Małe kobietki

Powieść Louisy May Alcott o siostrach March i ich wchodzeniu w dorosłe przenoszono na ekran tyle razy, że ja nie wiem, co jeszcze można wymyślić w tym temacie. Bo mamy cztery siostry, uzdolnione artystyczne, wychowywane głównie przez matkę. Wszystko poznajemy z perspektywy średniej siostry Jo, która ma predyspozycje do pisania. No i te same dylematy: wierność własnym zasadom czy dopasowanie się do społeczeństwa, gdzie traktowana jest jako ta gorsza i nie mająca zbyt wiele szans na karierę czy samodzielność. Więc co nowego ma do zaoferowania reżyserka Greta Gerwig?

male kobietki 2019-1

Niby wydaje się, że opowiada tą samą, znaną nam opowieść. Ale reżyserka postanowiła całość pokazać za pomocą dwóch linii czasowych: współczesnej, czyli lata 70. XIX wieku oraz 7 lat wstecz, gdy ojciec rodziny ruszył walczyć na wojnie secesyjnej. Zderzenie przeszłości (okresu pomiędzy dzieciństwem a dorosłością) z teraźniejszością, gdzie niemal każda z sióstr wyfrunęła ze swojego domu i zaczyna podejmować ważne decyzje. Nie ważne, czy jest to nieujarzmiony, wolny duch Jo, dostosowująca się do panujących reguł Amy, rozważnej i opanowanej Meg lub empatycznej Beth. Każda z pań niejako zostaje zmuszona do zweryfikowania swojej postawy, zaś łamana chronologia jest tutaj bronią obosieczną.

male kobietki 2019-2

Z jednej strony pozwala pokazać pewne głębiej każdą z bohaterek (nawet najbardziej znienawidzoną przez fanów książki Amy) i poznać jej racje. Z drugiej strony wywołuje to na początku chaos i zagubienie. Zwłaszcza kiedy chcemy ustalić co dzieje się kiedy. Dopiero po kilkudziesięciu minutach można odkryć różnicę (zwróćcie uwagę na kolory i ich nasycenie) i wejść w całą opowieść. Pełną ciepła (przepięknie wygląda ten film wizualnie), wzruszeń i humoru, z postaciami nie dającymi się nie lubić. Nawet jeśli zdarza im się podjąć decyzje pod wpływem negatywnych emocji (spalenie powieści Jo przez Amy) czy zbyt pochopnie, podcinając sobie skrzydła.

male kobietki 2019-4

Żeby jednak nie było, film ma drobne wady. Poza chaotyczną narracją (przynajmniej na początku) troszkę film zepsuło mi zakończenie. I nie chodzi mi tutaj o wydruk powieści, ale raczej tą sielankową wręcz atmosferę, gdzie robi się – przynajmniej dla mnie – już za słodko. No i jest jedna kreacja, która mnie troszkę rozczarowała, czyli Laurie. Sąsiad Marchów w wykonaniu Timthy’ego Chalamette’a jest całkiem ok, ale po tym aktorze liczyłem na coś więcej.

male kobietki 2019-3

Poza tym aktorsko byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. Oczarowała mnie – w co nie wierzyłem do końca – Saorise Ronan jako najbardziej niezależna z całego rodzeństwa Jo, choć wydaje się niepozorna. Jak ją na początku zobaczyłem, miałem wątpliwości, ale kupiła mnie swoją energią, oczami i temperamentem, nawet jak puszczały jej nerwy, wylewając cała złość. Film kradnie świetna Florence Pugh, czyli Amy – najbardziej kapryśna z całej czwórki. Nie jest jednak w żaden sposób demonizowana czy budząca antypatię, zaś jej racje wygłasza w dość mocnym monologu. Przez tą scenę zacząłem inaczej patrzeć na tą postać. Reszta rodzeństwa wydaje się być tłem (Emma Watson i Eliza Scanlen), ale ma swoje bardziej poruszające momenty. To dotyczy najmłodszej, chorowitej Beth, której wątek dodaje sporo dramaturgii. Ale drugi plan jest bardzo bogaty, a z niego najbardziej wybija się Laura Dern jako matka, która – przez większość czasu – sama zajmuje się domem i wydaje się być niemal ideałem. Mimo przeciwności losu, jest niemal twardym monolitem i wsparciem dla rodziny, zaś jej rozmowy z Jo pokazują jak wiele mądrości ma ta kobieta. No i jest jeszcze drobny epizod Meryl Street, czyli bogatej ciotki March, która zapada w pamięć.

