Stąd do wieczności

Rok 1941, Hawaje. Jeszcze Amerykanie nie uczestniczą w wojnie. Do jednostki zgłasza się szeregowy Robert Prewitt. Mężczyzna kiedyś był dobrym bokserem i dowódca jednostki chce go zmusić do udziału w turnieju bokserskim. Mężczyzna się nie zgadza i dlatego jest szykanowany przez resztę kompanii.

wiecznosc2

Fred Zinnemann najbardziej znany jest głównie dzięki westernowi „W samo południe” czy thrillerowi „Dzień szakala”, jednak adaptacja powieści Jamesa Jonesa przyniosła mu rozgłos i sławę. Tutaj jednak mamy mieszankę melodramatu, dramat i filmu wojennego (choć sama wojna pojawia się dopiero pod koniec). To też pierwsza produkcja dość negatywnie pokazująca wojsko – miejsce, gdzie niepokornych próbuje się złamać na kilka sposób – kary, dyżury poza kolejnością, prace w kuchni, rzadkie wydawanie przepustek. „Tu nie liczy się jednostka. To jest gra zespołowa. Jednak nawet w tym świecie obowiązuje dyscyplina, regulamin, a nawet coś, co można nazwać przyjaźnią. A jeśli pojawi się kobieta? Cóż, wtedy robi się trudniej, a miejsca na miłość po prostu nie ma, jest z góry skazana na przegraną. Naprawdę gorzki film, ale mimo upływu lat nadal poruszający. Realizacja robi wrażenie, od pracy kamery, wyrazistych bohaterów przez trochę melodramatyczną muzykę aż po bardzo dobre dialogi. Wyszedł z tego elegancki, ale gorzki film.

wiecznosc1

W dodatku całość zagrana jest na naprawdę wysokim poziomie. Montgomery Clift jako niepokorny szeregowy jest po prostu znakomity. Ten facet próbuje być wierny swoim zasadom, co nie podoba się jego kolegom oraz dowódcy. Silny charakter, który mimo wszystkiego jest lojalny wobec armii. Drugą taką silną postacią jest sierżant Warden (świetny Burt Lancaster), który tak naprawdę trzyma wszystko w garści i sprawia wrażenie obojętnego faceta, nie pozwala sobie na emocje i gardzi oficerami. Ale kiedy wplątuje się w romans z żoną dowódcy, wszystko się komplikuje. No i trzeci do pary, czyli szeregowy Maggio (Frank Sinatra) – dowcipny, lekko szarmancki luzak jako jedyny wspierający Previtta. Wnosi on odrobinkę humoru, choć cierpkiego. No i jeszcze są dwie panie: Deborah Kerr (znudzona Karen Holmes) oraz Donna Reed (Alma „Lorene” Burke – marząca o wyrwaniu się dziewczyna z klubu) – obie piękne i pełnokrwiste.

Zinnemann pozostał w formie, tworząc jeden z najbardziej poruszających filmów w historii kina. Bardzo życiowe to dzieło.

8,5/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski

Dr Strangelove, czyli jak przestalem się martwić i pokochalem bombę

Trwa zimna wojna. W jednej z amerykańskich baz lotniczych rozlegają się syreny alarmowe. Dowódca bazy generał Jack Ripper wydał rozkaz nuklearnego ataku lotniczego na Związek Radziecki, wyłączył wszystkie linie telefoniczne i nie ma z nim kontaktu. Podczas gdy jego zastępca, kapitan Lionel Mandrake z RAF-u próbuje go nakłonić do podania kodu odwołującego (nikt poza nim go nie zna), w Pentagonie zbiera się sztab kryzysowy, próbujący nie dopuścić do atomowej zagłady ludzkości.

