Między wierszami

Rory Jensen jest młodym facetem, który bardzo chce być pisarzem, ale wydawcy nie są nim zbytnio zainteresowani, bo nie jest znany. I kiedy już zamiera się wycofać, wpada mu w ręce anonimowy rękopis który sobie przywłaszcza. Sława, popularność, kasa, respekt – wszystko stoi przed nim otworem. Punkt zwrotny następuje, gdy Rory poznaje autora skradzionego tekstu.

slowa1

I teoretycznie wiemy, co się stanie. Jednak nie chodzi tu o szantaż, a twórcy pokazują jakie konsekwencje może mieć kradzież nie tyle tekstu, ile życia tak naprawdę. Nie ma tu na siłę moralizowania, zaś sama konstrukcja (opowieść w opowieści w opowieści – pisarz czyta książkę o pisarzu, który ukradł książkę, literacka „Incepcja”) jest nieźle zrobiona. Problem polega na tym, że sama ta historia jest letnia, choć zarówno temat jak i forma jest interesująca. Zdjęcia lekko pastelowe (zwłaszcza w historii starca), ładna muzyka, wszystko to prosto i delikatnie opowiedziane, ale czegoś tu brakuje.

slowa2

Aktorzy próbują jak mogą, by nadać życia swoim bohaterom i wychodzi to całkiem przyzwoicie. Nieźle wypada Bradley Cooper, który próbuje zerwać z komediowym wizerunkiem. Jednak to Jeremy Irons ukradł ten film jako starzec, który opowiada historię swojego życia, co spowodowało stworzenie tej książki – jego ciepły głos jako narratora był bezbłędny. Pozostali wypadli też nieźle (Dennis Quaid, Zoe Saldana, Olivia Wilde), jednak tak naprawdę robili za tło.

slowa3

Debiutujący reżyserzy Brian Klugman i Lee Sternthal stworzyli kawał niezłego kina. Może nie powala, ale dobrze się ogląda. Obejrzeć nie zaszkodzi.

6,5/10

Radosław Ostrowski

Późny kwartet

Od 25 lat działa Fuga – słynny kwartet smyczkowy w składzie: Daniel (I skrzypce), Robert (II skrzypce), jego żona Juliette (altówka) i Peter (wiolonczela). Z tej okazji mają zagrać specjalny koncert. Jednak z Peterem jest coraz gorzej. Początkowe roztargnienie i niedyspozycja to było tak naprawdę wczesne stadium Parkinsona. To zdarzenie stanie się katalizatorem wydarzeń, które mogą doprowadzić do rozpadu zespołu.

Mało znany reżyser Yaron Zilberman stworzył film, który można określić jako stricte obyczajowe kino. Mamy zżytą ze sobą grupę. Jednak choroba mentora grupy doprowadza do wygrzebania tłumionych ambicji, pretensji i ran. Każdy ze składu, będzie musiał się zmierzyć ze swoimi problemami – przemijaniem, miłością, zdradą, rutyniarstwem, rywalizacją. Wszystko to opowiedziane bardzo subtelnie, z oszczędnymi dialogami, a każdy gest i spojrzenie ma istotne znaczenie. Drugą bohaterką jest muzyka, którą cała ekipa kocha i scala ich, zaś scena finałowego koncertu – po prostu kapitalna. Ogląda się to z dużym zaangażowaniem – to o czymś świadczy.

kwartet2

A w dodatku zagrane jest to wybornie. Każdy z aktorów w głównych rolach tworzy pełnokrwiste postacie i trudno mi wyróżnić, które z nich było lepsze czy bardziej błyszczało. A tu są mistrzowie swojego fachu – Philip Seymour Hoffman, Catherine Keener, Christopher Walken i Mark Ivanir – wypadli oni wręcz koncertowo. Ale towarzyszą im też wybijająca się z drugiego planu Imogen Poots w roli Alex, która czuje się opuszczona przez rodziców-muzyków.

kwartet3

Niby film jakich wiele, nie rzucający się w oczy. Jednak po bliższej znajomości okazuje się perłą. Dziwne, że jeszcze w Polsce nie ma jeszcze dystrybutora. Dlaczego? Nie wiem, ale jeśli macie możliwość, zobaczcie koniecznie.