Mój sceptycyzm wobec tej wersji w trakcie seansu bardzo osłabł, ale Gerwig uwiodła mnie swoją wizją. Jest to ciepła, piękna plastycznie opowieść o kobiecości i wchodzeniu w dorosłe życie, pełna nieopisanej pasji. Chyba jestem pani Gerwig winien przeprosiny, czekając na kolejny film.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Historia małżeńska

Charlie i Nicole – wydaje się to wręcz para idealna. Żyją ze sobą już 10 lat, mają syna i pracują w teatrze. On jako reżyser, ona jako aktorka. Ich spektakle spotykają się z bardzo dobrym odbiorem. Już pierwsze sceny, gdy słyszymy jak o sobie opowiadają zwiastują bardzo udaną relację. Tylko, że parę minut później okazuje się, iż było to zadanie od mediatora. A nasi bohaterowie decydują się na rozwód. Ale jak to rozwód? Jedną z przyczyn jest propozycja zagrania w serialu, jaką dostała Nicole. Wymagałoby to jednak opuszczenia Nowego Jorku i przeprowadzki do LA, na co Charlie się nie zgadza.

historia malzenska1

Przyznam się, że nigdy nie miałem styczności z kinem Noah Baumbacha. Jednak po tym filmie widać, że dla niego liczą się relacje między bohaterami oraz bardzo kameralna forma. „Historia małżeńska” wydaje się być filmem jaki już widzieliśmy. Bo ile było historii o rozwodach? I w niemal każdym mamy pokazany rozwód jako pole bitwy, gdzie do osiągnięcia swoich celów sięga się po wszystkie chwyty. Zwłaszcza kiedy do gry wchodzą prawnicy. Tutaj pokazani niemal jak hieny, dla których nie liczy się najszybsze załatwienie sprawy, tylko wydojenie swojego klienta. To jednak jest pokazane niejako przy okazji, bo scen sądowych jest tu niewiele. Bardziej skupiają się na tym, jak oboje próbują sobie z tym poradzić. Ale uważniej się zaczynamy im przyglądać i dostrzegać, że choć się świetnie uzupełniają, nie są tacy doskonali jak na początku. Przez te rysy stają się bardziej ludzcy, a seans staje się trudniejszy. Dlaczego? Bo reżyser lubi jego i ją, unikając czarno-białego podziału oraz jednoznacznego wskazywania, że on/ona jest tą gorszą połową.

historia malzenska2

Sam scenariusz wydaje się nie być prowadzoną ciągiem narracją, lecz skupieniem się to na nim, to na niej. Z tego powodu troszkę od tego filmu się odbijałem, choć rozumiem ten zabieg. Nie brakuje tutaj absolutnie znakomitych momentów jak scena kłótni, gdzie dochodzi do hekatomby, pierwszej rozmowy Nicole z prawniczką czy wręczenia prawniczego pozwu. W tych momentach reżyser okazuje się wnikliwym obserwatorem, potrafiącym czasem ubarwić sytuację humorem. Nie można mu jednak zarzucić manipulacji ani fałszu w tym, co prezentuje. Nie mniej nie zaangażowało mnie to tak jak bardzo. Czy to dlatego, że jestem za młody i nie przeżyłem niczego takiego? A może po prostu liczyłem na więcej? Nie umiem odpowiedzieć, ale parę razy odbijałem się, by znowu wrócić.

historia malzenska3

Jednak prawdziwym paliwem napędowym jest absolutnie świetny duet Scarlett Johansson/Adam Driver. Ona – pozornie opanowana, wręcz aż za bardzo zaangażowana w życie rodzinne, tak naprawdę czuje się zagubiona, a jej potrzeby wydają się stłumione. A on bardziej się skupia na swojej pracy, jest wręcz egoistą i przestaje ją rozumieć. Aktorska para tworzy tutaj bardzo zniuansowane portrety, przez co bardzo łatwo ich polubić. Jednak film kradnie Laura Dern. Nora, prawniczka Nicole jest ostrą zawodniczką, gotową wyciągnąć każde brudy do wygrania walki. A jej monolog z Matką Boską – perełka.