dr_strangelove1

Stanley Kubrick po „Ścieżkach chwały” wraca do armii i absurdu wojennego, ale tym razem nie jesteśmy we francuskiej armii czasów I wojny światowej, lecz w czasach napięcia między Waszyngtonem i Moskwą. Czasach, kiedy toczył się między tymi krajami militarny i technologiczny wyścig zbrojeń, a obie strony nie ufały sobie za bardzo (ale to ostatnie podobno się zmieniły i razem dobrze ze sobą współpracują). Ta psychoza strachu i wrogość najbardziej widoczna jest w wywodach wojskowych, którzy wierzą, że wszelkie problemy ludzkości rozwiązuje się 40 megatonami. Ta wizja zagłady może się wydawać dzisiaj bardzo archaiczna, ale dzisiaj wywołuje to jeszcze większe przerażenie. Obierając to w strój czarnej komedii, pełnej groteski i absurdalności, choć dla mnie humor jest zbyt absurdalny. Zdarzają się jednak małe perełki (np. ekwipunek dla żołnierzy, zawierający m.in. środki nasenne, zminiaturyzowany słownik z Biblią oraz… szminkę, prezerwatywę i rajstopy – po co to? Nie pytajcie czy zrzucenie bomby atomowej z dowódcą samolotu, który bawi się w rodeo), ale to tylko potęguje strach. Niemniej nie trafił do mnie za bardzo ten humor.

dr_strangelove2

Ale za to doceniam obsadę, która robi wszystko, by wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. Tutaj bezdyskusyjnie bryluje jeden człowiek – Peter Sellers, który tutaj gra aż trzy różna postacie, a każda jest tak inna jak to tylko możliwe. Kapitan Mandrake jest jedynym rozsądnym człowiekiem zdającym sobie sprawę z czym mamy tu do czynienia, prezydent Muffley zachowuje do samego końca spokój, zaś dr Strangelove to ekscentryczny naukowiec, były doradca Hitlera. W każdym z wcieleń Sellers wypada wiarygodnie, m.in. dzięki świetnemu posługiwaniu się głosem. Poza nim wyróżniają się będący w wysokiej formie George C. Scott (generał Buck Turgidson – szarżujący ostro i dążący do konfrontacji), Sterling Hayden (generał Ripper – mający obsesję na punkcie Ruskich) oraz Slim Pickers (major „King” Kong – dowódca bombowca, typowy redneck).

dr_strangelove3

„Dr Strangelove” bardziej przeraża niż śmieszy i pozostaje ostrzeżeniem przed zastosowaniem broni nuklearnej, gdyż jej skutkiem mogło być życie w kopalni przez najbliższe… 100 lat. Nie wesoła perspektywa.

6/10

Radosław Ostrowski

Ścieżki chwały

Rok 1916, front francuski. Żołnierze generała Mireau otrzymują zadanie zdobycia i utrzymanie wzgórza Ant. Rozkaz ma wykonać regiment pułkownika Daxa. Jednak żołnierze zostają przygwożdżeni, a Dax decyduje się na odwrót. Generał chce zebrać sąd wojenny i znaleźć kozłów ofiarnych, by zwalić na nich odpowiedzialność za porażkę. Pada na trzech żołnierzy, których obrony podejmuje się pułkownik Dax – adwokat w cywilu.

sciezki_chwaly1

Stanley Kubrick tym filmem przykuł uwagę całego świata. Przenosząc się w realia I wojny światowej reżyser pokazuje bezsens wojny jako takiej, gdzie najważniejszą rzeczą jest posłuszeństwo, nawet jeśli ceną będzie śmierć. Zdrowy rozsądek się tu nie liczy, a nie wykonanie rozkazu, nawet tak absurdalnego jak ostrzał swoich własnych ludzi, może być uznany za brak patriotyzmu. Dowódcy (dokładnie generalicja) nie interesuje się losami jednostek, woli od tego bycie na salonach i zamiatanie pewnych spraw pod dywan (postać kapitana Rigeta nadużywającego alkoholu). Nie jest to stricte wojenny film, bo jest tylko jedna scena batalistyczna (atak na wzgórze) i jest to bardziej antywojenne kino zrobione w dość krótkiej formie (półtorej godziny). Można się tu przyczepić dość prostego podziału na dobrych i złych, nie mniej całość ogląda się bardzo dobrze, m.in. dzięki świetnym zdjęciom (scena ataku na wzgórze czy egzekucji). Kubrick nadal ma siłę, choć wiele dekad powstaną takie klasyki jak „Czas Apokalipsy”, „Pluton” czy „Full Metal Jacket” o wojnie w Wietnamie, które działają mocniej.

