Amerykanin

Jack zajmuje się zabijaniem za pieniądze. Ale mężczyzna jest ścigany przez Szwedów, którzy zabili jego kochankę. Za radą swojego szefa, ukrywa się we włoskim miasteczku, gdzie otrzymuje ostatnie zlecenie – wykonanie broni i trzymanie się z daleka. Wtedy wbrew sobie zaczyna nawiązywać znajomość z miejscowym księdzem oraz prostytutką.

amerykanin1

Anton Corbijn znany jest przede wszystkim jako reżyser teledysków i fotograf. Ale uznał, że to za mało i postanowił spróbować swoich sił jako reżyser filmów fabularnych. Po biografii Iana Curtisa („Control”), postanowił zrobić film sensacyjny w europejskim stylu oraz plenerach. Wzorując się na Jean-Pierre Melville’u, reżyser stawia na oszczędną, ale bardzo estetyczną formę, mniejszą ilość dialogów oraz spokojniejsze tempo, podszyte chłodem. Jednak Corbijnowi nie udaje się zaangażować emocjonalnie, dlatego rozterki killera, który ukrywa się i zastanawia się czy nie rozpocząć nowego życia wygląda dość sztuczna, a przemiana jest niewiarygodna. Ładne plenery Włoch i całkiem nieźle zrobiony sceny akcji, to trochę za mało, by „Amerykanin” przykuł uwagę.

amerykanin3

Broni ten film George Clooney, który świetnie wypada jako małomówny Jack. Niby spokojny, ale zawsze w pogotowiu i z bronią w ręku. Gdy jest cynicznym twardzielem, kupujemy to i wierzymy mu. Natomiast przemiana w romantyka nie do końca mnie przekonuje. Tak samo postać księdza, który robi tu za głos sumienia. Reszta aktorów jest po prostu solidna.

amerykanin2

Corbijn zaryzykował i moim zdaniem przegrał. Wyszedł z tego całkiem niezły film, ale to trochę za mało.

6/10

Radosław Ostrowski