8/10

Radosław Ostrowski

Treme – seria 1

Czy kojarzycie takie miasto, co się zowie Nowy Orlean? Zapewne tak. Jest to miasto, w którym narodził się jazz i blues. Ale jak żyć w takim wspaniałym mieście, gdy dochodzi do katastrofy? Na to pytanie próbowali odpowiedzieć mieszkańcy Nowego Orleanu po tym, jak odwiedziła ich Katrina, a miasto wyglądało jak jedno pole bitwy. Jednak twórcy serialu skupili się na Treme – dzielnicy artystycznej zamieszkałej przez muzyków, tych bardziej zawodowych i ulicznych grajków.

Za pomysł opowiedzenia tego odpowiada dwóch jegomościów – Eric Overmayer i David Simon, którzy wcześniej stworzyli brudne i mroczne „Prawo ulicy”, z którego pojawiła się tutaj część obsady. W tej serii twórcy skupiają się na tym jak przetrwać po Katrinie (akcja zaczyna się 3 miesiące po) i nie ma tutaj jednego bohatera. Bo jest jest dwóch. Pierwsze: mieszkańcy nie tylko Treme. To nie tylko muzycy, którzy próbują złapać jakąś fuchę by mieć za co zarobić jak Antoine Batiste czy duet Sonny/Annie, ale jest to mieszanka postaci: wódz Indian, właścicielka baru szukająca swojego brata, w czym pomaga jej prawniczka Toni; lokalnego DJ Mike’a MacAlary’ego, którego dziewczyna ledwo wiąże koniec z końcem prowadząc restaurację. Tutaj każdy bohater jest wyrazisty, każdy ma swoje problemy i niektórym udaje się rozwiązać, a niektóre nie. Przeskakując z postaci na postać odkrywamy ich problemy (głównie budowlane i finansowe).

Drugim dość istotnym bohaterem jest muzyka, która nie tylko towarzyszy nam, ale i o niej się rozmawia. Jest obecna nie tylko na koncertach (a tutaj nie zabrakło takich indywidualności jak Elvis Costello, Irma Thomas czy Allen Toussant), ale też na defiladach (Second Line), pogrzebach czy karnawale Mardi Gras. Także jest pewnym komentarzem do wydarzeń i brzmi po prostu genialnie. Razem tworzy to mocną mieszankę, bo technicznie też nie ma się tu do czego przyczepić (scenografia z poniszczonymi domami jest świetna, tak samo montaż).

Jeśli zaś chodzi o aktorów, to zabrali oni fantastycznie. Nie byłbym w stanie wymieć wszystkich, bo by się to skończyło wyliczanką, ale mając do dyspozycji m.in. Steve’a Zahna (Davis MacAlary – najbardziej komiczna postać), Melissę Leo (Toni) czy kapitalnych Wendella Pierce’a (Antoine Batiste), Clarke’a Petersa (wódz Albert Lambreaux) oraz Khandi Alexander (LaDonna) nie można było tego skopać. Tak naprawdę wszyscy wypadli przekonująco, nawet epizody, których nie jestem w stanie wymieć.

I mam nadzieję, że te 10 odcinków was wchłonie tak jak mnie. I do zobaczenia w drugiej serii/sezonie.