sciezki_chwaly2

Także aktorsko film prezentuje się na wysokim poziomie. Kirk Douglas w roli pułkownika Daxa tworzy portret idealisty, który wierzy w idee humanizmu i jednocześnie nie jest pozbawiony racjonalnego myślenia jak jego oponenci (mocny George Macready jako generał Mireau).

Kubrick tym filmem wszedł na salony i w pamięci wielu kinomanów, choć sam tytuł jest lekko zapomniany. Niemniej jest to bardzo poruszające kino antywojenne.

8/10

Radosław Ostrowski

Hemingway i Gellhorn

Biografie mają to do siebie, że powinny pokazywać niezwykłych ludzi, którzy wyróżniają się z tłumu. Na pewno kimś takim był Ernest Hemingway – pisarz, laureat Literackiej Nagrody Nobla, uważany za najbardziej męskiego faceta. Jednak tak naprawdę ten film nie skupia się na jego dorobku, ale na jego relacji z Marthą Gellhorn – początkującą dziennikarką, która zresztą opowiada całą historię. Oboje poznali się w barze w latach 30. i potem ruszyli do Hiszpanii, w której trwała wojna domowa.

hemingway1

Reżyser Philip Kaufman nakręcił dla telewizji HBO wręcz epicki film (dwie i pół godziny), w którym materiały archiwalne przeplatają się z filmowanymi wydarzeniami (taśma czarno-biała wtedy przechodzi na kolorową i odwrotnie) – nie brakuje scen batalistycznych, pokazania okrucieństwa wojny i to na wielu obszarach (Hiszpania, Finlandia, Chiny, Niemcy), a jednocześnie pokazał też starcie dwóch osobowości, z których jedno było zależne od drugiej i gdzie fascynacja została zastąpiona wojną wewnętrzną i zazdrością. A wszystko to zrobione w sposób naprawdę wnikliwy, z bogatym drugim planem oraz bardzo sprawnie opowiedziane. Robi to naprawdę wielkie wrażenie.

hemingway2

Jednak tak naprawdę ten film nie byłby jeszcze tak bardzo udany, gdyby nie znakomita gra aktorska. Na pierwszym planie błyszczą Clive Owen i Nicole Kidman. On jest przede wszystkim macho, który bez alkoholu i adrenaliny nie jest w stanie żyć, ale jednocześnie jest egoistą, skupiający uwagę na sobie. Ona z młodej i naiwnej idealistki zmienia się w silną osobowość, nie pozostającą obojętną na losy świata. Te dwie postacie przykuwają uwagę najbardziej, choć drugi plan jest tutaj tak przebogaty, że nie jestem w stanie wszystkich wymienić. Mi najbardziej w pamięci zapadli David Strathairn (John Dos Passos – przyjaciel), Tony Shalhoub (śliski Kolcow), Santiago Cabrera (fotograf Robert Capa) oraz epizody Roberta Duvalla (generał Własow) i perkusisty Metalliki Larsa Ulricha (reżyser Ivens).

hemingway3

HBO po raz kolejny pokazało klasę, tworząc znakomity film dla telewizji, który jest pasjonujący i wciągający jak diabli. Chyba nie muszę mówić, że powinniście go obejrzeć?

8/10

Radosław Ostrowski

Michael Collins

Przez 700 lat Irlandia była podporządkowana Wielkiej Brytanii. Ale w 1916 roku po nieudanym powstaniu, rząd zostaje aresztowany i jednemu człowiekowi udaje się zwiać – odpowiedzialnemu za wywiad Michaelowi Collinsowi. Ten człowiek zorganizował tajny związek, którego celem była walka z Brytyjczykami zwana IRA. Jednak kiedy zostaje zawarty pokój, to wtedy rozpętuje się piekło. I o tym opowiada film Neila Jordana, który obok Jima Sheridana jest najbardziej znanym irlandzkim reżyserem.