„Historia małżeńska” to jedna z ciekawszych produkcji Netflixa, jednocześnie zachęta do bliższego poznania dorobku Baumbacha. Wnikliwa obserwacja, pełna słodko-gorzkich momentów, świetnego aktorstwa oraz bardzo krytycznego spojrzenia na środowisko prawników.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Opowieść

Poznajcie Jennifer – to dziennikarka przed 50-tką, ale nadal atrakcyjna. Od lat żyje w narzeczeństwie z wziętym operatorem i powoli szykuje się do ślubu. Jednak jej dość spokojne życie zmienia się przez telefon od przerażonej matki. Pozornie kobieta ignoruje ten telefon, aż w końcu zostaje wysłana przyczyna: opowiadanie napisane przez Jen w wieku 13 lat, gdzie wspomina okres pobytu u nietypowej pary, zajmującej się trenowaniem (dzieci) oraz hodowlą koni. Tylko, że jest też o relacji intymnej z dorosłym mężczyzną.

opowiesc1

Reżyserka filmu Jennifer Fox postanowiła opowiedzieć o sobie samej oraz próbie pokonania swojej traumy, która dawno temu została wyparta przez pamięć. Sama Jenny pamięta samo miejsce, wrażenia, postacie, ale szczegóły dawno się zatarły, a wiele rzeczy oraz pozostało nienazwanych. To obyczajowy dramat, poprowadzony jednak troszkę inaczej niż tego typu produkcje nas przyzwyczaiły. Wiele scen, dialogów i fragmentów opowiadania zostaje powtórzonych, chociaż kontekst coraz bardziej zaczyna się zmieniać. Z jednej strony jest tu prowadzone dochodzenie własne śledztwo, gdzie poznajemy kolejne retrospekcje, rozmowy z bohaterami tamtych wydarzeń i odkrywanie kolejnych elementów układanki. Czyli klasyka tego typu produkcji. Z drugiej zaś Jenny „rozmawia” poprzez łamanie czwartej ściany i zwracanie się bezpośrednio do tych bohaterów już jako dorosła kobieta. Robi to nawet z młodszą wersją siebie, co na pewno czyni całość o wiele bardziej atrakcyjnie.

opowiesc2

Bardzo przekonująco odtworzono realia lat 70. – czasów bardziej liberalnych, gdy takie słowa jak molestowanie, pedofilia były nieznane, zaś o niewłaściwych zachowaniach nie mówiło się wprost. Tylko co zrobić w takiej sytuacji, jak odkryć prawdę i czy jest szansa na oczyszczenie, rozwianie wątpliwości. Nawet sceny intymnych relacji pokazane są na tyle delikatnie, by nie oskarżać twórców o pornografię, ale potrafią nadal przerazić. I co najważniejsze, nie daje tutaj mocnej kropki nad i w sprawie co dalej. Czy będzie szansa na związek, jaka była prawda i jaki będzie kolejny ruch? To może troszkę przeszkadzać.

opowiesc3

Za to film nadrabia świetnym aktorstwem. Tutaj błyszczy znakomity Laura Dern w roli Jennifer – pozornie spokojna, opanowana, lecz drobnymi modyfikacjami głosu oraz gestami widać, że w środku zaczyna się tutaj gotować. I to jest postać mocno trzymająca za gardło, której losy zaczynają nam zależeć. Równie mocna jest Elisabeth Debicki jako zjawiskowa pani G, będąca mieszanką delikatności, surowości oraz ciepła, a także partnerujący jej Jason Ritter (bardziej śliski, choć tego nie widać od razu Bill). Tak samo klasę prezentuję Ellen Burstyn jako matka oraz nieźle radzący sobie Common. Ale największą niespodzianką jest młodsze oblicze Jennifer, czyli Isabelle Nelisse – bardzo delikatna, naiwna oraz zagubiona dziewczynka, zauważona przez obcych ludzi.