8,5/10

Radosław Ostrowski

Córka mojego kumpla

W małym miasteczku w New Joersey, obok siebie mieszkają zaprzyjaźnione ze sobą rodziny Wellingów i Ostroffów – oni naprawdę są zżyci ze sobą. Całe ich wspólne życie zostaje mocno pozmieniane, kiedy po 5 latach wraca do domu Nina, córka Ostroffów. Jej rodzice chcą ją zeswatać z Toby’m, synem sąsiadów, ale ona zakochuje się w jego ojcu. A zaczęło się od pocałunku i chyba się na tym nie skończy.

oranges

Sam film jest słodko-gorzką opowieścią, która trochę tematyką przypomina „American Beauty” – bo na pierwszy rzut oka mamy dwie rodziny mocno zaprzyjaźnione, ale tak naprawdę obie nie są szczęśliwe i obie przeżywają kryzys. Zaś powrót córki marnotrawnej zmusi ich nie tylko do przewartościowania, ale to do przemyślenia własnego życia i nawet do zmian. Choć niby wiemy jak się to skończy, ogląda się to dobrze, nie brakuje odrobiny humoru (czasem zaprawionym ironią), a technicznie jest solidnie. A i trochę do pomyślunku czasem daje. Niby nic wielkiego, ale czy każdy film musimy odbierać jako arcydzieło? To sympatyczna i przyjemna produkcja.

Ale za to obsadę ma bardzo mocną. Znowu bryluje Hugh Laurie, grając bardzo subtelnie faceta przeżywającego kryzys wieku średniego, wplątującego się w romans z małolatą. Mimo to, nie jesteśmy w stanie nie polubić Jamesa Wellinga. Jego przeciwieństwem jest Oliver Platt jako jego sąsiad Terry. Zaś partnerujące im panie (Catherine Keener i Allison Janney) tworzą z nimi ciekawe duety. Jednak najlepiej ku mojemu zaskoczeniu wypadła Leighton Meister – zagubiona, nie do końca wiedząca czego chce Nina. Między nim a Lauriem jest wyczuwalna chemia, przez co ich wątek jest przekonujący.

oranges2

Jest to naprawdę lekka i dość przyjemna komedia, która może nie przejdzie do historii, ale seans nie jest czasem straconym. Nice.

6,5/10

Radosław Ostrowski

W sypialni

Kim jest Edyta? Jak ją poznajemy, sprawia wrażenie osoby skrytej i bardzo tajemniczej. Nie ma mieszkania (śpi w samochodzie), nie ma kasy (podjada w markecie), umawia się przez Internet z mężczyznami, następnie ich usypia i tak zamieszkuje. Przynajmniej do czasu, gdy pojawia się Patryk.

sypialnia

Tak, to kolejna polska produkcja, ale o dziwo nie będę tego aż tak mocno krytykował. Po pierwsze, jest technicznie naprawdę dobry – dźwięk jest wyraźny, a WSZYSTKIE dialogi słyszalne, montaż i zdjęcia też są naprawdę dobre, co w przypadku filmu zrealizowanego za 8 tysięcy złotych wydaje się nierealne. A jednak. Dla mnie jednak ten film jest trochę za krótki (nieco ponad godzinę) i stawia pytania, nie dając praktycznie żadnych odpowiedzi, urywając się w dość istotnym momencie. A najważniejsza w tym wszystkim jest Edyta, a tak naprawdę Ewa. Wiemy, że uciekła z domu, nie jest w stanie wejść w głębsze relacje i że coś ukrywa. Ale nie dowiemy się dlaczego, mimo to (a może dzięki temu) postać tej złodziejki przykuwa naszą uwagę, co pokazuje tutaj grająca ją Katarzyna Herman. Poza nią (obsada naprawdę niewielka) rzuca się w oczy przyzwoicie grający Tomasz Tyndyk jako Patryk, o którym też niewiele wiemy oraz pojawiający się w epizodach Mirosław Zbrojewicz (Jacek) oraz Agata Buzek (aktorka Klaudia).

sypialnia2

Dla osób, które odbierają filmy rozumem „W sypialni” może być rozczarowaniem, jednak osoby szukające czegoś oryginalnego, eksperymentalnego i nietypowego zakochają się od razu. Dla mnie osobiście, to kawał niezłego kina, czego w naszym kraju też trochę brakuje i które chyba ma coś do powiedzenia.

