Black Summer – seria 1

Wydawałoby się, że już nic nowego nie da się w temacie apokalipsy zombie. Ludzie zmieniają się w potwory, próbują się odnaleźć w tej sytuacji oraz przetrwać. Ale to nie oznacza, że nie będą powstawać kolejne tego produkcje. Tak jak zeszło roczne dzieło Netflixa i studia Asylum, czyli „Czarne lato”.

black summer1-1

Serial jest spin-offem bardzo popularnego (w pewnych kręgach „Z Nation”) i zrobiony przez niemal tą samą ekipę, czyli reżysera Johna Hyamsa. Fabuła jest tutaj szczątkowo i skupia się na grupie ludzi, którzy zaczyna tworzyć grupę w opanowaną przez epidemię świecie. Matka oddzielona od córki (ona trafiła do transportu wojskowego), ścigany przez armię złodziej, który podszywa się pod wojaka, Koreankę szukającą matki, twardy redneck czy tracący swoją dziewczynę chłopak. Ich historie są przedstawione czasami bardzo oszczędnie, wręcz zdawkowo. Ale na tyle, by mogło nam na nich zależeć w realizacji wspólnego celu: dotarcia na stadion – miejsca przerzutu do bezpieczniejszych miejsc.

black summer1-2

Całość jest bardzo krótka i widać, że budżet nie był zbyt duży. Jednak do tego typu dzieł nie potrzeba grubych milionów, bo zwyczajnie by to przeszkadzało. Dialogów też nie ma zbyt wiele, co jest tutaj mieczem obosiecznym. Z jednej strony nie ma tutaj zbędnej gadaniny, a postacie poznajemy poprzez ich działania. Z drugiej chciałoby się ich troszkę lepiej poznać, by stworzyć z nimi silniejszą więź. Ale najbardziej zaskoczyła mnie realizacja. Tutaj bardzo często korzysta się z długich ujęć, bez montażowych cięć. Pomaga to budować napięcie oraz ciągłe poczucie zagrożenia jak w otwierającym całość marszu ku transportowi wojskowemu, włamaniu na wojskowy posterunek w celu zdobycia broni czy podczas finałowej strzelaniny.

black summer1-3

Niby znamy takie historie i wątki, ale są dwa momenty, gdzie byłem naprawdę zaskoczony. Tak było kiedy bohaterowie trafiają do szkoły, gdzie dzieciaki same rządzą, zaś sam budynek staje się pułapką. Udaje się tutaj utrzymać uwagę oraz napięcie do samego końca. Drugi raz taki suspens pojawia się w jadłodajni, gdzie grupka bohaterów jest otoczona przez nieliczne zombiaki i szukają sposobu na wydostanie się. Kamera niemal zbliżona jest na twarze postaci, w bardzo stonowanej, monochromatycznej kolorystyce, a w tle gra bardzo oszczędny ambient. A jednak ta skromność pomaga w budowaniu klimatu oraz poczuciu ciągłego niepokoju.

black summer1-4

I jeśli jest coś, co może drażnić – oprócz miejscami kilku głupotek – to sceny, kiedy mamy te same wydarzenia z perspektywy kilku osób. Sam pomysł nie jest zły, ale przechodzenie z wątku na wątek za pomocą czarnej planszy z jednym słowem (lub paroma) wydaje się bardzo archaiczny. Zaś aktorstwo jest tutaj naprawdę niezłe, mimo udziału nieznanych aktorów.

Kolejne zaskoczenie od Netflixa i mam nadzieję, że powstanie kolejny sezon. Dzieło młodego Hyamsa przede wszystkim imponuje swoją intensywnością w budowaniu napięcia oraz klimatu, jakiego nie czułem w tym gatunku od czasu pierwszych serii „Walking Dead”. Chciałbym głębiej wejść w ten świat, razem z tymi postaciami, co sugeruje zakończenie. Będzie ciąg dalszy?

7/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s