Mela Koteluk – Migawka

mela-koteluk-migawka-2018-1024x1024

Pamiętacie tą dziewczynę, która w 2012 roku debiutowała „Spadochronem”? Pochodząca z miejscowości zwanej Sulechowem Malwina „Mela” Koteluk od tej pory zaczęła szturmować stacje radiowe i kolejna płyta „Migracje” tylko utwierdziła w przekonaniu, że pojawił się nowy, interesujący narybek. Ale na trzeci album trzeba było czekać aż cztery lata. I tak się pojawiła „Migawka”, zrealizowany przez tą samą ekipę, co zawsze. Czyżby kolejny sukces?

Nadal jest to pop-rockowa stylistyka lekko zahaczająca o tzw. dream pop, gdzie nadal istotną rolę pełni gitara elektryczna. Aurę typową dla niej nadal czuć w singlowym „Odprowadź”, choć utwór opatrzono drobnymi wstawkami elektronicznymi w refrenie. Spokój dominuje też w „Los hipokampa”, a nawet troszkę dynamiczniejszego „Doskonale”, gdzie gitara potrafi przyspieszyć bardzo. Podobne tempo utrzymuje „Hen, hen”, dając spore pole do popisu perkusji. Mamroczący początek „Tańczę, przepływam” nie zapowiada wręcz podniosłego finału, tak jak pojawienia się harfy oraz skrzypiec w „Ja, fali”, co może budzić skojarzenia z Florence + The Machine (chociaż to mocno na wyrost). Ale mimo tej całej żonglerki oraz różnorodności, miałem spore poczucie niedosytu. Zabrakło jakiejś mocnej kropki nad i.

Samo brzmienie, wokal czy teksty stoją na poziomie i trudno się tutaj do czegokolwiek przyczepić, a nawet jest to bardziej przystępne niż poprzednie albumy. Tylko, że ta „Migawka” dosłownie miga przed oczami i znika tak szybko jak się pojawia. Można ją bardzo łatwo przeoczyć.

6,5/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s