Berberian Sound Studio

Lata 70. Do włoskiego Berberian Sound Studio trafia brytyjski dźwiękowiec Gilderoy, który ma zgrać dźwięk do horroru klasy B producenta Santiniego. Produkcja nie jest wcale prosta, gdyż aktorki grymaszą, producent mocno naciska, a samo miejsce jest bardzo tajemnicze.

berberian_sound_studio1

Brytyjski reżyser Peter Strickland postanowił zrobić dość nietypowy film grozy. Ponieważ samego straszenia tutaj jest niewiele, a twórcy skupiają się bardziej na zbudowaniu specyficznego klimatu i nastroju. Praca przy horrorze (a dokładnie przy włoskim giallo) może wywołać niezadowolenie, jednak najzabawniejsze jest to, że samych scen z tego filmu nie zobaczycie. Samotny facet, który nie zna języka włoskiego, w obcym miejscu, gdzie trudno zrozumieć panujące tam reguły – bardziej jest więzieniem, z którego nie ma szansy ucieczki. Strickland wizualnie garściami bierze z giallo (czarne rękawiczki, których używa operator w tego typu produkcjach dokonywały morderstw, zbliżenia na oczy – dokładnie na gałki), by zbudować studiom samotności oraz szaleństwa, co było mocna stroną Romana Polańskiego. Twórca wodzi tropy, stawia na niedopowiedzenia oraz dziwaczne sceny (kręcone ujęcia filmu, gdzie wcześniej poznajemy i słyszymy treść – parę razy was to wystraszy), które wprowadzają w zamęt i dają duże pole do interpretacji. I ten specyficzny klimat trafi do raczej wąskiego grona odbiorców.

berberian_sound_studio2

Ta cała opowiastka by się nie udała, gdyby nie bardzo wyciszona kreacja Toby’ego Jonesa. Gilderoy to w jego wykonaniu cichy i spokojny facet, który zna się na swojej pracy i jest uznawany za artystę. Jednak mężczyzna zaczyna nie wytrzymywać tej pracy i próbuje się buntować. Równie brawurowo zbudowali swoje role Cosimo Fusco (reżyser Francesco) oraz Antonio Mancini (producent Santini), którzy zawłaszczają film swoją obecnością.

berberian_sound_studio3

Intrygujące i pomysłowe kino, które jednak dla wielu może być zbyt hermetyczne. Niemniej fani nieszablonowego kina z duszą, powinni poczuć się jak w domu. Ale ostrzegam – to nie będzie łatwa i przyjemna droga.

7/10

Radosław Ostrowski