A Prayer Before Dawn

Filmy więzienne to gatunek, który ma swoje charakterystyczne elementy, zaś więzień stał się jedną z postaci, stających się archetypem bohatera. zazwyczaj w nich chodzi o przetrwanie lub ucieczkę z piekła. I wydawałoby się, że historia Billy’ego Moore’a pójdzie w te same rejony. Ten młody Brytol przebywa w Tajlandii, gdzie trenuje boks i zaczyna ostro ćpać. I za to ostatnie trafia do więzienia, bez znajomości języka, kompletnie nie znając reguł gry.

modlitwa_przed_switem1

I o tym opowiada film Jean-Stephane’a Sauvaire’a, będący ekranizacją wspomnień Billy’ego Moore’a. to bardzo brudny, wręcz szorstki film, któremu daleko do produkcji hollywoodzkich. Nie mocna mówić o szczęśliwym happy endzie, zaś sama historia jest bardzo trudna do przełknięcia. Ponieważ wszelkie dialogi są w tajskim języku, lecz bardzo rzadko są one tłumaczone na język angielski, co pomaga wejść w buty zdezorientowanego bohatera – białego, w obcym otoczeniu, obcym świecie, próbując rozpoznać reguły panujące w pierdlu. Gwałty, papierosy, brutalne morderstwa oraz dość nietypowa forma resocjalizacji – przez boks oraz zawody w boksie tajskim. Wizualnie jest bardzo chropowaty, z bardzo nieostrymi kadrami, minimalistyczną muzyką elektroniczną, zaś sama fabuła wydaje się bardzo szczątkowa. Niemniej reżyser nadrabia to wszystko klimatem – pełnym brudu, przeładowanych cel, śliskich strażników oraz załatwiania narkotyków.

modlitwa_przed_switem2

I to wszystko działa, zaś bardzo surowo zrealizowane sceny bokserskie, pełne ruchliwej kamery, mocnego montażu, potrafią chwycić za gardło, dając mocnego kopa. Powoli widzimy kolejne przygotowana, spięcia między Billym a resztą czy relację z handlującą Fran. Mimo pewnej skrótowości, „A Prayer Before Dawn” potrafi zaangażować, co jest zasługą kapitalnego Joe Cole’a w roli głównej. Aktor wyciska soki z pozornie prostej postaci, pełnej sprzecznych emocji: wściekłości, gniewu, strachu, wyobcowania oraz walki. Ten aktor jest wręcz sercem tego dzieła, bez którego byłaby to kolejna więzienna opowieść.

modlitwa_przed_switem3

Aż trudno mi było uwierzyć, że to wszystko wydarzyło się naprawdę. Może i ten film ma wiele niedopowiedzeń (rodzina, działanie struktur), jednak potrafi poruszyć, zaś brak oczywistego happy endu staje się zaletą. To bardzo realistyczne, mroczne, surowe kino, bardziej stawiające na psychologię postaci niż klasyczne łubu-dubu. Jeśli będziecie mieli okazję, zobaczcie.

7,5/10 

Radosław Ostrowski