W cieniu drzewa

Islandia – kraina chłodu, mrozu, wulkanów z tak długimi nazwami, że jedynie najstarsi górale islandzcy są w stanie je prawidłowo wymówić. Ale to tutaj zamieszkuje para sąsiadów: starsze małżeństwo oraz starszy mężczyzna z młodszą kobietą. Żyją sobie w miarę spokojnie, chociaż jest pewien poważny problem: bardzo wielkie drzewo, którego cień zasłania taras. W tym samym czasie małżeństwo syna starszych państwa rozsypuje się i dochodzi do walki o dziecko.

w_cieniu_drzewa1

Sam film jest dość dziwaczną hybrydą, jakie można spodziewać się po kraju Skandynawów. Pozornie wydaje się chłodnym dramatem, polanym mocno absurdalnym humorem. Z jednej strony powoli nakręcająca się sąsiedzka wojenka niemal w stylu „Samych swoich” zmieszanych z „Dzikimi historiami”, z drugiej jest tu dramat młodego związku ukazany z perspektywy męża. By wywołać jeszcze większą dezorientację w tle przygrywa muzyka przypominająca thrillerowy styl budowania napięcia (pulsująca elektronika, krótkie uderzenia fortepianu), co potrafi miejscami wywołać poczucie zagrożenia. Początkowo historia Arliego może wydawać się czymś, co zaburza główny wątek, jednak nawet on potrafi zaangażować i pokazuje, że pewne spięcia oraz konflikty są niejako „dziedziczone”. Im dalej w las, tym ta wojna zaczyna się nasilać, doprowadzając do wrzenia. A na wojnie – jak wiadomo – wszystkie chwyty są dozwolone: od drobnych złośliwości do bardzo brutalnych czynów, rozkręcając spiralę. Nieufność, wrogość, podejrzliwość połączona z bardzo osobistymi dramatami doprowadza do eskalacji i nie pozwala na zrobienie kroku w tył. Finał w takiej sytuacji może być tylko jeden, dosłownie wgniatając w fotel. Czy w ogóle jest szansa na spokój, przebaczenie i zakopanie topora wojennego? Reżyser raczej pozostaje pesymistą, choć widać światełko w wątku Arliego, jednak jego zakończenie jest dość zaskakujące.

w_cieniu_drzewa2

Świetna praca kamery, świdrująca muzyka, bardzo spokojny montaż tworzą intrygującą mieszankę, będącą ostrzeżeniem do czego może doprowadzić zaślepienie bólem z podejrzliwością. Jeśli dodamy bardzo mocne aktorstwo, balansujące między wyciszeniem a silną ekspresją (gdzie każda postać jest poprowadzona naprawdę fantastycznie, bez żadnej słabej sceny). I jeśli w Islandii serwują takie filmy, to chcę bliżej poznać tą kinematografię.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s