Hooverphonic – Looking for Stars

looking-for-stars-b-iext53648635

Belgijski duet Hooverphonic postanowił o sobie przypomnieć. Minęły dwa lata od poprzedniego albumu, gdzie występowała masa wokalistów (niczym w Massive Attack), ale już przy pracy nad nowym materiałem udało się znaleźć nowy głos (po odejściu charyzmatycznej Geiki Arnaert oraz Noemie Wolfs) w postaci 17-letniej Luki Cruysberghs. Czy podołała zadaniu i jak w ogóle brzmi dziesiąte dzieło duet Alex Callier/Raymond Geerts?

Grupa była znana ze swojego triphopowego stylu, mieszając także pop i rock. Nie inaczej jest w „Looking for Stars”, które zaczynają się od niemal rozmarzonego „Lethal Skies”, gdzie prowadzony jest dialog gitarowo-pianistyczny w bardzo spokojnym tempie. Klimat od razu zmienia się w bardziej mroczny, gdy odzywa się elektronika w „Paranoid Affair” (bardzo kołysankowy wstęp) czy bardziej rozpędzony „Romantic” z partią smyczków, dodających atmosfery retro oraz – nomen omen – romantycznym fortepianem pod koniec. Od tej piosenki można się uzależnić. Jest jeszcze bardzo taneczny „Uptight” z funkową gitarą czy idący ku triphopowym korzeniom „Concrete Skin”. Twórcy cały czas próbują zaskakiwać, czasami tworząc dziwaczne mieszanki niczym w tytułowym utworze, gdzie gitara, elektronika i dyskotekowa perkusja przypominają popowe numery z lat 90. Albo wręcz rockowy „Horrible Person”, polany Hammondami czy melancholijny „On and On” ze smyczkami w tle lub stonowany „Feathers and Tar”, do którego dochodzą dziwaczne wejścia perkusji oraz wokalizy. Tylko jeden utwór mi nie podszedł, czyli niemal transowy „Slepless”, zdominowany przez niemal psychodeliczną elektronikę.

Jak sobie radzi nowa wokalistka? Luka ma bardzo eteryczny, wręcz dziewczęcy głos, który jednak potrafi przyciągnąć do siebie niczym magnes. Mimo, że wyczuwałem pewne podobieństwo w barwie do Birdy, potrafi być zarówno bardziej ekspresyjna (ale bez popadania w przesadę), jak i bardzo delikatniutka, kontrastująca z żywszymi dźwiękami muzyki. Mam nadzieję, że zostaje z duetem na dłużej – wydaje się pasować do nich.

Hooverphonic nadal wydaje się coraz bardziej zaskakującym składem, gdzie każdy utwór to inna układanka, bez poczucia powtarzalności. Godny następna „In Wonderland” i przykład, że można stworzyć coś nowego ze starych składników.

8/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s