Czerwony pająk

Kraków, rok 1967. Tutaj mieszka Karol Kremer – zwykły nastolatek, który wydaje się takim typowym nastolatkiem. Spokojny, cichy, nie rzucający się w oczy. Mieszka z rodzicami, uczęszcza na treningi pływackie i studiuje medycynę. To spokojne życie trwa do momentu, gdy przypadkowo jest świadkiem morderstwa, a dokładniej znajduje zwłoki młodego chłopca – kolejnej ofiary seryjnego mordercy. Sprawą okazuje się weterynarz Lucjan Staniak, a ta relacja mocno zaważy na życiu młodego Karola.

czerwony_pajk1

W PRL-u to była jedna z najgłośniejszych spraw, a Karol Kot stał się najmłodszym seryjnym mordercą schwytanym kiedykolwiek. Debiutujący w fabule Marcin Koszałka luźno inspiruje się historią Karola Kota – wampira z Krakowa. Jednak twórca nie skupia się na rekonstrukcji wydarzeń czy policyjnym śledztwie, nawet nie próbuje wejść w umysł bohatera. Pokazuje spokojnie wydarzenia, samych zbrodni nie ma tu zbyt wiele. Wszystko tutaj oparte jest na niedopowiedzeniu i spojrzeniach, które trzeba umieć odczytać. Odpowiedzi nie znajdziecie tutaj zbyt wiele, właściwie żadnych – dlaczego zabija i dlaczego tak zło fascynuje. Wolne tempo może zniechęcić, podobnie brak jednoznacznych odpowiedzi na kluczowe pytania, zmuszając się do większego natężenia komórek. Jednego jednak Koszałce nie da się odmówić: klimatycznych zdjęć Krakowa, ale w żadnym wypadku nie można mówić o pocztówkach. Miasto jest tutaj pokazane w niemal turpistycznej estetyce: mrok w kolorystyce sepii (popis motocyklisty), podniszczone i brudne piwnice, rozpadające się ściany, uliczne zaułki. To wszystko tworzy atmosferę strachu, ale i małej, wyniszczającego świata, niemal upadającego (ale to pewnie tylko moja nad-interpretacja).

czerwony_pajk2

Tylko ciągle cisnęło mi się pytanie: dlaczego? Co pchnęło Karola do takiego finału, a poszlak jest kilka. Rozpad małżeństwa rodziców, które jako tako funkcjonuje, może odrzucona miłość zakończona brutalną śmiercią? Grający tą rolę Filip Pławiak kompletnie zaskakuje i tworzy trudny portret chłopaka. Podobnie oszczędny i powściągliwy Adam Woronowicz jako morderca Staniak z cichutkim głosem. Ani motywacja, ani sposób zabijania (poza jedną sceną) nie zostaje nam pokazana na ekranie. Niełatwo jest opisać jego relację z Karolem i nadal nie wiem, czym to było. Szacunek, fascynacja, lojalność?

czerwony_pajk3

Debiut fabularny Koszałki zachwyca stroną plastyczną, jednak treść jest zdecydowanie dla bardziej wymagającego odbiorcy. Mnie ta hermetyczność odstraszyła, ale „Czerwony pająk” pozostanie w mojej pamięci.

6/10

Radosław Ostrowski

Bilet na Księżyc

Rok 1969 był ważnym rokiem w historii ludzkości. Albowiem Neil Armstrong razem z dwoma kolegami, których imion niewielu pamięta, stanęli na Księżycu. Parę dni przed tym zjawiskiem w małym miasteczku gdzieś na południu PRL-u, świeżo upieczony maturzysta Adam Sikora dostaje powołanie do wojska. Do Świnoujścia do marynarki. Jednak przed dostaniem kamaszy, jego starszy brat Antek postanawia zrobić z niego mężczyznę w trakcie drogi do koszar.

ksiezyc1

To już wiecie o czym nie jest ten film. Plan był taki, żeby powstała z tego komedia, a reżyserem został niejaki Jacek Bromski, który ostatnio skompromitował się nieudanym „Uwikłaniem”. Jednak w rozśmieszaniu widowni ma większą wprawę („U Pana Boga za piecem” najlepszym przykładem) i tutaj tylko to potwierdza. I tak jak spora część naszych reżyserów, odczarowuje PRL, pokazując bardziej kolorową stronę życia. A jednocześnie (poza realiami epoki – ze wskazaniem na scenografię i muzykę, niestety głównie zagraniczną) widać mentalność Polaków jako ludzi, którzy muszą (inaczej się nie da) kombinować, inaczej nie poradzisz sobie w życiu. Sama konstrukcja to ciąg scenek, w których widzimy bohaterów w interakcji z otoczeniem i innymi osobami, głównie dawnymi kolegami Antka z wojska, ale nie tylko. I te scenki wiernie odtwarzają realia tej epoki – podrywanie dziewczyn, imprezy, załatwianie pokoju w hotelu. W końcu pojawia się pierwsza miłość, która doprowadza do dramatycznej sytuacji (więcej nie powiem), ale zostaje to rozwiązane dość szczęśliwie. I zdarzyło mi się tu naprawdę pary razy porządnie zaśmiać (co w przypadku naszego kina jest czymś naprawdę niezwykłym).

ksiezyc2

Jest tu nostalgicznie i kolorowo (zdjęcia Michała Englerta to po prostu poezja), zaś aktorzy naprawdę dają sobie radę. Debiutujący na ekranie Filip Pławiak w roli nieporadnego i wrażliwego Adama jest po prostu uroczy i bardzo naturalny. Ale i tak cały film kradnie mu Mateusz Kościukiewicz, czyli jego starszy brat Antek. Inteligentny, cwany i bardzo zaradny, w dodatku serwuje najlepsze teksty (skrót PKP – mały cymes). Swoje też dodają małe epizodziki w wykonaniu takich aktorów jak Andrzej Grabowski (konduktor Kociołek), Piotr Głowacki (dźwiękowiec kapeli „Szrama”), Łukasz Simlat (narwany i nawalony ubek pan Leszek) czy Andrzej Chyra (pilot Barczyk), dodając odrobinę kolorytu. A Anna Przybylska? Ona tam jest i tańczy dla mnie :), a poza tym dobrze sobie radzi. I ładnie wygląda.

ksiezyc3

Dobra polska komedia? Brzmi to jak oksymoron, ale „Bilet…” pokazuje, że się da zrobić. Może następni filmowcy pójdą tym szlakiem? Czas pokaże, ale to dobry kierunek.

7/10

Radosław Ostrowski