Kolejna polska produkcja w realiach II wojny światowej? – takie pytanie zakłębiło się w mojej głowie i pewnie nie tylko. Bo to tło historyczne było wałkowane i przedstawiane w setkach, jeśli nie tysiącach produkcji. A teraz mamy kolejną opowieść, ale tym razem dotyczącej tych, co trafili w ręce Sowietów na początku 1939 roku (niczym w „Katyniu”). Jak sobie z tym radzi „Pojedynek”?

Bohaterem nowego filmu Łukasza Palkowskiego jest Karol Grabowski (Jakub Gierszał) – młody porucznik, schwytany przez Sowietów. Razem z innymi oficerami trafia do dawnego klasztoru, pełniącego rolę obozu jenieckiego. Tam przykuwa uwagę pełniącego rolę komendanta, majora NKWD Wasilija Zarubina (Aiden Gillen). Jego zadaniem jest indoktrynacja oraz przekonanie oficerów do przejścia na swoją stronę. Tym bardziej, że większość z nich to inteligencja, zaś Grabowski jest cenionym i znanym pianistą.

Palkowski zaczyna mocnym uderzeniem, czyli ucieczką Grabowskiego przed atakiem lotniczym (w sporej części nakręcona na jednym ujęciu) i to mnie złapało. Ale esencją tutaj jest pobyt w obozie jenieckim, gdzie pozornie niewiele się dzieje, a całość oparta jest głównie na dialogach. Wszystko w celu przekabacenia Polaków, by stali się obywatelami nowego porządku. Co miałoby ogromny wydźwięk propagandowy i obie strony wydają się być tego świadome. Stąd mamy próby manipulacji (groźby śmierci wobec rodziny, przechwytywanie korespondencji) i przemoc, co przez większość czasu działa. Jest też nawet odrobina akcji w postaci próby ucieczki, ale w większości to znajoma opowieść obozowa. Prowadzona bardzo powoli, w szaro-burych kolorach, niepozbawiona odrobiny humoru (ironizujący Sztein w wykonaniu Wojciecha Mecwaldowskiego kradnie ekran), jednak angażująca i z poczuciem nieubłagalnie uciekającego czasu.

To, co jest najmocniejsze jest opisane w słownej grze między Grabowskim a Zarubinem i jest to zasługa świetnie zagranych ról. Jakub Gierszał oraz Aiden Gillan tworzą bardzo mocne postacie. Pierwszy od początku działa jako pełen sprytu (przed schwytaniem niszczy swoją książeczkę wojskową), skupiony na ucieczce i trzymający dystans wokół „swoich”, bardzo podejrzliwy, mocno trzymając swoje myśli. Z kolei Gillan operujący angielskim, rosyjskim i francuskim językiem (a także polskim „Na zdrowie”) bardzo płynnie, zachowując opanowanie oraz spokój, mówiąc bardzo delikatnym głosem jest równie wyrazisty. Reszta obsady też wypada solidnie: poza w/w wspomnianym Mecwaldowskim nie zawodzi porządny Antoni Pawlicki (Antoni Tucholski), niezły Mateusz Kościukiewicz (narwany Artymowski), świetny Grisza Gorobuczuk (syn Zarubina) oraz mocny epizod Tomasza Kota (Ławrentij Beria).

Czy są tutaj wady? W zasadzie dla mnie trzy, które wywołują pewne niejasności. Po pierwsze, jakim cudem w obozie jenieckim trafia kobieta (przykuwająca uwagę Julia Pietrucha), wokół samych mężczyzn? Drugi dotyczy ucieczki Grabowskiego, który – kompletnie nagi – jest przemycony w beczce pełnej łajna. A w następnym ujęciu po wyjściu z niej jest kompletnie ubrany. Tylko skąd pojawiły się te ciuchy? Coś tu zostało wycięte przy montażu albo zapomniano nakręcić. Po trzecie, jakim cudem nikt z jeńców nie rozpoznaje Grabowskiego do momentu, kiedy nie zostaje zmuszony do publicznego zagrania na fortepianie? Mógłbym to wyjaśnić ignorancją oraz skupieniem się na sobie, ale to nie do końca jest dla mnie jasne.

„Pojedynek” to jeden z lepszych dramatów wojennych w ostatnich latach oraz powrót Palkowskiego do kina po latach tworzenia seriali na podstawie powieści Remigiusza Mroza. Zgrabnie nakręcony i napisany, z mocnym zakończeniem wywołującym ciszę, która zostaje bardzo długo. W czasach, kiedy Rosja znowu zaczyna szaleć i siać dezinformację, takie ostrzeżenie pozostaje aktualne oraz warte przypomnienia.
7/10
Radosław Ostrowski






































