Wzbierająca burza

Ileż było portretów Winstona Churchilla na małym i dużym ekranie? Ostatnio był choćby „Czas mroku” z niesamowitą kreacją Gary’ego Oldmana, lecz ja przypomnę pewną skromną produkcję telewizyjną od stacji HBO z roku 2002. Wszystko zaczyna się w roku 1934, kiedy Churchill został odstawiony na boczny tor. Partia go nie znosi (bo już ją zdradził) i izoluje, mieszka poza Londynem na prowincji, gdzie próbuje pracować nad książką o swoim przodku, lordzie Marlborough. Poza tym, próbuje dbać o swój majątek, maluje obrazy i chce jeszcze wpłynąć na sytuację polityczną Indii. Problem jednak w tym, że jego słowa odbijają się niczym o ścianę. Jednak nasz polityk skupia się na innym zagrożenie, jakiego nikt nie dostrzega – nazistowskie Niemcy, zaczynające łamać postanowienia traktatu wersalskiego. Churchillowi udaje się zyskać informacje od pewnego urzędnika MSZ.

wzbierajaca_burza1

Reżyser Richard Loncraine nie próbuje robić laurki premiera, ale skupia się bardziej na jego życiu prywatnym niż politycznej karierze czy walce. Co w przypadku tej postaci jest dość odświeżające i pozwala zdjąć ją z pomnikowego wizerunku. Sama fabuła skupia się na dwóch wątkach: relacji Winstona z żoną oraz współpracy polityka z Ralphem Ingramem, który przekazuje mu tajne raporty na temat Niemiec. Meldunki te ignorowane przez rząd Baldwina, stają się dla Churchilla szansą nie tylko do ostrzeżenia swoich krajan, ale także powrotem do politycznego życia. Obydwa te wątki zgrabnie się przecinają i dają szansę do pokazania bardziej ludzkiej twarzy przyszłego premiera.

wzbierajaca_burza2

Mimo, że znamy przebieg wypadków, film potrafi wciągnąć. Reżyser spokojnie opowiada znaną historię, jednocześnie potrafią pokazać jak bardzo ludzie przy władzy (nie bez przyczyny) zachowywali się wobec Hitlera tak, jak się zachowali. Tylko, czy obawa przed konfrontacją jest dobrym powodem do tych działań? Do zachowywania bierności oraz strachu? Historia dała już odpowiedź. Wszystko podane jest z humorem, zrealizowane solidnie, by pod koniec troszkę patosem przypieprzyć (troszkę za bardzo). Ale film ogląda się naprawdę dobrze, w czym pomaga dobrze napisany scenariusz oraz porządna realizacja.

wzbierajaca_burza3

Na wyższy poziom film wznosi aktorstwo. Churchilla gra Albert Finney i jest znakomity. Nie tylko dlatego, że nie potrzebuje kilogramów charakteryzacji, ale posiada tonę charyzmy. To nadal wyrazisty polityk, który nie boi się iść za swoimi przekonaniami, bywa choleryczny, humorzasty oraz pewny swoich racji. Ale jednocześnie jest to oddany mąż i lojalny przyjaciel. Świetnie partneruje aktorowi Vanessa Redgrave jako jego żona, która może i bywa potulna, ale potrafi też postawić na swoim (kwestia wyjazdu na parę miesięcy) i ujarzmić swojego męża. Choć na drugim planie nie brakuje świetnych aktorów jak Jim Broadbent, Tom Wilkinson czy Derek Jacobi, najbardziej wybija się Linus Roache w roli Ingrama. Jest to oddany urzędnik, który poważnie traktuje zagrożenie i w dobrej wierze zaczyna działać troszkę na granicy etyki, co wywołuje pewne wątpliwości. I to jest wygrywane bez cienia fałszu.

Jeśli ktoś spodziewał się przesłodzonej laurki dla Churchilla, to nie do końca ją tu znajdzie. „Wzbierająca burza” może i ma telewizyjny budżet, ale nie jest biedne, nudne kino. Spojrzenie na życie prywatne Churchilla pozwala zobaczyć tą postać z innej strony, zaś znakomity Finney przyciąga uwagę do samego końca.

7/10 

Radosław Ostrowski