6/10

Radosław Ostrowski

Sprzedawcy

Dante i Randall pracują w supermarkecie oraz wypożyczalni video, które mieszczą się w tym samym budynku. I patrzymy na ich jeden dzień z życia, w którym Dante lawiruje między dwiema dziewczynami (Caitlin i Veronica), mecz gry w hokeja na dachu oraz wizytę w domu pogrzebowym.

sprzedawcy1

Ten czarno-biały debiut Kevina Smitha jest dziś uznawany za produkcję kultową, która w USA do tej pory jest najbardziej piraconym filmem ever. Największą jego siłą są mocne dialogi, w których głębokie przemyślenia idą ręka w rękę z bluzgami i rzucaniem mięsem. A jednocześnie jest to tak pokręcone, że aż głowa mała. Życie, Gwiezdne wojny, seks i cała reszta – o tym opowiadają bohaterowie, którzy próbują jakoś przetrwać w tej szarej rzeczywistości. Dante (ten rozsądny z dwiema laskami) i Randall (kompletnie olewający klientów i nienawidzący ich) tworzą dość ciekawy duet, zaś na drugim planie jest drugi dość pokręcony duet dealerów – Jay i Cichy Bob, który pojawi się później w wielu kolejnych filmach Smitha się pojawi.

sprzedawcy2

Zagrane jest to świetnie, a ogląda się to z zaskakująca przyjemnością, bo poza nawijką o budowie Gwiazdy Śmierci w „Powrocie Jedi”, pokazana jest sytuacja Dantego, który nienawidzi swojej pracy, ale nie potrafi z niej zrezygnować, bo nie widzi dla siebie żadnej perspektywy. Z kolei Randall może i prostak, ale przynajmniej nie oszukuje siebie. Ta gorzka refleksja lekko psuje nam nastrój i powoduje, że ten film bardziej zapada w pamięć. Choć wielu humor może się wydawać niesmaczny, to nie zmienia faktu, że jest to dobry film.

sprzedawcy3

7/10

Radosław Ostrowski

Dopóki piłka w grze

Gus Lobel jest podstarzałym łowcą talentów, który szuka nowych gwiazd baseballu. Jednak jego czasy, gdy liczył się wzrok, minęły. Obecnie w tym fachu liczą się komputerowe statystyki. Mimo, że nie do widzi nie zamierza rezygnować, choć biuro Atlanta Bravers nie liczy się z jego zdaniem. Za namową przyjaciela Pete’a, pomaga mu Mickey, córka Gusa – obiecująca prawniczka, z którą Gus nie ma najlepszych kontaktów. Ale wokół nich pojawia się były zawodnik, obecnie łowca talentów Jimmy Flanegan.

pilka1

Robert Lorenz to przede wszystkim producent filmowy, który współpracował z Clintem Eastwoodem (m.in. „Rzeka tajemnic” czy „Za wszelką cenę”). Tym razem postanowił zadebiutować jako reżyser. Choć tłem jest baseball (narodowy sport USA, którego popularność w Polsce jest dość nikła), tak naprawdę jest to dramat obyczajowy o ojcu i córce, którzy nie potrafią się ze sobą dogadać, a oboje kochają baseball. W zasadzie cała historia jest dość prosta i przewidywalna jak kolejność dni w tygodniu i odrobinę sentymentalnie. Technicznie trudno się przyczepić, ten film mógłby wyreżyserować Clint Eastwood – długie ujęcia Toma Sterna, surowy montaż. Sama historia jednak nie angażuje i nie wciąga zwyczajnie. Zaś wątek romantyczny wydaje się lekko wepchnięty na siłę. Mimo tego ogląda się to całkiem dobrze i nie przynudza.

pilka2

O Clincie Eastwoodzie nie będę mówił, bo to klasa sama w sobie i wiadomo czego się po nim spodziewać. Nie zawodzi, nadal jest szorstkim i ponurym twardzielem, który znosi wszystkim ciętym humorem. I mimo 82 lat na karku, nadal ogląda się go z przyjemnością. Partnerujący mu aktorzy nie są słabi czy nieuzdolnieni, ale przy nim wypadają blado (w tym przypadku oznacza to przyzwoicie). Tak można powiedzieć o Amy Adams w roli Mickey – prawniczki, co baseballem się interesuje i ma wielką pasję w tym kierunku, oddana pracy, ale mająca duży żal do ojca. Z kolei Justin Timberlake jest przystojny, zabawny i wygadany. Trzeba coś więcej??