„Opowieść” znowu pokazuje, że jeśli chodzi o realizację filmów telewizyjnych, HBO nadal pozostaje wyznacznikiem wysokiej jakości. Może czasami tempo może wielu znużyć, jednak sam film prowokuje do refleksji i dotyka (na szczęście, nie powiechrzownie) poważnego tematu, wspierany przez świetne aktorstwo. Ta „Opowieść” porusza i angażuje.

7/10

Radosław Ostrowski

McImperium

Jak można spełnić swój amerykański sen? Dla Raya Kroca sen przebiega dość opornie – pracuje jako akwizytor, próbował wcześniej wielu interesów, ale żaden nigdy nie wypalił. Aż dostał zamówienie na sześć mikserów dla jednej, małej restauracyjki w San Bernardino. Prowadzą ją bracia McDonald, który znani są z nieprawdopodobnie szybkiej obsługi oraz realizacji zamówienia. Kroc węszy w tym interes życia, podpisuje umowę z braćmi w celu stworzenia franczyzy oraz rozwijania interesu. Ale nawet oni nie są w stanie przygotować się na działania Kroca.

mcimperium1

Film Johna Lee Hancocka to przykład solidnej, wręcz klasycznej biografii postaci, która może wywoływać kontrowersje. A jednocześnie pokazuje dwie drogi do spełnienia swojego snu. Pierwsza – powolna i spokojna – to droga uczciwości, długiej pracy, druga jest bardziej agresywna, pełna słowotoku oraz podstępu. Jak myślicie, która droga przyniesie profity i zyski? No właśnie. Hancock bardzo przygląda się drodze Kroca do sukcesu, gdzie nasz bohater bardzo dużo ryzykuje i być może dlatego mu tak bardzo kibicujemy mu. Tylko, że pod tym wygadanym przedsiębiorca kryje się cwaniak oraz śliski typ ze złotoustym uśmiechem, działający mocno na granicy prawa. I wtedy zaczyna się pojawiać pytanie: czemu kibicuję temu draniowi, nie dotrzymującego słowa, marzącego tylko o swoim własnym sukcesie? Nie brakuje tutaj szybkiego montażu (sceny tworzenia burgera, pierwszy zbudowany McDonald oraz szkolenie pracowników), ale to wszystko jakieś takie zachowawcze, solidne oraz pozbawione czegoś głębszego. Psychologii postać niemal brak, wątki poboczne (życie prywatne Kroca, samotność żony, poznanie kochanki) są ledwo zaznaczone i brakuje jakiegoś konfliktu albo większego napięcia.

mcimperium2

Ale Hancock ma jednego mocnego asa w rękawie, czyli charyzmatycznego Michaela Keatona w roli tytułowej (founder, czyli założyciel). Aktor nie tworzy jednowymiarowej postaci bezwzględnego diabła, ale człowieka pełnego determinacji, energii, pozbawionego jednak szczęścia. I ten bohater w zasadzie się nie zmienia, bo cechy wzbudzające sympatię z czasem zaczynają być bardziej demoniczne, zamiast zdeterminowanego przedsiębiorcy mamy bezwzględnego, podstępnego skurwysyna, zapatrzonego w siebie oraz swoja gadkę. Drugi plan w zasadzie nie ma zbyt wiele roboty, poza braćmi McDonald (świetni John Carroll Lynch oraz Nick Offerman), którzy stanowią dla siebie wielkie wsparcie – czuć tutaj silną więź tych bohaterów.

mcimperium4

Czym jest „McImperium”? Jest jak posiłek z McDonalda – smaczny, lekki i przyjemny. Tylko, że nie zaspokoi on w pełni głodu. Solidne, zgrabne, niepozbawione gorzkiej refleksji, z cudownym Michaelem Keatonem, dźwigającym na barkach całość. Facet dokonuje cudów i choćby dla niego warto obejrzeć to dzieło.

