Ten temat, czyli powstanie warszawskie zawsze wywoływał i wywoływać będzie ostrą dyskusję. Czyn heroiczny czy bezsensowna ofiara życia? Tego chyba nikt już w stu procentach nie rozstrzygnie, a ten temat filmowcy nasi wykorzystywali wielokrotnie, jednak tym razem Muzeum Powstania Warszawskiego wpadło na szalony i dość karkołomny pomysł nakręcenia filmu dokumentalnego o tym wydarzeniu.

Ktoś powie; no dobra, powstało już wiele filmów, także dokumentalnych, więc czy można jeszcze coś o tym opowiedzieć? Tym razem twórcy pilotowani przez Jana Komasę wpadli na pomysł wykorzystania archiwalnych materiałów z kronik powstańczych. Mało tego, poddali je rekonstrukcji, koloryzacji i udźwiękowieniu, a żebyśmy wiedzieli co tak naprawdę oglądali dodali postaci dwóch filmowców – Karola i Witka, którzy filmują całe powstanie. Być może ten wątek sprawia wrażenie niepotrzebnego i dodanego na siłę (także dubbing może budzić wątpliwości), ale oglądając całość przestało to dla mnie nie miało znaczenia. Autentyzm tego, co widzimy robi wrażenie nadal mimo 70 lat od tych wydarzeń. Udało się uchwycić zarówno nastrój radości, poczucia zwycięstwa jak i tych ostatnich, bardziej tragicznych wydarzeń (rannych powstańców, widoku martwych cywili czy ruin miasta). Jednocześnie widać dzień codzienny – fabrykę produkcji broni, piekarnię, drukowanie „Biuletynu Informacyjnego” czy schwytanie niemieckich jeńców.

Twórcy jednak świadomie nie stawiają pytań o sens, tylko ograniczają się do kronikarskiego zapisu, który ma poruszyć i zmusić do refleksji. Wnioski każdy z nas musi wyciągnąć sam. Dlatego każdy z was powinien sam obejrzeć ten film. Oceny wyjątkowo brak.
Radosław Ostrowski