Ale jeśli ktoś z was spodziewa się suchych faktów i wierności historycznej, to będzie bardzo rozczarowany. To bardzo romantyczna laurka, aczkolwiek nie zabrakło tutaj surowości i realizmu w przedstawieniu tła – wojny, gdzie obowiązują twarde reguły i prawo silniejszego. Brytyjczycy są brutalni i nie wahają strzelać do cywilów (scena na stadionie). Mimo tego, cała ta historia jest opowiedziana w bardzo przekonujący sposób i pozwala skupić się na wydarzeniach – walce z okupantem i wojnie domowej, gdzie dochodzi do walk zwolenników i przeciwników traktatu. Najgorsze jest to, że obie strony mają swoje racje i dawni sojusznicy walczą ze sobą. Bohaterowie są wyraziści, sceny akcji i walk zrobione z precyzją i bez żadnych ozdobników, co jest zasługą zarówno świetnych zdjęć Chrisa Mengesa oraz montażu. Jordan czasami ubarwia historię, ale ogląda się to znakomicie (choć wątek miłosny wydaje się odrobinę zbędny). Przez pierwszą połowę mamy walkę i akcje niemal z kina sensacyjnego (walki, egzekucje, działania wywiadowcze), potem mamy wyciszenie i politykę, aż w końcu powrót do walki – bratobójczej, bezsensownej i brutalnej.

collins1

W dodatku całość jest bardzo przekonująco zagrana. Reżyser skupia się na Collinsie, którego fantastycznie zagrał inny znany Irlandzyk, Liam Neeson. Dzięki niemu widzimy Collinsa zarówno jako silnego, charyzmatycznego przywódcę, specjalistę od rozróby i walki, a jednocześnie udaje się pokazać w nim człowieka, który potem chce utrzymać pokój i wierzy, że jeszcze można potem zawalczyć i uzyskać więcej. Jego późniejszymi antagonistami są prezydent de Valera oraz dawny kumpel Harry Bolland (obaj świetnie zagrani przez Alana Rickmana i Aidana Quinna), z którymi łączyła bardzo silna przyjaźń i obaj stali się wrogami. Całkiem nieźle wypadała Julia Roberta (Kitty, ukochana Harry’ego), za to na drugim planie najbardziej wybija się Stephen Rea w roli Ned Broya – podwójnego agenta działającego dla wywiadu i Collinsa oraz Ian Hart jako Joe.

collins2

Mimo pewnego podkoloryzowania film Jordana jest bardzo dobrym kinem, które angażuje i przedstawia bardzo ciekawą historię, która angażuje, wciąga i skłania do myślenia. Naprawdę znakomite kino z wysokiej półki.

8/10

Radosław Ostrowski

Wybór Zofii

Jest rok 1947. Młody pisarz Stingo przybywa do Nowego Jorku, by wynająć pokój i tam napisać swoją powieść. Jednak już na miejscu jest świadkiem kłótni między sąsiadami z góry – Nathanem i Zofią. Po pewnym czasie zaprzyjaźnia się z nimi i powoli odkrywa tajemnice ich obojga i nie są to łatwe sprawy.