7/10

Radosław Ostrowski

Dzika droga

Dlaczego ludzie decydują się na wędrówki? Odpowiedzi zawsze jest więcej niż jedna – ciekawość świata, pokuta, emigracja, refleksja nad sobą. Co skłoniła do wyprawy z granicy USA-Meksyk do Kanady zwany – Pacific Crest Trail? No właśnie, o tej prawdziwej historii postanowił opowiedzieć kanadyjski reżyser Jean-Marc Vallee.

dzika_droga1

Twórca oscarowego hitu z zeszłego roku, czyli „Witaj w klubie” i tak jak w poprzednim filmie opowiada prawdziwą historię. Jednak robi to w troszkę inny sposób niż zwykle, gdyż akcja przebiega dwutorowo. Pierwszy tor to obecna wędrówka, gdzie słyszymy jej myśli (wewnętrzny monolog), jak poznaje innych ludzi, mierząc się z przyrodą, niewygodnymi butami, źle kupionym paliwem itp. Drugi tor z kolei to moment przed wyprawą, gdzie poznajemy jej dotychczasowe życie – silna relację z matką oraz jej śmierć, rozpad małżeństwa, narkotyki. Czasami te retrospekcje pojawiają się na kilka sekund, by potem powrócić jako fragment większej całości (są one mocniejsze kolorami oraz agresywniejszym montażem). I to akurat były najciekawsze fragmenty tego filmu, gdyż motywacja tej bohaterki była rzeczą, która trzymała mnie w największym zainteresowaniu. Sama wędrówka była ubarwiona i ładnymi plenerami (góry, lasy – piękne, ale tez bardzo stonowane), ale też niepozbawiona refleksji. Jednak jest to robione w sposób nienachalny, uniwersalny i dość lekki, co jest zasługą humoru oraz scenariusza Nicka Hornby’ego. Wszystko jest tutaj wyważone, bezpretensjonalne oraz uczciwie podchodzące do sprawy, serwując tez emocje (świetnie dobra muzyka, gdzie pojawia się m.in. Bruce Springsteen czy Simon & Garfunkel).

dzika_droga2

Ten film nie udałby się, gdyby nie naprawdę świetna Reese Witherspoon. Nie tylko udźwignęła rolę kobiety jednocześnie zdeterminowanej i delikatnej kobiety, dla której wyprawa staje się szansą na pozbieranie się do kupy (zasłużona nominacja do Oscara), lecz także wyprodukowała film. Świadczy to bardzo o jej dojrzałości oraz szukaniu nowych możliwości, które zostały tutaj w pełni wykorzystane. Reszta aktorów to w zasadzie mniejsze lub większe epizody, z który wyróżnia się solidna Laura Dern (matka Bobby), ciepły Thomas Sadoski (były mąż) oraz rozbrajający Mo McRae (dziennikarz Jimmy Carter).

dzika_droga3

Co ja będę dużo opowiadał – „Dzika dobra” jest dobrym i porządnie zrobionym filmem, który da wielu osobom do rozważań. Kameralne, wyciszone, ale emocjonalne i intrygujące. Vallee zamiast atakować i iść w hollywoodzką komerchę po prostu robi swoje i za to go szanuję.

