej snujący, lekko hipsterski, ale z pomysłem i błyskiem (ostatnio mało tego błysku). Tak powstało Taconafide, które wydało “Somę”. Co mogło pójść nie tak?

Już „Intro”, gdzie mamy zapętlone info z telefonu oraz sample z pianina potrafi wciągnąć, tak jak prosta perkusja, tworząc bardzo specyficzny klimat. Jeszcze ciekawiej się dzieje w “Metallica 808”, gdzie panowie za podkład wzięli… “The Unforgiven” kapeli Jamesa Hetfielda, zaś tekst to klasyczne braggadocio z odniesieniami do klasyków muzyki rockowej (m.in. Obywatela G.C. czy Led Zeppelin). Jeśli szukacie jakiegoś bardziej imprezowego numeru, wejdzie wam w głowę “Art-B” z minimalistycznym, ale bardzo “letnim” bitem oraz bardzo chwytliwym refrenem czy bardziej pachnący Zachodnim Wybrzeżem “Ekodiesel”. Szokiem może być “Wiem” I nie tylko dlatego, że ma “orientalny” posmak, lecz z powodu śpiewanego refrenu oraz wręcz zawodzącego (dosłownie) Quebo, sprawiającego wręcz ból. Niebezpiecznie blisko Bedoesa (brzmieniowo) zmierzają “Kryptowaluty”, chociaż bit jest bardziej niepokojący, jednak nawijka Quebo wydaje się wręcz na poziomie nastolatka (kwestie miłosne). Poszukiwacze bardziej staroszkolnych klimatów odnajdą się w mocnym “PIN” oraz delikatniejszych “8 kobietach”, a łowcy chwytliwych hitów na pewno zauważą “Tamagochi”, gdzie technologia jest głównym tematem.

A jak sobie radzą panowie Quebo i Taco? Przejścia między zwrotkami obydwu panów są bardzo płynne, zgrabnie się uzupełniając. Quebo wydaje się bardziej ekspresyjny, wręcz emocjonalny, co parę razy potrafi zirytować, zaś Taco utrzymuje swoje tempo, bawiąc się spowolnieniami oraz przyspieszeniami. Zaś tekstowo dotykają klasycznych tematów: sława, forsa, relacje damsko-męskie, czasami z pojedynczymi banałami (“W życiu chodzi głównie o to, żeby żyć”).

Jednak nie mogę pozbyć się wrażenia niewykorzystania w pełni potencjału, pod koniec wprawiając w stan znużenia. Ale wyszła całkiem przyzwoita płyta z paroma mocnymi strzałami. Tylko, że obydwu stać na wiele więcej.

6/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s