wybor_zofii1

Kiedy wydano powieść Williama Styrona, wywołała ona wielki szum i przeniesienie jej na ekran było tylko kwestią czasu. Zadania adaptacji podjął się Alan J. Pakula – bardzo uznany i ceniony reżyser odpowiedzialny m.in. za „Wszystkich ludzi prezydenta”. Choć gatunkowo jest to melodramat, to siła rażenia i emocji jest równie mocna, a nawet silniejsza od wspomnianego wcześniej thrillera. Bo jest to opowieść o pozornie szczęśliwej i sympatycznej parze widzianej z perspektywy młodego i wchodzącego w życie pisarza, który staje się ich przyjacielem i powiernikiem. Ale nad nimi ciążą pewne tajemnice i lęki, które przyciągają i odpychają ich od siebie. A w to wszystko zostaje wpleciona wojenna historia Zofii (nakręcono w mocno stonowanej kolorystyce kontrastującej z barwnymi ujęciami Nowego Jorku lat 40.), która naznaczyła ją piętnem, a jej tytułowy wybór odmienił ją na zawsze. Wszystko to jest opowiedziane tak pewnie, że emocje są wręcz namacalne i odczuwalne. W dodatku wiernie odtwarzając realia lat 40., z bardzo mocnym scenariuszem, delikatną muzyką Marvina Hamlischa oraz bardzo poruszającym finałem. Więcej treści nie zdradzę, ale wspomnę, że część wydarzeń toczy się w Polsce (którą udawała Jugosławia).

wybor_zofii2

Jednak ten film nawet w połowie nie byłby tak mocny, gdyby nie aktorstwo z najwyższej półki i w tym określeniu nie ma żadnej przesady. Wybornie wypadł Kevin Kline jako Nathan – czarujący, elegancki przystojniak, który ma obsesję na punkcie Holocaustu i potrafi w jednej chwili eksplodować, stracić panowanie nad sobą i wszystko to wypadło znakomicie, choć był to debiut Kline’a. Drugim zaskoczeniem był Peter MacNichol. Aktor ten kojarzony głównie z ról komediowych (m.in. „Jaś Fasola: Nadciąga totalny kataklizm” czy „Ally McBeal”), pokazuje się tutaj z zupełniej innej strony jako zagubiony, młody człowiek pełen empatii, zafascynowany swoimi sąsiadami. No i w końcu ona – Meryl Streep w bardzo wymagającej roli Zofii – kobiety z jednej strony pięknej, inteligentnej, ale w środku ukrywającej bardzo mocną traumę (w scenach wojennych bardzo dobrze mówiła po niemiecku i po polsku, co jest naprawdę wielkim wyczynem).

wybor_zofii3

Można się nie zgodzić, ale moim skromnym zdaniem Pakula nakręcił swój najlepszy film w całej swojej karierze. Mocny, poruszający głęboko i który po obejrzeniu zostaje w pamięci na długo. To jeden z tych filmów, który zwyczajnie mówiąc przeżywa się. Rewelacja.

9/10 + znak jakości

Radosław Ostrowski


Obława

Rok 1945. Kapral Wydra jest żołnierzem partyzanckiego oddziału porucznika Maka, który ukrywa się gdzieś w lesie. Kapral dostaje zadanie zlikwidowania niejakiego Kondolewicza – młynarza, który jest kapusiem. To proste zadanie będzie początkiem sprawy, w którą zostaną wplątane 4 osoby.

oblawa1

Moja miłość do polskiego kina była wielokrotnie wystawiana na próbę. Bo potencjał był niewykorzystywany, budżet za tani, nuda panie i prawie ciągle te same twarze. Z tego co powstaje w naszym kraju, w ciągu roku tych ciekawych i udanych propozycji, można policzyć na palcach jednej ręki. I do tego grona dodałbym nowy film Marcina Krzyształowicza (polski film można też poznać po trudnym do wymówienia nazwisku reżysera), który po paru latach przerwy i dwóch zapomnianych produkcjach, serwuje nam film o wojnie. Żeby jednak przyciągnąć naszą uwagę, chronologia zostaje załamana, co daje bardzo ciekawy efekt, a każda z poprzednich scen nadaje nowe znaczenie i rzuca inne światło na bohaterów. Bo niby wydaje się, że wiemy o nich wszystko – egzekutor, konfident, jego żona i sanitariuszka. Jednak im dalej w las, tym więcej dostrzega się szarości, a jedyni źli to Niemcy. Wszystko to znakomicie sfotografowane (realistyczne i wyprane z kolorów ujęcia Arkadiusza Tomiaka) i zmontowane, ale znów dźwiękowcy się nie popisali, bo dialogi (z tego, co wychwyciłem) były naprawdę dobre. No i o patosie czy patriotyzmie zapomnijcie – tu żołnierze klną, chcą zabijać i wszyscy są zmęczeni (tak jak dowódca).