7/10

Radosław Ostrowski

Doskonały świat

Jest rok 1963, do Dallas ma przyjechać prezydent JFK. W tym samym czasie z więzienie ucieka dwóch ludzi – złodziejaszek Butch Haynes oraz psychopatyczny morderca Terry Pugh. Po drodze porywają 7-letniego Phillipa, a Butch zabija wspólnika. Między dzieckiem a mężczyzna tworzy się więź. Tropem zbiega wyrusza Strażnik Teksasu (nie, nie mylić z Chuckiem Norrisem) Red Garnett.

doskonaly_swiat1

Clint Eastwood postanowił nie spoczywać na laurach i rok po legendarnym „Bez przebaczenia” nakręcił kolejny film. Pozornie jest to film sensacyjny, ale tak naprawdę jest to obyczajowa historia o przyjaźni oraz inicjacji. Atmosfera przez większość czasu wydaje się lekka, niemal jak na wycieczce, ale o obławie przypominają sceny z Garrettem. Ale mimo tego całość sprawia wrażenie autentycznie poruszającego filmu z bardzo dramatycznym finałem, który nie kończy się do końca happy endem. Eastwood pewnie trzyma rękę na pulsie, nie brakuje tutaj zarówno scen przemocy, jednak nie są one pokazywane wprost (wyjątkiem jest to, co się dzieje u czarnoskórej rodziny), a wszystko to jest pozbawione naiwności i sentymentalizmu (może poza lekko rozciągniętą końcówką). Towarzyszą temu naprawdę piękne zdjęcia, trzymająca w napięciu muzyka oraz niepozbawiona dobrych dialogów oraz zabawnych sytuacji historia.

doskonaly_swiat2

Eastwood jednak nie byłby sobą, gdyby nie dobrał świetnych aktorów. Tym razem jednak na pierwszy plan wybija się Kevin Costner. Mówi się, że ten aktor nie wie, co to jest mimika twarzy, ale potrafi grać na emocjach, a Butch to tak naprawdę spoko facet. Gdyby nie jego kryminalna przeszłość, byłby naprawdę fajnym kolesiem. Inteligentny, niepozbawiony pewnego silnego kręgosłupa, ale potrafi się w nim obudzić psychol (po uderzeniu dziecka, grozi zabiciem ojca oraz knebluje usta całej rodzinie, a ojcu jeszcze związuje ręce). Razem z partnerującym mu T.J. Lowtherem tworzą zgrany duet, a chemia między nimi jest mocno silna. Sam Eastwood pojawia się na drugim planie jako tropiący gliniarz, jednak nie jest to emerytowana wersja Brudnego Harry’ego. To przede wszystkim facet unikający przemocy i używający przede wszystkim mózgiem oraz doświadczeniem. Podobnie działa Laura Dern jako psycholog Sally Gerber.

doskonaly_swiat3

Eastwood znów chwyta za gardło i utrzymuje swoją wielką formę. Może nie jest to Az tak wielki film jak „Bez przebaczenia”, ale to i tak bardzo dobre kino. Niepozbawione emocji, empatii oraz pewnej pozytywnej energii.

8/10

Radosław Ostrowski

doskonaly_swiat4

nadrabiam_Eastwooda

Park Jurajski

Tytułowy park należy do dość ekscentrycznego milionera Johna Hammonda, a w nim może zwiedzać dinozaury. Co z tego, że wyginęły? Za pomocą umieszczonych w bursztynach komarach z krwią gadów, genetyka jest w stanie zrobić cuda. Ale park musi być bezpieczny i w celu sprawdzenia bezpieczeństwa zostają wysłani na wyspę Isala Nubla naukowcy: Alan Grant, Ellie Sattler i Ian Malcolm. W tym czasie na wyspę przybywają wnuki Hammonda, a jeden z pracowników zamierza wykraść DNA dinozaurów. Żeby jednak było więcej atrakcji zbliża się burza deszczowa.

park_jurajski1

Spielberg znów w służbie komercji i dobrej zabawy. Tym razem przeniósł na ekran bestsellerową powieść Michaela Crichtona i zaserwował nam żywe dinozaury. Poza tym jest to tak naprawdę rasowy thriller, który nie wyróżnia się niczym innym od reszty. Przeraża w dość sprawdzony i skuteczny sposób, skręcając niemal w stronę horroru (pierwszy atak dinozaura, gdzie najpierw widzimy dzieło zagłady stwora, a dopiero potem jego samego). Osadzenie akcji w opuszczonej wyspie, w czasie burzy (jedna noc i dwa dni) tylko potęguje atmosferę osaczenia, zaś działa chciwego komputerowca tylko bardziej nakręcają spirale wydarzeń. I nie brakuje tutaj krwi, choć nie jest to brutalny shasher. A mimo lat, dinozaury prezentują się naprawdę okazale i imponująco, zaś scena zobaczenia pierwszego dinozaura nadal robi wrażenie. Jednak problem polega na tym, że Spielberg gra znaczonymi kartami i nie robi już takiego wrażenia jak w dniu premiery. To solidne kino, gwarantuje całkiem przyzwoitą zabawę.