Ogólnie mówiąc, nie jest to film stricte o baseballu, ale o ludziach. Problem w tym, że nie jest to ani odkrywcze, ani ciekawe. Niemniej ogląda się przyjemnie (staruszek Clint rządzi!!!!) i czas nie jest do końca stracony.

6,5/10

Radosław Ostrowski

Mój rower

Było sobie trzech facetów – ojciec, syn i wnuk. Ojciec Włodek, był muzykiem jazzowym, grającym chałtury w Łodzi, Paweł jest pianistą mieszkającym w Berlinie, który rozwiódł się, zaś Maciek mieszka z matką w Londynie. Wszyscy trzej panowie znów spotykają się w momencie, gdy żona Włodka odchodzi od niego. Panowie wyruszają jej szukać, a po drodze sobie pogadają.

rower1

Piotr Trzaskalski po przyglądaniu się bezdomnym oraz cyrkowcom, tym razem przygląda się ojcom. A każdy syn ma pretensje do swojego ojca i choć fabuła jest pełna klisz, a realizacja jest daleka od ideału (muzyka średnia, nie zawsze dobrze słyszalne dialogi), to film oglądało się zaskakująco dobrze. Bo tutaj mamy zarówno rozczarowanie, brak zrozumienia, dawne rany i pretensje, które się nie zabliźniły. Odejście od rodziny, alkohol – jest tego trochę. Nie zabrakło odrobiny humoru, który nadaje pewnej lekkości, zaś klimat trochę przypomina filmy z Czech. Nie zabrakło ładnych zdjęć plenerów, solidnego montażu, zaś reżyser nie do końca wykorzystuje potencjał tego filmu.

Natomiast humor nie osłabia siły tego filmu, bo się go przyjemnie ogląda. A co ciekawe jest to naprawdę dobrze zagrane. Najlepiej z całej obsady wypada Artur Żmijewski w roli Pawła – trochę nerwowego, ambitnego pianisty, który oddalił się od rodziny i to on podejmuje plan odnalezienia babci, bo nie wierzy, że można się zakochać w wieku 75 lat. Niezły był Michał Urbaniak w roli dziadka, który trochę nie do końca poważnie podchodzi do życia, zaś towarzyszący mu pies jest naprawdę uroczy. Najsłabszy jest drugi debiutant, czyli Krzysztof Chodorowski, który średnio przekonuje w roli zbuntowanego syna, który wkrótce zostanie ojcem. Jeśli zaś chodzi o drugi plan, najbardziej wybija się Witold Dębicki (Franek Mela, dawny znajomy Włodka) oraz w epizodzie Anna Nehrebecka (Barbara, żona Włodka).

rower2

Może i jest to film sentymentalny, czasami symbolika jest nachalna (rower) i kliszami jedzie, ale Trzaskalski nie udaje, że chodzi o coś nowego czy oryginalnego. To dobrze zrobiona historia, która jest autentycznie zabawna i potrafi skłonić do refleksji. Porządne kino.

7/10

Radosław Ostrowski

Dym

W Nowym Jorku, a dokładnie w Brooklynie znajduje się taki mały sklep z papierosami, którego właścicielem jest Auggie Wenn. Często tam zagląda pisarz Paul, który stracił żonę w strzelaninie oraz wenę twórczą. Mężczyzna przypadkowo poznaje młodego chłopaka Thomasa. Jego ojcem jest pracujący na stacji benzynowej Cyrus. I losy tej czwórki przeplatają się i mają wpływ na nich samych.

