Chłopiec z latawcem

Był kiedyś taki czas, że reżyser Marc Forster realizował bardzo kameralne, ale potrafiące uderzyć emocjonalnie opowieści. Nie inaczej jest z adaptacją powieści lekarza Khaleda Hosseiniego, gdzie trafiamy do Afganistanu. Kraju obecnie kojarzonego z wojną, zabijaniem i destrukcją. Może ciężko w to uwierzyć, ale nie zawsze tak było. Kiedyś był to kraj pełen życia, radości, kolorów. Tak było przynajmniej w roku 1978, gdzie żyło sobie dwóch chłopaków.

chlopiec z latawcem1

Amir i Hassan – jeden jest synem pewnego wpływowego człowieka z wyższej kasty, drugi to syn sługi pracującego dla ojca Amira. Mimo tych podziałów relacje między tymi ludźmi bardziej przypominają przyjaciół niż pan-sługa. A jedną z pasji chłopców są przygotowania do zawodów, gdzie „ścina” się obce latawce. Wydaje się, że ta przyjaźń będzie silniejsza niż jakakolwiek sytuacja. Ale rzeczywistość ma to do siebie, iż potrafi zweryfikować rzeczy, które wydają się być oczywiste. Jedno wydarzenie rzuca cieniem na całą relację – jeden chłopiec okazuje się lojalny wobec przyjaciela, ale drugi postępuje jak tchórz. I potem do gry wkracza historia, zmuszając do emigracji.

chlopiec z latawcem2

Sama akcja toczy się dwutorowo: z jednej strony poznajemy przeszłość Amira oraz jego przyjaźni z Hassanem, z drugiej jesteśmy w roku 2000, gdy Amir odnosi swój literacki sukces i wtedy dostaje telefon od dawno nie słyszanego przyjaciela rodziny. „Jest szansa, by znowu być dobrym człowiekiem”, mówi. O co chodzi? Na czym polegać ma ta szansa zmycia hańby? To będziemy próbowali odkryć razem z Amirem.

chlopiec z latawcem3

Najbardziej zaskakujące jest to, że Forster razem ze scenarzystą Davidem Benioffem (tak, to ten sam gość od „Gry o tron”) pokazują tą opowieść z dużym wyczuciem i próbą zrozumienia obcej kultury. Realizmu dodaje fakt, że aktorzy mówią w języku tego regionu. A angielski pojawia się tylko, gdy trafiają do USA i rozmawiają z osobami spoza swojego kręgu kulturowego. Nawet te drastyczne i brutalne momenty działają, choć nie ma tu epatowania przemocą i okrucieństwem. Zwłaszcza, kiedy wracamy z Amirem do Afganistanu za rządów Talibów, gdzie nie chcielibyśmy trafić. Nie mogę też nie wspomnieć o cudownych zdjęciach (szczególnie podczas scen z latawcami) oraz mocno czerpiącej z kultury Wschodu muzyce Alberto Iglesiasa. Bez niej ten film miejscami straciłby wiele ze swojej siły.

chlopiec z latawcem4

I ogląda się znakomicie, dzięki bardzo przekonującemu aktorstwu mniej znanych twarzy. Największe wrażenie zrobił na mnie Homayoun Ershadi jako ojciec Amira, Baba. Jest to człowiek z jednej strony pełny pokory oraz znający reguły życia w kastowym społeczeństwie, z drugiej ma w sobie wiele wewnętrznej siły i zasad. Jest jednak pewna tajemnica, która wychodzi po jego śmierci. Równie przekonujące są dziecięcy odtwórcy Amira oraz Hassana, gdzie nie ma miejsca na fałsz.

Może ten film dla wielu może wydawać się naiwnym i za bardzo wierzącym w człowieka. Jednak „Chłopiec z latawcem” jest zbyt poruszającym i intrygującym filmem, a także bardzo humanistyczną opowieścią o hańbie, przyjaźni i odkupieniu. Etniczny koloryt nie pozbawia go uniwersalności, co jest sporym zaskoczeniem. Prawdopodobnie najlepszy film w karierze Marca Forstera.

8/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s