Klangor

Klangor to odgłos wydawany przez żurawie, będący zapowiedzią wiosny. To także tytuł serialu kryminalnego Canal+, którego scenariusz powstał podczas organizowanych przez stację warsztatów scenariuszowych. Napisał go debiutant Kacper Wysocki, a realizacją zajął się znany w latach 90. autor zdjęć oraz nabierający coraz większego doświadczenia reżyser Łukasz Kośmicki. I kolejny raz się okazuje, że opowieści z kryminalnym tłem wychodzą nam na małym ekranie zadziwiająco dobrze.

klangor1

Akcja tym razem osadzona jest w Świnoujściu, zaś głównym bohaterem nie jest policjant ani prywatny detektyw, tylko… psycholog więzienny Rafał Wejmar. Mieszka w domu razem z dwoma nastoletnimi córkami (Hania i Gabrysia) oraz psami, żona pracuje w Reichu, gdzie co jakiś czas ją odwiedza. Najczęściej z córkami, jednak w ten weekend ostatecznie dzieje się inaczej. Dziewczyny zostają w domu (a dokładnie Gabi, bo Hania idzie na imprezę) i to uruchamia lawinę wydarzeń. Najpierw ucieka jeden z więźniów (psychicznie chory Emil Knapik), w samym więzieniu prowadzone jest dochodzenie w sprawie handlu dopalaczami, a Gabrysia znika bez śladu. Mało problemów? To jeszcze jej chłopak zostaje wyłowiony z rzeki z poderżniętym gardłem. Rafał nie decyduje się tego ostatniego faktu zgłosić na policję, czego reszta domowników nie rozumie.

klangor2

Jeśli do czegoś można porównać „Klangora”, to do skandynawskich kryminałów, lawirując między śledztwem a wątkiem obyczajowym. Można czasem odnieść wrażenie, że to drugie dominuje przez większość seansu. Czy to jednak jest wada? Dla mnie nie, bo ta historia o rodzinie, gdzie niejako każdy żyje swoim życiem, a relacje są bardzo luźne. W końcu dochodzi do wykolejenia, które albo doprowadzi do ostatecznego rozpadu, albo wzmocni ją. Serial ma dość powolne tempo, ale pomaga ono bliżej postać każdą z kluczowych postaci dla historii. A tych jest sporo (Wejmarowie, bracia Ryszka, Knapik, komisarz Schulz) i nikt nie jest tutaj wciśnięty na siłę. Kośmicki bardziej się skupia na pokazaniu jaki ferment wywołują te wydarzenia na rodzinę, przez co angażuje emocjonalnie w większym stopniu niż bym się spodziewał. Zagadka kryminalna, mimo iż 1-2 rzeczy się domyśliłem, też parę razy zaskakiwała i wprowadziła parę razy w pole. I w przeciwieństwie do wielu seriali kryminalnych z naszego podwórka, trzyma w napięciu do samego końca, bez popadania w śmieszność, przerysowanie i nie wywalające się na ten swój ryj.

klangor3

Wszystko to spotęgowane jest bardzo mrocznym klimatem. I nie chodzi mi o nocne ujęcia, ale absolutnie znakomite zdjęcia Witolda Płóciennika. Niemal wyprane z kolorów (poza żółtą kurtką bohatera) budują aurę tajemnicy, nawet statyczne ujęcia są statyczne tylko z nazwy, zaś masa kadrów jest zrobiona jakby z perspektywy podglądacza. Czy to przez płot, przez okna wywołują poczucie zagrożenia albo mogącego nastąpić wybuchu. W wielu takich ujęciach muzyka wchodzi na pierwszy plan, zagłuszając wszystkie inne dźwięki, a my widzimy tylko reakcje na znane już nam informacje. Co jest bardzo sprytnym zabiegiem i pozwala uniknąć powtórzeń – bardzo odświeżające doświadczenie.

klangor4

W zasadzie jedyną rzeczą, do jakiej można się przyczepić to fakt, że postacie kobiece wydają się dość jednowymiarowe, a ich obecność ogranicza się do odczuwania bólu i cierpienia. Tutaj można było je lepiej rozpisać, ale to wymagałoby innej perspektywy. Można jeszcze zauważyć, że finał troszkę przyspiesza akcję, zaś kilka wątków pozostaje otwartych, ale to już jest czepianie się na siłę. Nie psuje to bardzo pozytywnego wrażenia. Aczkolwiek niektóre dialogi brzmią dość niewyraźnie i parę razy musiałem cofać, by zrozumieć kilka słów.

klangor5

Także pod względem aktorskim. Kolejny raz klasę potwierdza Arkadiusz Jakubik w roli Rafała Wejmara, który ma tutaj kilka oblicz. Potrafi być zarówno empatyczny, jak i wściekłym desperatem zdolnym do wszystkiego, by odnaleźć swoją córkę. Balans między mrokiem a światłem w nim oraz pewnie znieczulenie wynikające z pracy pokazują bardzo złożony portret psychologiczny, bez popadania w fałsz. Równie skomplikowany jest absolutnie rewelacyjny Piotr Witkowski jako Krzysztof Ryszka, którego życie (prywatne i zawodowe) to jeden wielki chaos, który kompletnie wymknął się spod kontroli. To postać bardzo fascynująca, która z każdym odcinkiem jest coraz ciekawsza i najbardziej było mi jej żal. Sporymi niespodziankami byli Wojciech Mecwaldowski (Piotr Ryszka) oraz Konrad Eleryk (Emil Knapik) – pierwszy mocno wychodzi z szufladki aktora komediowego, pokazując kompletnie nieznane oblicze, drugi bez popadnięcia w karykaturę pokazuje psychicznego więźnia, wywołując na przemian współczucie i zgrozę. Złego słowa nie jestem w stanie powiedzieć o młodej obsadzie, która wypada co najmniej dobrze (szczególnie Katarzyna Gałązka jako wycofana Hania). Nawet Maciej Musiał (Ariel) nie wywoływał irytacji, co samo w sobie jest sporym osiągnięciem.

klangor6

Nie jestem zdziwiony zachwytami nad „Klangorem”, bo to bardzo dobrze napisany i wyreżyserowany 8-odcinkowy serial. Duet Kośmicki/Wysocki trzyma wszystko w ryzach, wciąga do ostatnich scen, a nawet bardziej brutalne, szokujące momenty wydają się być na miejscu. Fantastycznie zagrany oraz wykonany tytuł, który znajome schematy ogrywa w mniej oczywisty sposób. Nie mogę doczekać się kolejny produkcji sygnowanych przez obydwu panów.

8/10

Radosław Ostrowski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s