Łowcy wampirów

Wampiry interesowały popkulturę przynajmniej od czasu „Drakuli” Brama Stokera. Stwory te mgły być wykorzystywane jako symbol jakiejkolwiek formy zagrożenia: śmiertelnej choroby, poczucia inności czy zła. Po prostu. A jak do tematu podszedł specjalista od kina grozy, John Carpenter?

wampiry12

Sama historia jest prosta niczym konstrukcja cepa. Mamy ekipę prawdziwych gierojów pod wodzą Jacka Crowa. Są specjalnie wyszkolonymi twardzielami, który mają jeden cel i jeden cel mają: zabić wampiry. Ale żadnym tam krzyżem czy czosnkiem, ale osikowym kołkiem oraz światłem słońca. Przy okazji korzystając z włóczni, kuszy oraz spluw, wspierani przez Watykan. Tym razem jednak trafiła kosa na kamień, bo po kolejnej akcji niemal cała ekipa Jacka zostaje wyrżnięta przez jednego, potężnego skurczybyka zwanego Valek. Gość jest nie do zatrzymania, a poza Crowem rzeź przeżył Montoya oraz ukąszona przez wampira prostytutka Katrina.

wampiry22

Opis bardziej zapowiada film akcji niż stricte horror i poniekąd „Łowcy wampirów” czy „Wampiry” (jak pierwotny tytuł nosił ten film) są filmem skupionym na strzelaninach, westernowo wyglądających krajobrazach oraz bardzo przewidywalnej fabule. O ile sam początek ma całkiem niezły klimat oraz spokojnie buduje atmosferę, to dalsza część zaczyna się sypać. Od razu wiadomo kto wspiera głównego złego, który jest kompletnie nudnym, pozbawionym charyzmy oraz głębszej motywacji (poza panowaniem nad światem, ale musi być odporny na światło), wiadomo kto zdradzi ekipę i potrzebny jest też protagonista do odprawionego rytuału. Cała fabuła to jedna wielka bzdura, idąca po sznureczku, gdzie nawet wątek romansowy między Montoyą a Katriną jest tak nudny, że chciało mi się spać.

wampiry32

Czy w ogóle jest coś dobrego w tym filmie? O dziwo tak. Mogą się podobać naprawdę ładne zdjęcia, pełne krajobrazów rodem z westernu, gitarowo-bluesowa muzyka budująca klimat, początek filmu czy sceny powstania wampirów z ziemi. No i jeszcze jest świetny, wyluzowany James Woods w roli Crowa, któremu bliżej do Snake’a Plisskena niż Van Helsinga. Bezczelny, pyskaty, nie bawiący się w półśrodki przykuwa uwagę. Reszta albo zostaje zmarnowana (Maximillian Schell, Mark Boone Junior), albo nie radzi sobie wcale (Daniel Baldwin jako Montoya jest strasznie nijaki oraz Thomas Ian Griffith jako Valek, który wygląda odpowiednio, lecz pozbawiony charyzmy).

„Łowcy wampirów” były pierwszym obejrzanym filmem Carpentera przeze mnie, ale z perspektywy doświadczenia staje się coraz większym rozczarowaniem. Intryga staje się kompletnie nudna i pozbawiona napięcia, wygląda to bardzo tanio (chociaż nie brakuje stylu), a napięcie rozproszyło się w siną dal. Po obejrzeniu film należy zakopać i (na wszelki wypadek) spalić, by przestał się kręcić po okolicy.

3/10

Radosław Ostrowski

Twin Peaks: Ogniu krocz ze mną

Wszyscy pamiętamy wypadki z „Miasteczka Twin Peaks”, jednak David Lynch troszkę poczuł niedosyt i postanowił opowiedzieć o wydarzeniach sprzed znalezienia zwłok Laury Palmer. Jednak wszystko zaczęło się rok wcześniej od morderstwa Teresy Palmer. Śledztwo prowadzili agenci FBI Chester Desmond i Sam Stanley. Po odwiezieniu ciała Banks, Desmond sprawdza pewien trop, a wszelki ślad po nim znika. Wtedy dochodzenie przejmuje Dale Cooper, który przeczuwa, że zabójca powróci. Rok później pojawiamy się w samym miasteczku, gdzie widzimy Laurę Palmer i obserwujemy ostatni tydzień jej życia.

twin_peaks1

Dla wielu fanów serialu film zrobiony przez Davida Lyncha uważany jest za zbrodnię, zbezczeszczenie legendy oraz zarzucano brak tej tajemniczej aury znanej z serialu. Dostajemy w zamian bardzo „lynchowski” tytuł, który (może za bardzo) dopowiada całą historię, niejako uzupełniając pewne fakty znane z serialu (większość z nich przedstawiono w pilocie). Jest mrok, tajemnica, oniryczny klimat oraz zagadka, która jest piętrowa. Dziwaczne zjawiska są tutaj na porządku (nagłe pojawienie się zaginionego agenta Philipa Jeffriesa), wizje spowodowane narkotykami lub obłąkanym umysłem wprowadzają masę zamieszania i dla osób nie znających „Miasteczka” może wywołać chaos. Dziwaczne, niebieskie światło, karzeł mówiący jakby wspak, tajemnicza Chata – te wszystkie miejsca odwiedzimy. Ale nie pojawią się tutaj wszystkie postacie z tego świata, tylko te skupione wokół Laury (jej przyjaciółka Donna, jej kochankowie Bobby i James, ojciec Leland). Sama intryga dość szybko zostaje rozwiązana, ale i tak z napięciem czekałem na finał trzymający za gardło (morderstwo pokazano za pomocą szybkiego montażu i gry światłem).

twin_peaks2

Więcej czasu poświęcono Laurze, a grająca ją Sheryl Lee w pełni to wykorzystała. Nie jest to ani ulubienica szkoły ani demon, tylko prześladowana osoba, która by wyrwać się z kręgu piekła ucieka w seks, narkotyki i obłęd. Mieszanka niewinności, szaleństwa i drapieżności – postać bardziej złożona niż się to wydaje, co już było widać w serialu, gdzie pojawiała się w epizodzie. Nie zawodzi też Ray Wise w legendarnej już roli Lelanda. Z nowych postaci nie sposób nie zauważyć świetnego Chrisa Isaaka (agent Chester Desmond) i Kiefera Sutherlanda (trochę niedoświadczony agent Stanley) oraz pojawiający się na krótko Harry Dean Stanton (Carl Rodd – cieć pilnujący kempingów) i David Bowie (Jeffries).

twin_peaks3

Lynch stworzył dziwaczną mieszankę, która broni się charakterystycznym stylem (do tego jeszcze kapitalna muzyka Badalamentiego), stanowiąc swego rodzaju suplement serialu, choć większość widzów ma odmienne zdanie. Jeśli jesteście gotowi powrócić, to wjedźcie do miasteczka, gdzie dają cholernie dobra kawę oraz placek z jagodami. Nie wszyscy jednak przeżyją to spotkanie.

8/10

Radosław Ostrowski