oblawa3

A co do aktorów? Jak opisać te postacie, by nie zdradzić zbyt wiele o nich? Po raz kolejny klasę pokazał Marcin Dorociński jako bezwzględny egzekutor Wydra, dla którego litość jest słowem obcym. Kompletnie zaskoczył za to Maciej Stuhr i jeśli ktoś zwątpił i uważał go za beztalencie, po tym filmie zmieni zdanie. Kondolewicz w jego interpretacji to cwany facet, który jest słabym i świadomym tego, co robi. Także Sonia Bohosiewicz i Weronika Rosati zasługują na uznanie tworząc niejednoznacznych bohaterów. Poza tym czworokątem należy też wyróżnić Andrzeja Zielińskiego jako zmęczonego, chorego porucznika Maka.

oblawa

„Obława” to mocna i brudna opowieść o bezsensowności wojny. Bez patyczkowania, łagodzenia i innych ceregieli.

8/10

Radosław Ostrowski

Śniegi wojny

Kwiecień 1940, Norwegia. Podczas walki zostaje zestrzelony niemiecki samolot pilotowany przez porucznika Horsta Schopisa. On i dwaj ocaleni podoficerowie ruszają, by znaleźć schronienie. Po dniu trafiają do opustoszałej chaty. W tym samym czasie pojawiają się brytyjski oficer i strzelec, którzy też zostali zestrzeleni. Cała piątka chcąc nie chcąc, by przetrwać musi podjąć ze sobą współpracę, co nie będzie takie łatwe.

snieg2_300x300

Historia oparta na faktach, w dodatku nakręcona przez Norwegów. W dodatku dość ciekawie pokazują, że w pewnych sytuacjach trzeba zawiązać między sobą porozumienie, choć jest ono budowane na niepewności i braku zaufania z obydwu stron. Zwłaszcza, że stawką jest przetrwanie. Stopniowa niechęć powoli buduje porozumienie, zaś przedstawiciele obu nacji zaczynają się lubić. Wszystko to opowiedziane w niespiesznym tempie (wiadomo, ostry mróz i zima na zewnątrz), ale pokazane jest to w naprawdę ciekawy i intrygujący sposób. Lody zaczynają ustępować, zaś bohaterowie odsłaniają się i mówią o sobie, swoich marzeniach i losach. W dodatku piękne plenery mroźnej Norwegii oraz solidna realizacja.

snieg1_300x300

Aktorzy zaś wypadają całkiem przyzwoicie. Najbardziej wysuwają się przede wszystkim dowódcy obydwu stron grani przez Floriana Lukasa i Lachlana Nieboera,  porucznika Shopisa oraz kapitana Davenporta. Każdy z bohaterów jest zróżnicowany, bo nie brakuje młodego, zafascynowanego Hitlerem kaprala, mrukliwego sierżanta oraz strzelca. A ich losy przypominają, że mamy do czynienia tylko z ludźmi, a nie żołnierzami.

Może i przesłanie nie jest zaskakujące, a tematykę wałkowano wielokrotnie, „Śniegi wojny” są kawałkiem całkiem niezłego z przyzwoitą obsadą, piękną scenerią oraz po prostu solidną realizacją.

6/10

Radosław Ostrowski

Wiosna 1941

Rok 1971. Do Polski przyjeżdża słynna wiolonczelistka Clara Planck. Przyjazd do kraju przywołuje wspomnienia z czasów okupacji, gdy się ukrywała u znajomej Emilii razem z mężem i córką.

