Stephanie

Sam początek jest bardzo zagadkowy i dziwaczny. Jest duży dom oraz mała dziewczynka, która sama w nim mieszka. Rozmawia ze swoim pluszowym żółwiem, w miarę normalnie funkcjonuje, jednak okolicę terroryzuje pewne monstrum. Nikt nie wie, jak wygląda, wszędzie wprowadzona jest kwarantanna, więc strach wychodzić na zewnątrz. I właśnie wtedy do domu wraca… mężczyzna i kobieta, czyli rodzice Stehpanie.

stephanie1

Kolejny horror ze stajni Blumhouse, tym razem wyreżyserowany przez Akivę Goldsmana, czyli bardzo uznanego scenarzystę. Ale pisać scenariusz to jedno, a reżyserowanie to drugie. Sam film może wydawać się filmem pozornie wykorzystującą klasyczne chwyty: nagłe zgaszenie światła, jakaś niewyraźna postać w tle, niemal ciągły mrok oraz typowe sceny, będące koszmarami. Dużo jest tutaj tajemnic, niejasności oraz aury niepokoju, troszkę klimatem przypominając „Ciche miejsce” oraz „Thelmę”. Ale w 30 minucie pojawiają się rodzice i zaczynamy częściowo poznawać odpowiedzi, serwowane bardzo oszczędnie. Czy to oznacza, że „Stephanie” traci impet oraz swoją moc? Niekoniecznie, bo nie wszystko zostaje wyjaśnione (np. skąd bierze się ta cała epidemia), a częściowe strzępki z serwisów pozwalają troszkę dopisać parę rzeczy. I ogląda się to naprawdę nieźle, kilka razy zdarzyło mi się podskoczyć z fotela. Nie serwuje niczego, czego bym nie znał w tym gatunku, ale realizacja trzyma to wszystko w ryzach. Stylowe zdjęcia, bardzo elegancka muzyka oparta na wręcz kołysankowej melodii, dobry montaż – aż chce się oglądać.

stephanie2

Ale jest jeden bardzo mocny szkopuł w postaci zakończenia – nie, nie chodzi mi o to, że jest brutalne, krwawe oraz nie pasujące do nastroju czy konwencji tego filmu. Tylko, że ono wprawia w kompletny mętlik, pozostawiając wiele dziur. Co jest przyczyną tej epidemii? Dlaczego dotyka tylko dzieci? Wydaje się, że chodzi tutaj o poczucie pewnej bezradności człowieka wobec nieznanego, jednak nie umiem się do tego przekonać.

stephanie3

Aktorsko film tak naprawdę trzyma w ryzach Shree Crooks w roli tytułowej. Ona na samym początku jest praktycznie sama i musi skupić na siebie uwagę widza. Niby bardzo delikatna, ale zaradna, wystraszona, lecz silna, próbując opanować swoją nieprzyjazną stronę, pełną gniewu, wrogości oraz nienawiści. Wszystko to dziewczynka prezentuje bardzo dobrze, płynnie przechodząc ze skrajnych emocji, bez popadania w karykaturę. Przy niej dość blado prezentują się rodzice o aparycji Franka Grillo oraz Anny Torv, przy czym ta druga sprawia wrażenie troszkę zbędnej. To nie są złe role i emocje w ich wykonaniu są pokazane wiarygodnie, ale Crooks kompletnie zdominowała ekran, nie dając nikomu szans.

Ciężko mi jednoznacznie ocenić „Stephanie”. Z jednej strony to bardzo klimatyczny, mroczny horror z dość zgrabnie poprowadzoną intrygą wokół tytułowej bohaterki, ale z drugiej wykorzystuje ograne sposoby straszenia i nie daje pełnej satysfakcji. Po seansie nie zostanie na długo w pamięci.

6,5/10 

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s