Na pierwszy rzut oka film Wayne’a Wanga oraz Paula Austera (także scenariusz) to film bardzo spokojny, bazujący na dialogach i bardziej nadający się na powieść, bo dzieje się tu niewiele. Jednak to tylko pozory, bo jest to historia bardzo niezwykła, choć wygląda bardzo zwyczajnie. Jej siłą są ludzie, którymi życiem kieruje przypadek. Sposobem na nieprzewidywalność jest drugi człowiek, któremu zwierzamy się i stajemy się częścią jego życia. Nie brakuje bardzo dobrych dialogów oraz monologów, podczas których bohaterowie opowiadają różne historie, bardziej prawdziwe lub nie. I powoli wciągnął mnie ten rytm, polubiłem też bohaterów, którzy czasem muszą zmierzyć się ze swoją przeszłością czy tajemnicą.

dym1_400x400

W dodatku jest to wszystko bardzo znakomicie zagrane. Popisowo wypada Harvey Keitel jako Auggie, właściciel sklepu, który bywa trochę filozofem, gawędziarzem, a jednocześnie bardzo otwarty facet. Kroku dorównuje mu William Hurt jako pisarz Paul, który przeżył dramat, zaś opowiadane przez niego historie są pewnego rodzaju odskocznią i pomagają mu przetrwać. A inspiracje czerpie z dnia codziennego. Poza nimi są będący naprawdę w bardzo dobrej dyspozycji Harold Perrineau (zagubiony Thomas, który chce poznać swojego ojca) oraz Forest Whitaker (Cyrus, który „pokutuje” za swoją tragedię).

dym2_400x400

„Dym” to na pozór nudne i statyczne kino, jednak posiada ona pewną magię, choć pokazuje zwykłe codzienne życie. Jednak świetny scenariusz oraz kapitalne aktorstwo wznoszą ten film na wyższy poziom, a zakończenie jest jednym z najlepszych jakie widziałem kiedykolwiek. Z czystym sumieniem zachęcam.

8/10

Radosław Ostrowski

Wiosna 1941

Rok 1971. Do Polski przyjeżdża słynna wiolonczelistka Clara Planck. Przyjazd do kraju przywołuje wspomnienia z czasów okupacji, gdy się ukrywała u znajomej Emilii razem z mężem i córką.

Opis jest dość krótki, bo i więcej po prostu nie trzeba. Znowu o wojnie, o ukrywaniu Żydów, zaś materiał bazowy (opowiadanie Idy Fink) stworzył dość ciekawy i nietypowy film o tych czasach. cały dowcip polega na tym, że to tak naprawdę film o trójkącie, który mógł powstać tylko w czasie wojny (mąż, żona i kobieta ukrywająca ich – kochanka). Patrząc z tej perspektywy, „Wiosna 41” jest zaskakująca – posiada tajemnicę, zaś mieszanie chronologii (czas teraźniejszy i wojenna przeszłość) wywołuje zainteresowanie. Nie brakuje tu ładnych plenerów (zdjęcia Ryszarda Lenczewskiego), ale i okrucieństwa Niemców, choć wydawało się, że nic nowego się już nie da opowiedzieć. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to fakt, że wszyscy mówią po angielsku, ale skoro film współprodukowali Brytyjczycy nie jest to zaskakujące.

Także od strony aktorskiej film prezentuje się naprawdę przyzwoicie. Najlepiej wypadła Neve McIntosh oraz Clare Higgins grające Clarę (młodą i starszą), która bardzo przekonująco pokazuje jej strach, niepewność oraz stopniowe oddalenie od męża Artura (dobry Joseph Fiennes). Drugą istotną postacią jest Emilia (kolejno Kelly Harrison i Maria Pakulsnis) – młoda kobieta, samotnie mieszkająca na wsi i podkochująca się w Arturze. W drobnych rolach pojawiają się polscy aktorzy, a najbardziej zapadają w pamięć role Mirosława Baki (Stefan) oraz Łukasza Simlata (Władek Kowalski).

Ogólnie mówiąc, „Wiosna 1941” to kawał niezłego kina, które pokazuje wojnę w dość nietypowy, bo ze strony bardziej obyczajowej.

6/10

Radosław Ostrowski