Opis jest dość krótki, bo i więcej po prostu nie trzeba. Znowu o wojnie, o ukrywaniu Żydów, zaś materiał bazowy (opowiadanie Idy Fink) stworzył dość ciekawy i nietypowy film o tych czasach. cały dowcip polega na tym, że to tak naprawdę film o trójkącie, który mógł powstać tylko w czasie wojny (mąż, żona i kobieta ukrywająca ich – kochanka). Patrząc z tej perspektywy, „Wiosna 41” jest zaskakująca – posiada tajemnicę, zaś mieszanie chronologii (czas teraźniejszy i wojenna przeszłość) wywołuje zainteresowanie. Nie brakuje tu ładnych plenerów (zdjęcia Ryszarda Lenczewskiego), ale i okrucieństwa Niemców, choć wydawało się, że nic nowego się już nie da opowiedzieć. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to fakt, że wszyscy mówią po angielsku, ale skoro film współprodukowali Brytyjczycy nie jest to zaskakujące.

Także od strony aktorskiej film prezentuje się naprawdę przyzwoicie. Najlepiej wypadła Neve McIntosh oraz Clare Higgins grające Clarę (młodą i starszą), która bardzo przekonująco pokazuje jej strach, niepewność oraz stopniowe oddalenie od męża Artura (dobry Joseph Fiennes). Drugą istotną postacią jest Emilia (kolejno Kelly Harrison i Maria Pakulsnis) – młoda kobieta, samotnie mieszkająca na wsi i podkochująca się w Arturze. W drobnych rolach pojawiają się polscy aktorzy, a najbardziej zapadają w pamięć role Mirosława Baki (Stefan) oraz Łukasza Simlata (Władek Kowalski).

Ogólnie mówiąc, „Wiosna 1941” to kawał niezłego kina, które pokazuje wojnę w dość nietypowy, bo ze strony bardziej obyczajowej.

6/10

Radosław Ostrowski

Wiedźma wojny

Kamona jest 12-letnią  dziewczyną mieszkającą w małej wiosce w Kongo, kiedy zostaje siła zwerbowana do armii rebelianckiej. Jej pierwszym zadaniem jest zabicie swoich rodziców. Ich zastąpi dowódca i karabin maszynowy. W trakcie walk widzi duchy i jest traktowana jako wiedźma, która ostrzega.

wiedzma_300x300

Reżyser Kim Nguyen pokazuje afrykańską wojnę i to z takiej perspektywy, jakiej byście się nie spodziewali – dzieci, siła zmuszanych do walki. Tam jest miejsce tylko na przemoc, okrucieństwo – tym bardziej szokuje ten film, że jest to normą. Nawet, gdy nasza bohaterka zakochuje się w młodym chłopaku, nie ma szansy na spokój i wojna upomina się, pojawia w najbardziej niespodziewanych momentach. Czy jest szansa na wyjście z tego i powrót do normalnego świata? Zakończenie nie daje jednoznacznej odpowiedzi, bo to co widziała i robiła zostaje w jej psychice i pamięci. Wszystko to znakomicie sfotografowane, przypominające reportaż czy dokument.

wiedzma_2_300x300

Trudno też nie pochwalić obsady, ze wskazaniem na Rachel Mwanzę. Jej Kamona to z dziewczyna, która musi ukrywać swoją słabość i zabija by przetrwać. To jak bardzo wpływa na nią wojna pokazują sceny, gdy woła o odzyskanie broni, bo inaczej zabije. Ale by przetrwać czasem musi walczyć, nawiedzają ją duchy rodziców i dopóki ich nie pochowa nie zazna spokoju. Wszystko to opowiada ona swojemu nowonarodzonemu synkowi. Z innych bohaterów zapada w pamięć białowłosy czarownik (Serge Kanyinda), który zostaje jej mężem. Też jest mieszanką wrażliwości i brutalności.

To nie jest łatwy film, ze względu na widziane obrazy i wydarzeń, wobec których my, szarzy ludzie jesteśmy zwyczajnie bezsilni. Dlatego to tak mocno oddziałuje i zostaje we łbie.

7/10

Radosław Ostrowski