park_jurajski3

Swoje też robią naprawdę trzymający fason aktorzy. Sprawdza się tutaj zwłaszcza Sam Neill, czyli dr Grant. Niepozbawiony sprytu, trochę zachowawczy, a strojem budzi skojarzenia z samym Indianą Jonesem. Razem z Laurą Dern (dr Sattler) tworzy naprawdę mocny duet, choć razem nie pojawiają się zbyt często. Kontrapunktem dla nich jest matematyk dr Malcolm (świetny Jeff Goldblum), którego sceptycyzm i zdrowy rozsądek mocno kontrastuje z jego poczuciem humoru oraz wyglądem luzaka.

park_jurajski2

Jednak z całej obsady chyba najbardziej w pamięci utkwił John Hammond poprowadzony przez nieżyjącego już Richarda Attenborough – to ekscentryczny przedsiębiorca, który sprawia wrażenie serdecznego i sympatycznego staruszka, dbającego mocno o swój biznes. Ale jak każdy człowiek bawiący się w Pana Boga, musi ponieść karę za swoją pychę. Bo jak wiadomo – „natura zawsze znajdzie sposób”.

To nie jest najlepszy film w dorobku Spielberga, ale mimo upływu lat pozostaje kawałkiem dobrej rozrywki z dinozaurami w rolach głównych. Czego o ciągu dalszym nie da się powiedzieć, ale to temat na inną opowieść.

7/10

Radosław Ostrowski

Na sprzedaż

Nick Halsey był vice prezesem w firmie zajmującej się sprzedażą. Jednak po 16 latach pracy i paru wyskokach z alkoholem, zostaje zwolniony. Na dodatek żona go zostawiła i wyrzuciła cały jego dobytek za drzwi (wcześniej zmieniając zamki). Za poradą swojego sponsora, policjanta Franka organizuje wyprzedaż swoich rzeczy.

na_sprzedaz1

Kino lubi ludzi odstających od normy i nałogowców. Tym razem mamy historię alkoholika, któremu zawalił się świat. Jednak tutaj mamy do czynienia z dość ekstremalną historią, bo facet nie może wejść do domu, nie może też zostać na trawniku i nie ma dokąd iść. Poza siedzeniem i pilnowaniem dobytku, pije piwo, obserwuje sąsiadów. Jednak sam film jest dość płytki i powierzchownie traktujący tematykę wyjścia na prostą. Nie robi tego w żaden hollywoodzki czy widowiskowy sposób, ale jednak film mnie trochę znudził. Za poważny jak na komedię (raptem parę momentów było zabawnych), za lekki jak na dramat, a wydawało się ten temat samograjem. Realizacyjnie jest nieźle, muzyka dość spokojna, montaż solidny.

na_sprzedaz2

Aktorsko zaś jest całkiem przyzwoicie. Największym zaskoczeniem jest Will Ferrell, który gra absolutnie poważną postać pijusa, który jest przegrany i próbuje stanąć na nogi. Aktor wypada naprawdę wiarygodnie. Partneruje mu sympatyczny Christopher Jordan Wallace (cwany Kenny), a na drugim planie najbardziej wybija się Rebecca Hall (samotna Samantha), Laura Dern (dawna sympatia Delilah) oraz Michael Pena (gliniarz Frank – sponsor Nicka).

Ogólnie jest to kawał całkiem niezłego kina, które mogłoby być trochę lepsze, gdyby bardziej angażowało.

6/10

Radosław Ostrowski